Bydgoszcz: zarzuty prokuratora i dozór dla kobiety, która zaatakowała ukraińskich nastolatków
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska poinformowała PAP, że podejrzana nie przyznała się do tego, że znieważała i intencjonalnie naruszała nietykalność cielesną dzieci. Kobieta złożyła wyjaśnienia, w których nie zakwestionowała obecności w miejscu zdarzenia, ale inaczej przedstawiła przebieg zajścia niż to opisała na podstawie relacji dzieci ich matka, zawiadamiając policję.
Zarzuty objęły też zniszczenie przez kobietę zabawkowego drona chłopca, ale ze względu na jego wartość przekraczającą niewiele ponad 100 zł ten konkretny czyn zakwalifikowano jako wykrocznie.
Prowadząca sprawę prokurator zdecydowała o zastosowaniu wobec kobiety wolnościowych środków zapobiegawczych - dozoru policyjnego, zakazu kontaktowania z podejrzanymi i zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż 100 m oraz poręczenia majątkowego w wysokości 5 tys. zł.
Rzeczniczka podkreśliła, że w najbliższym czasie, na wniosek prokuratury, dzieci zostaną przesłuchane w obecności psychologa. - To przesłuchanie będzie miało istotne znaczenie ze względu na konieczność zweryfikowania wyjaśnień podejrzanej w kontekście tego, jak zdarzenie przedstawiła matka pokrzywdzonych dzieci - zaznaczyła rzeczniczka.
Do zdarzenia z udziałem 46-letniej kobiety i towarzyszącemu jej 34-letniemu mężczyźnie doszło piątek około godz. 17 w parku przy ul. Unii Lubelskiej w Bydgoszczy. Pod adresem rodzeństwa kierowano wyzwiska, znieważano ich na tle narodowościowym i dopuszczono się przemocy fizycznej. W trakcie ataku miało dojść do zniszczenia zabawkowego drona chłopca, a następnie rzucenia nim w dziecko.
O zdarzeniu w piątek telefonicznie policję poinformowała matka dzieci. Formalne zawiadomienie złożyła w tej sprawie w poniedziałek.
We wtorek policja zatrzymała 46-latkę i 34-latka. Jak informowała rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy mł. insp. Monika Chlebicz w jednym z bydgoskich komisariatów kobiecie przedstawiono zarzuty znieważenia na tle narodowościowym, naruszenia nietykalności małoletniego i uszkodzenia mienia. Podejrzana złożyła wyjaśnienia.
W związku ze sprawą 34-latka policjanci przesłuchali w charakterze świadka.
We wtorek przed posiedzeniem Rady Ministrów do sprawy napaści na ukraińskie rodzeństwo odniósł się premier Donald Tusk. - Zdajemy sobie sprawę, że po obydwu stronach nie wszystko jest ok, ale atakowanie dzieci jest po prostu antypolskie. Zawsze byliśmy bardzo dumni z tego, jak traktujemy dzieci. Nasze dzieci i dzieci, które szukają u nas gościny - powiedział premier.
Zapowiedział, że do końca tygodnia sprawcy zostaną zatrzymani. - Możecie zapytać znajomego prawnika, jeśli macie takiego - zwrócił się do nich przed kamerami. - Będzie dla was dużo lepiej, jeśli zgłosicie się jeszcze dziś na policję. Wasza sytuacja będzie dużo gorsza, kiedy pod koniec tygodnia [zostaniecie - PAP] złapani i będziecie odpowiadali za to, co zrobiliście. To taka bezpłatna, serdeczna porada prawna z mojej stron - dodał szef rządu.
Później do sprawy również odniósł się wojewoda kujawsko-pomorski Michał Sztybel, który na platformie społecznościowej podziękował policjantom za sprawne działanie. „Bydgoszczanie i mieszkańcy naszego województwa zdali egzamin z człowieczeństwa, gdy wybuchła wojna w Ukrainie. Otworzyli swoje domy, pomagali i wspierali tych, którzy uciekali przed wojną. Ludzie, którzy atakują 12- i 14-letnie dzieci, próbują to wszystko zniszczyć. Nie ma i nie może być na to zgody” - podkreślił wojewoda. (PAP)
rau/ agz/
Polska, Bydgoszcz





