Przejdź do treści
piątek, 3 lipca 2026 · imieniny: Jacka, Anatola wschód 04:18 · zachód 21:02
reklama
kategoria: Kultura / Sztuka
17 luty 2020

Parasite - recenzja

zdjęcie: Parasite - recenzja / fot. nadesłane
fot. nadesłane
Jak wszystkie jego przed nim, siódmy film w karierze pięćdziesięcioletniego, południowokoreańskiego reżysera Bong John-ho, Parasite, ani na chwilę nie pozostawia swojego widza znużonym. Towarzyszące precyzyjnej i ciekawej reżyserii wypowiedzi, mistrzowsko wplątane w społeczną satyrę gatunkowe ślady thrillera oraz horroru, są podwaliną owego sukcesu... Szyta grubymi nićmi krytyczna wycena kapitalizmu, dawno nie była równie ekscytująca.
Udostępnij Post
Spoilery.

Ośrodkiem fabuły Parasite jest znajdująca się u dołu społecznej  hierarchii, mieszczańska rodzina Kim - będący w średnim wieku ojciec i matka: Ki-taek i Chung-sook, oraz ich dzieci, syn i córka: Ki-woo i Ki-jeong. (Dosłowne miejsce ich codziennej egzystencji tworzy małe, tłocznie zagospodarowane mieszkanie w piwnicy)...  Z racji telefonicznego, darmowego dostępu do internetu - pomimo swojego ubóstwa - Kim nie jest obca rzeczywistość „szczęśliwych” bogaczy. Albowiem idea pomyślnego życia, każdego z członków familii, opiewa w apologię majętności, wkroczenie w ów świat należy znów do kolektywnych jej marzeń. W następstwie tego, przy nadarzającej się okazji poprawy stanu kapitału finansowego, rodzina bezwzględnie ją wykorzystuje. Myśl Sidhartha Gautama, iż źródłem cierpienia jest pożądanie, a nie - pech, społeczna niesprawiedliwość czy boskie kaprysy, nie ma dla niej żadnej wartości.

Narracyjnie, uwaga Parasite poświęcona jest każdemu z członków rodziny Kim - wszyscy bohaterowie filmu z JEJ strony, mają w nim „swoje pięć minut”. I tak pierwsze sceny dictum skupiają się na osobie Ki-woo. To jego persona przeciera szlaki reszcie spokrewnionych w drodze do upragnionego, materialnego błogostanu. Asumptem wkroczenia młodego mężczyzny w świat rodziny Park, a  zatem zamożnych!, jest zaś jego przyjaciel, Min-hyuk, a konkretnie jego pomysł, aby na okres jego wyjazdy na studia za granicę, Ki-woo zastąpił go w roli korepetytora angielskiego nastoletniej córki owego rodu. Choć plan implike oszustwo, w którym Ki-woo mieni się Park jako student uniwersytetu, dwudziestokilkulatek bezwzględnie wykorzystuje zastaną szansę, a wkrótce po nim ukontentowanymi pracownikami państwa Park zostaje także reszta jego rodziny: matka gospodynią, ojciec kierowcą,  siostra terapeutą. (Gdyż zarówno Ki-woo jak i Ki-jeong charekteryzują inteligencja, a także bezbrzeżna zaradność - cechy nie przynoszące im jednakże pomyślności w życiu codziennym - film sugeruje mankament systemu).

Wraz z przenikaniem przez Kim kręgu bogackich, wypowiedź Bong John-ho przyjmuje elektryzującą atmosferę, która nie opuszcza jej, aż po sam koniec. (Dobra reżyseria plus dialogi są filarem tego atutu). Każda interakcja między członkami obu rodzin podszyta jest gargantuicznym napięciem - błąd podczas najprostszej rozhowory może, albowiem pociągać za sobą dramatyczne reperkusje. Klimaksem podszytych adrenaliną momentów filmu, jest długa sekwencja w drugiej jego połowie. W niej, podczas nieobecności Park w swoim domu, Kim organizuje w nim rubaszną zabawę; boć ni stąd, ni zowąd „odwiedza” ją skrywająca osobliwą tajemnicę - była służąca sytuowanej familii, a i owa, sama niespodziewanie powraca przed czasem, blagierzy stają pod ścianą; ich próba uniknięcia zdemaskowania przez żywicieli należy do highlightów obrazu. Co znaczące, ów groteskowy: symultanicznie zabawny i niepokojący fragment - wykorzystujący gatunkowy sztafaż dreszczowca - nie służy jedynie za rozrywkę. Więcej, jako że jak każda scena filmu zdradza kluczowe informacje o swoich bohaterach, jest niezbędny, a jego gatunkowa „ornamentacja” iskrzy się naturalnością.

W istocie rzeczy wymowa Parasite nie daje wiele optymizmu na lepsze jutro dla zubożałych. W esencjonalnej  dla filmu scenie - rozmowie Ki-taek z Ki-woo, ojciec poucza syna, iż losem każdego człowieka rządzi przypadek, i przyszłości nie da się zaplanować, ponieważ jest chaotyczna; działa w niej tak wiele sił, a ich interakcje są tak złożone, że nawet najdrobniejsze fluktuacje w ich nasileniu i sposobie współoddziaływania powodują całkiem różne następstwa... Warto wszak odnotować, że w wielu zakątkach świata człowiek zdołał uwolnić się od najgorszych form niedostatku. Na przestrzeni historii społeczeństwa borykały się z dwoma typami ubóstwa: biedą społeczną, w której jedna grupa ludzi jest odcięta od życiowych możliwości dostępnych innej grupie, a także biedą biologiczną, która z powodu niedoboru żywności i braku schronienia naraża ludzi na utratę życia. I aczkolwiek biedy społecznej pewnie przenigdy nie uda się wyrugować, to w wielu krajach na całym świecie bieda biologiczna należy do  minionych czasów. Z racji tego, że Parasite nie unika tej kwestii - rodzina Kim nie walczy, albowiem o kawałek tortu, walczy o... większy kawałek tortu, w sposób zuchwały - obraz nie jest stronniczy.

Last but not least, warto zaznaczyć, iż, według badań naukowych, rodzina i wspólnota mają większy wpływ na szczęście niż pieniądze i zdrowie, a emancypacja jednostki ma swoją cenę; państwom i rynkom składającym się z wyalienowanych jednostek łatwiej jest oddziaływać w życie ludzi niż państwo i rynkom składającym się z harmonijnych wspólnot. Z racji zaś, iż w Parasite rodzina jako spoista struktura ma się dobrze (à la familia Joadów w finale Gron gniewu Johna Forda), Kim pozostaje nadzieja. Tylko tyle i aż tyle.
Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj