Liderzy kadry z wysoko postawionymi celami na MŚ w Poznaniu. Kibice pociągną nas na mecie
Ostatnie godziny dzielą nas od pierwszego wyścigu w ramach MŚ, które po raz piąty w historii odbędą się w Poznaniu (26-30 sierpnia). Impreza ta wraca do stolicy Wielkopolski po szesnastu latach i tak jak w 2010 roku, biało-czerwoni zamierzają odegrać pierwszoplanowe role przynajmniej w kilku konkurencjach. W sprzedaży pozostaje coraz mniej wejściówek na to wydarzenie, na którym na doping swojej publiczności liczą nasi reprezentanci. Na wsparcie ze strony polskich kibiców czeka m.in. Anna Puławska, liderka naszej kadry narodowej w sprincie kajakowym, która w Poznaniu będzie broniła dwóch mistrzowskich tytułów – w K-1 500 m i w K-2 500 m z Martyną Klatt. Plan na zbliżające się mistrzostwa jest prosty – najpierw awansować do finałów, a następnie znaleźć się w strefie medalowej, najlepiej na szczycie podium.
Staram się nie narzucać sobie presji związanej z obroną tytułów. Chcę podejść do tych mistrzostw tak jak do każdych innych: zrobić szczytową formę, pokazać się z jak najlepszej strony, zostawić serce na torze i móc cieszyć się na mecie z rezultatów. Nigdy nie wiem, jak będą przygotowane moje rywalki, i nie mam na to wpływu. Mam natomiast wpływ na swoje przygotowanie i tutaj mogę zagwarantować, że dam z siebie wszystko – zapewnia Puławska, która na Malcie
będzie mogła liczyć na osobisty fanklub.
Liczę, że moja rodzina i znajomi licznie pojawią się na trybunach, żeby mi kibicować. Ich obecność i wsparcie na pewno dodadzą mi skrzydeł – przekonuje liderka polskiej kadry narodowej
w sprincie kajakowym.
Partnerką Puławskiej w olimpijskiej dwójce będzie Klatt. Obie pływają razem od początku ubiegłego roku i od tego czasu tylko raz się zdarzyło, że zabrakło ich na podium międzynarodowych regat. Oficjalne, wspólne starty przed MŚ w Poznaniu zakończyły srebrem czerwcowych ME w Montemor-o-Velho, a następnie zwycięstwem w lipcowym Pucharze Świata w Montrealu.
W tym sezonie stopniowo wspinamy się na szczyty. Zaczynałyśmy od czwartego miejsca na PŚ w Brandenburgu, później srebro na ME w Portugalii, a w lipcu złoto na PŚ w Montrealu. Na pewno zakładamy sobie wysokie cele, liczymy na dobre biegi w naszym wykonaniu. Na zgrupowaniach przed MŚ łódka bardzo fajnie nam chodziła, na zmęczeniu potrafimy się zgrać, co jest świetnym prognostykiem na ostatnią część sezonu. Wierzymy w zwycięstwo, ale w żaden sposób nie lekceważymy rywalek – podkreśla Klatt, której świetnie współpracuje się z Puławską.
Wsiadając pierwszy raz do łódki, nie do końca byłyśmy ze sobą zgrane, ale miałyśmy tylko pozytywne myśli na przyszłość. Chęć wspólnego treningu, zrozumienia się w łódce, jak wiosłujemy i rozpracowujemy dystans, na pewno pomagają nam w tym, żeby treningi były przyjemne i na miarę czołówki MŚ – opisuje zawodniczka AZS AWF Poznań,
która głęboko wierzy w siłę dopingu
polskich kibiców podczas MŚ w Poznaniu.
Na Malcie da się poczuć gwar kibiców i oni na pewno pociągną naszą reprezentację do osiągania najwyższych celów – przekonuje 27-latka.
Polskich kibiców z pewnością będą elektryzować biegi z udziałem Alexa Boruckiego. 20-latek od kilku sezonów jest wielką nadzieją polskiego kajakarstwa, zdobywając kolejne medale na poziomie juniorskim i młodzieżowym. W czerwcu podczas seniorskich ME w Portugalii osiągnął życiowy sukces, zgarniając złoto w konkurencji K-1 500 m. Borucki nie spoczął na laurach po tym triumfie, bowiem później wygrał w K-1 500 m i wywalczył srebro w K-4 500 m podczas młodzieżowych mistrzostw świata w Halifax, a następnie zajął wysokie, czwarte miejsce w PŚ w Montrealu. Borucki, obok polskich kajakarek, jest typowany jako jeden z głównych polskich kandydatów do medali MŚ w Poznaniu. Oczekiwania kibiców i środowiska kajakowego w żaden sposób nie przytłaczają zawodnika, dla którego będą to drugie w karierze MŚ seniorów. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.
Wiem, że trenerzy i wszyscy kibice na mnie liczą, ale i ja sam jestem świadomy, że jestem w stanie powalczyć o medal MŚ. Walka o sukces, na dodatek przed własną publicznością stanowi jeszcze większą motywację. Celem jest bycie jak najlepszą wersją siebie podczas MŚ, a medal niech będzie jej zwieńczeniem – wskazuje Borucki, który uważa, że jego rywale
będą w wyższej formie niż w pierwszej części sezonu.
Płynąc o krok lepiej niż na ME w Montemor, wydaje mi się, że powinno się to zakończyć w Poznaniu moim zwycięstwem. Samej presji się nie obawiam, ona bardziej mnie napędza, niż przeszkadza. Na pewno będzie motywował mnie fakt, że startuję u siebie przed masą polskich kibiców. Przy takiej publiczności wydaje mi się, że stać nas na wielkie rzeczy. Mogą to być bardzo udane mistrzostwa dla polskiej reprezentacji – uważa kajakarz KKW 1929 Kraków.
Na swój kolejny medal MŚ czeka Dorota Borowska. Liderka polskiej reprezentacji kanadyjkarek od 2021 roku, gdy sięgała po srebro w mikście C-2 200 m i brąz w olimpijskiej jedynce na MŚ w Kopenhadze, święciła sukcesy przede wszystkim w ME. W czempionacie Starego Kontynentu aż trzy razy z rzędu nie miała sobie równych w C-1 200 m, a ostatnio w Portugalii w tej konkurencji była trzecia. Jak przyznaje Borowska, jak również otoczenie zawodniczki jej forma zwyżkuje, a to dobry prognostyk przed rywalizacją z najlepszymi na świecie.
Jesteśmy gotowi, dobrze przygotowani i wierzę, że te zawody będą dla nas udane. Marzę o zdobyciu medalu, bo ta przerwa medalowa z MŚ u mnie jest już bardzo długa. Podchodzę jednak do tego z dużą pokorą, bo zawodniczki są bardzo mocne. Szczerze, to nie spodziewałam się, że ich forma pójdzie aż tak bardzo w górę. Jest tak prawdopodobnie przez ranking olimpijski, który zaczęliśmy w tym roku. Mamy co robić, więc spieszymy się, by jak najszybciej na tę metę dotrzeć – opowiada Borowska.
Długą kartę medalową MŚ zapisuje Wiktor Głazunow. Niespełna 33-letni lider reprezentacji Polski kanadyjkarzy po raz pierwszy stawał na podium tej imprezy w 2015 roku w Mediolanie, zdobywając srebro w C-2 500 m z Vincentem Słomińskim. W międzyczasie dorzucał medale kolejne medale MŚ w osadach czy w C-1 5000 m, ale cały czas dąży do upragnionego krążka w jedynce olimpijskiej. Spośród trzech dotychczasowych podejść najbliżej był w 2023 roku w Duisburgu, gdzie do podium zabrakło mu zaledwie 0,014 sekundy. Polska czeka na medal MŚ w C-1 1000 m mężczyzn od 2019 roku i srebra Tomasza Kaczora w Szeged. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.
W C-1 1000 m rywalizacja jest na tyle szeroka i wyrównana, że samo meldowanie się w finałach jest dużym wyczynem. Wiadomo jednak, że moje aspiracje są wyższe niż sam finał MŚ i będę walczył o medal. Wiem, że mnie na to stać, trzeba tylko popłynąć tak, żeby w finale nie znalazło się trzech szybszych ode mnie – wskazuje Głazunow,
który optymistycznie nastawia się też
na zmagania w olimpijskiej dwójce z Normanem Zezulą.
My już na PŚ w Kanadzie pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie bardzo szybko pływać i walczyć o najwyższe cele. Finał w Montrealu nam nie wyszedł, bo zostaliśmy na starcie, ale w dalszej części dystansu udowodniliśmy szybkie pływanie, które może nas zaprowadzić do medalu. Czujemy z Normanem, że jesteśmy mocni w tej osadzie. Ciężko trenowaliśmy po to, aby w Poznaniu powalczyć o medal MŚ i mam nadzieję, że to osiągniemy. Na pewno będziemy walczyć do samego końca – zapewnia kanadyjkarz AZS AWF Gorzów Wielkopolski.
Każdy, kto chciałby przeżyć MŚ na żywo, może jeszcze kupować bilety za pośrednictwem portalu Biletomat.pl. Przypomnijmy, że całodniowy bilet na środowe zmagania kosztuje 89 zł, na czwartek 109 zł, natomiast na najbardziej emocjonujące dni mistrzostw, czyli piątek, sobotę i niedzielę, wejściówki dostępne są w cenie 129 zł za każdy dzień. Dla kibiców planujących spędzić na Malcie cały finałowy weekend przygotowano Weekend Pass obejmujący wstęp od piątku do niedzieli w cenie 327 zł. Organizatorzy oferują również zniżki dla grup – przy zakupie co najmniej 10 biletów obowiązuje 10-procentowy rabat, dla grup liczących minimum 25 osób zniżka wynosi 15 procent, a przy zakupie 50 i więcej wejściówek można skorzystać z 20-procentowego upustu.





