Przydacz: budowanie tożsamości na postaciach przywódców OUN to krótkowzroczna polityka Ukrainy
W niedzielę poinformowano, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego. Informację o sygnowanym przez Zełenskiego dokumencie umieszczono na stronie internetowej Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy. Dzień wcześniej podczas Forum Weteranów w Kijowie Zełenski ponownie oświadczył, że w Panteonie upamiętnione zostaną postaci, które poprzez swoją działalność na rzecz niepodległości „dają dziś Ukraińcom natchnienie, aby byli silni”. Przypomniał, że tylko Ukraińcy będą decydowali o tym, kto jest dla nich bohaterem i kto znajdzie się w Panteonie.
Inicjatywa ta wywołuje w Polsce obawy, że w Panteonie zostaną upamiętnione osoby odpowiedzialne za zbrodnie na Polakach.
O tę kwestię w poniedziałek na antenie telewizji wPolsce24 był pytany szef prezydenckiego BPM. Dziennikarz przypomniał, że w tym roku w Ukrainie odbyły się ponowne pochówki przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Jewhena Konowalca i Andrija Melnyka, mowa jest także o sprowadzeniu do kraju prochów Stepana Bandery. Prowadzący rozmowę powiedział, że Ukraina chce budować swoją tożsamość na takich postaciach, „choć ma tylu bohaterów po 2014 r.”.
Szef BPM ocenił, że sięganie po takie postaci to „nie tylko szkoda z punktu widzenia Polski, ale także to jest krótkowzroczna polityka z punktu widzenia Ukrainy”. - Nacjonalizm zdrowy czasami bywa akceptowalny, ale mówimy tutaj o szowinizmie, ideologii bliskiej nazizmowi - ocenił Przydacz. Dodał, że jeżeli Wołodymyr Zełenski chce budować w oparciu o to tożsamość, trudno będzie mu wejść w struktury euroatlantyckie. - Europa, Stany Zjednoczone umówiły się, że jednak - po 45. roku zwłaszcza - tego typu bohaterów (...) się po prostu nie czci. Wręcz przeciwnie, pokazuje się ich ciemną stronę - zaznaczył szef BPM.
Przydacz wskazał, że „bardziej zastanawiający” jest jednak dla niego w tej sytuacji „brak jakiejkolwiek reakcji po stronie rządu”. Ocenił, że prezydent Karol Nawrocki „reagował bardzo mocno”, na tyle, na ile pozwalają mu kompetencje ustrojowe. W tym kontekście przypomniał m.in. decyzję prezydenta Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego po tym, jak w maju ukraiński prezydent nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swojego kraju imię „bohaterów UPA”. - Rząd ma tutaj różnego rodzaju instrumenty po to, aby oddziaływać na Ukrainę: jeśli chodzi o kwestie wsparcia, jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, jeśli chodzi o kwestie granicy, jeśli chodzi o dyplomację - wymieniał Przydacz.
Szef BPM był dopytywany, czy relacje polsko-ukraińskie będą stawały się coraz gorsze. - Na tyle się gra, na ile partner czy przeciwnik pozwala - powiedział Przydacz. Wskazał, że jeżeli strona ukraińska „widzi, że polski rząd, polska dyplomacja, polska placówka w Kijowie nie reaguje”, to „próbują iść dalej”.
- Jeśli będzie postawione twarde weto, a jednocześnie zobaczy strona ukraińska, że jej się to po prostu nie opłaca, bo na każdą decyzję będzie reakcja i będzie koszt po stronie nie tylko politycznej, ekonomicznej, ale także i może w zakresie polityki wsparcia, to być może następnym razem się dwukrotnie zastanowią, czy iść w tym kierunku - mówił. - Ale jeżeli polski rząd im na to pozwala, no to po prostu robią to, co uważają za korzystne politycznie dla nich - ocenił szef BPM.
Przydacz poinformował również, że prezydent Nawrocki wysłał do prezydenta Zełenskiego list z okazji obchodzonego w poniedziałek Dnia Niepodległości Ukrainy. Podkreślił, że „tak wymaga kurtuazja dyplomatyczna”.
Podpisana przez prezydenta Zełenskiego ustawa o Panteonie przewiduje m.in., że będzie można uczcić w nim pamięć osób, które pełniły funkcje głów państwa lub stanowiska z nimi równorzędne w Rusi, Królestwie Rusi, Ukraińskim Państwie Kozackim (Wojsku Zaporoskim), Ukraińskiej Republice Ludowej, Zachodnioukraińskiej Republice Ludowej, Państwie Ukraińskim oraz Karpackiej Ukrainie.
Zgodnie z dokumentem w Panteonie mogą być też uhonorowani prezydenci Ukrainy, z wyjątkiem tych, którzy zgodnie z konstytucją zostali usunięci z urzędu w drodze impeachmentu. Ponadto w Panteonie będzie można uhonorować osoby, które pełniły funkcje naczelnych dowódców lub stanowiska z nimi równorzędne w siłach zbrojnych Ukraińskiej Republiki Ludowej, Armii Halickiej (Ukraińskiej Armii Halickiej), organizacji obrony narodowej „Sicz Karpacka” oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Tymczasem to właśnie UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich.
W niedzielę w TVP Info o inicjatywę utworzenia ukraińskiego Panteonu Narodowego pytany był wiceszef MSZ Marcin Bosacki. Ocenił, że gdyby w Panteonie pojawili się ludzie odpowiedzialni za masowe zbrodnie na ludności cywilnej, tacy jak Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz (głównodowodzący UPA), to znacząco pogorszyłoby to stosunki Ukrainy z Polską i Europą.(PAP)
ef/ rbk/
Polska, Warszawa





