Malta sprzyja naszym. Polacy z awansami do finałów MŚ w kajakarstwie!
Od środy ponad 850 zawodników z 79 krajów rywalizuje w najlepsze na poznańskim torze Malta. Stawka mistrzostw jest spora, bo poza chęcią umocnienia pozycji w światowym topie liczą się punkty do rankingu olimpijskiego. Każdy z uczestników chce więc ugrać coś dla siebie, ale również dla własnej reprezentacji z myślą o igrzyskach w Los Angeles.
Polską nadzieją na sukces w MŚ, jak również na punkty do rankingu olimpijskiego kanadyjkarek jest Dorota Borowska. W czwartek brązowa medalistka ME z Portugalii w swojej koronnej konkurencji C-1 200 m nie forsowała tempa w przedbiegu i z czwartej pozycji awansowała do sobotniego półfinału.
Rozpędzam się z wyścigu na wyścig, stąd pojawił się pomysł, żebym na MŚ startowała również w C-1 500 m. Z każdego biegu coś wyciągam, podobnie będzie z dzisiejszej eliminacji, także cieszę się, że mam okazję się piąć w tych mistrzostwach – opisywała Borowska,
która komplementowała również zespół organizacyjny MŚ,
w tym wsparcie ze strony Wojska Polskiego.
Bardzo się cieszę, że jako żołnierz uczestniczę w tych mistrzostwach – dodaje dwukrotna olimpijka z Tokio i Paryża.
Krok od finału MŚ w konkurencji K-1 500 m mężczyzn jest już Alex Borucki. Nasz mistrz Europy seniorów z Montemor-o-Velho, który jest wymieniany w gronie kandydatów do medalu, pewnie poradził sobie z przeciwnikami, dystansując ich od połowy biegu, i zagwarantował sobie prawo startu w półfinale.
Chciałem popłynąć na tyle mocno, żeby mieć jeszcze zapas sił na ostateczny start, czyli na finał, do którego mam nadzieję, że zakwalifikuję się już w sobotę – przedstawiał Borucki,
który w półfinale musi mieć jeden z trzech najlepszych czasów,
aby zapewnić sobie możliwość rywalizowania w niedzielę
o medal MŚ w Poznaniu.
Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.
To będzie na pewno walka o jak najlepszy tor w finale. Jeżeli będę mógł wygrać w trybie ekonomicznym, to tak wygram, a jeśli trzeba będzie stanąć na głowie, żeby wywalczyć awans, to też to zrobię – zadeklarował młodzieżowy mistrz świata w K-1 500 m, który był zachwycony możliwością występowania przed polską publicznością. – To jest coś niesamowitego, rozglądamy się na lewo i prawo, i wszędzie są polskie flagi. Kibice są po obu stronach, na pewno tego nie zapomnę, zwłaszcza że są to moje dopiero drugie MŚ seniorów. To jest dodatkowa motywacja do startów – nie ukrywał Borucki.
Na dobrej drodze do gry o strefę medalową w trakcie MŚ w Poznaniu są też nasze mistrzynie świata, czyli Martyna Klatt i Anna Puławska. Obrończynie mistrzowskiego tytułu w K-2 500 m z Mediolanu, które były zdecydowanymi faworytkami pierwszego biegu eliminacyjnego, od samego startu narzuciły wysokie tempo rywalkom i dość szybko zbudowały przewagę nad resztą stawki. Prowadzenia nie oddały do mety, dzięki czemu są już pewne udziału w wielkim finale, który zaplanowano w niedzielę, czyli ostatnim dniu MŚ.
Na pewno nie był to bieg na sto procent naszych możliwości, więc tym bardziej cieszy ten awans i jednocześnie napawa nas spokojem. Bezpośredni awans do finału A z przedbiegu daje odpowiedź, że liczysz się w tej stawce o najwyższe lokaty, a przy okazji budzimy postrach u naszych rywalek. A Ania teraz w pełnym komforcie może się skupić na zmaganiach w jedynce – relacjonowała Klatt,
z kolei jej partnerka z olimpijskiej dwójki podkreślała,
że mimo wieloletniego doświadczenia i dorobku medalowego
emocje mogą się udzielać na każdym etapie MŚ.
Oczywiście, zawsze jest ten stres, u mnie jest go najwięcej przed pierwszym wyścigiem, ale to jest motywujące i w żaden sposób nam nie przeszkadza. Nawet lubimy, kiedy pojawia się adrenalina, bo podczas treningów nie jesteśmy w stanie tego sobie wywołać – wyjaśniała Puławska.
Zwycięstwa osady Klatt/Puławska oraz Boruckiego nie były jedynymi polskimi triumfami w przedpołudniowej sesji eliminacyjnej. Indywidualne starty na 200 m od zwycięstwa rozpoczęła Julia Olszewska. Zawodniczka AZS AWF Gorzów Wielkopolski z wyraźną przewagą nad rywalkami wygrała w drugim przedbiegu i zameldowała się w półfinale. To nie był koniec dobrych wieści dla naszych osad startujących na poznańskiej Malcie. Miejsce w półfinale K-2 500 m mężczyzn zapewnili sobie Jarosław Kajdanek i Valerii Vichev, którzy w swoim przedbiegu przypłynęli tylko za plecami Węgrów Levente Kurucza i Bence Fodora. Awans do półfinału C-2 500 m z drugim czasem eliminacji wywalczyli też Wiktor Głazunow i Norman Zezula, a mogło być jeszcze lepiej, gdyż nasz duet do samej mety liczył się w grze o bezpośrednią przepustkę do finału. Wygraną w pierwszym przedbiegu wydarli jednak Uladzislau Paleshko i Danila Verashchaka, pokonując Polaków o zaledwie 0,18 sekundy. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.
Z Normanem dobrze czujemy się w osadzie, na PŚ w Kanadzie pokazaliśmy, że nasza łódka bardzo szybko płynie. Mamy nadzieję, że nie popełnimy już błędów z Montrealu i tutaj będziemy walczyć o medale – opowiadał Głazunow.
Polska reprezentacja czeka na medal MŚ w tej konkurencji od 2022 roku, gdy srebro w kanadyjskim Halifax zdobyli Tomasz Barniak i właśnie Głazunow. Ten ostatni w czwartek był jednym z najbardziej zapracowanych polskich zawodników, bowiem w sesji popołudniowej rywalizował o finał C-1 1000 m. W półfinale Głazunow musiał jednak uznać wyższość rywali, na mecie był piąty i jutro popłynie w finale B.
Ciężko stwierdzić na ten moment, co nie zagrało. Starałem się podgonić, ale na środku dystansu i finisz rywale bardzo mocno mi uciekli. Przeciwnicy byli dziś szybsi i trzeba się z tym pogodzić – nie ukrywał Głazunow.
Popołudniu bezpośrednie starcia o finały olimpijskich konkurencji stoczyły jeszcze trzy polskie osady. Największe nadzieje związane były ze startami kajakowych czwórek, które stanęły na wysokości zadania i z drugich miejsc w półfinałach awansowały do finału. Bliskie zwycięstwa w swoim biegu były Polki w składzie Sandra Ostrowska, Dominika Putto, Julia Olszewska i Katarzyna Kościółek, ale ostatecznie minimalnie szybsze były Australijki.
Najważniejszy jest awans do finału. Zawodniczek z Australii zupełnie nie widziałyśmy. Założenia na półfinał były takie, żeby od początku wyprowadzić sobie taką pozycję, aby na końcu nie było nerwowo i tak zrobiłyśmy – mówiła Kościółek, która w piątek stanie przed szansą
na swój trzeci w karierze medal MŚ w K-4 500 m.
Rok temu wróciła do ścigania po przerwie macierzyńskiej, a w tym sezonie wraz z koleżankami z czwórki zdołała już sięgnąć po srebro ME.
Nie jest łatwo pogodzić macierzyństwo ze sportem. Nasze koleżanki z kadry jak Karolina Naja czy Beata Mikołajczyk pokazały, że można pogodzić te rzeczy, więc myślę, że my z Dominiką Putto również damy radę – podkreślała 28-latka.
Drugie miejsce na mecie wypracowali za to polscy kajakarze. Osada K-4 500 m w składzie Jakub Stepun, Jarosław Kajdanek, Valerii Vichev i Sławomir Witczak na ostatnich metrach przechytrzyła wicemistrzów świata z Węgier i finiszowała za Niemcami.
Jarek i Valerii rano ścigali się w dwójce i to na pewno nie ułatwiło nam zadania. W piątek mamy tylko czwórkę, więc każdy się wyśpi, dobrze zje i będzie gotowy na jutrzejsze wyzwanie w finale – zapewniał Stepun,
który jest dumny, że jako żołnierz Wojska Polskiego
może reprezentować nasz kraj podczas MŚ.
Gdy tylko rozmawiam z zawodnikami z zagranicy, każdy jest pod ogromny wrażeniem, jak Wojsko Polskie dba o całą imprezę – uzupełnił kajakarz AZS AWF Poznań.
Swój piąty z rzędu finał MŚ w C-1 200 m osiągnął Oleksii Koliadych. W piątek 28-latek, który w czwartkowym półfinale zameldował się na mecie jako pierwszy, stanie przed szansą na trzeci tytuł mistrza świata w karierze. Powody do zadowolenia po półfinale K-1 1000 m kobiet miała również Weronika Marczewska. Podwójna medalistka młodzieżowych MŚ z Kanady zajęła trzecie miejsce, zapewniając sobie udział w piątkowym finale. Nadzieje na medal tegorocznych MŚ zachował Wojciech Pilarz. 24-letni zawodnik MKS-u Czechowice-Dziedzice też uplasował się na trzecim miejscu w półfinale K-1 200 m i w sobotę stanie przed szansą na życiowy sukces. Cenne doświadczenia w pojedynku z bardziej utytułowanymi rywalkami zebrały za to polskie kanadyjkarki. Uzdolniona osada Amelia Marcinkowska/Maja Rużanowska była szósta w półfinale i zakwalifikowała się do piątkowego finału B.
W Poznaniu o medale MŚ walczą również parakajakarze, w tym Polacy. Czworo naszych reprezentantów w czwartek awansowało do półfinałów. Druga w swoim biegu w konkurencji VL-3 200 m kobiet była Monika Kukla, zaś na piątej pozycji w biegu KL-3 200 m mężczyzn uplasował się Mateusz Surwiło. Do półfinału VL-2 200 m kobiet awansowały debiutantki Sara Rogowska i Zofia Seweryn.
Warto przypomnieć, że MŚ w Poznaniu to nie tylko rywalizacja na torze, ale również okazja do spędzenia wolnego czasu i dobrej zabawy. Na kibiców czekała masa atrakcji, w tym miasteczko kibica powstałe we współpracy z Wojskiem Polskim i Fundacją PGE. Jedną z nich był również wyścig smoczych łodzi, wśród których nie brakowało gwiazd sportu. Na torze Malta w nietypowej konkurencji oglądaliśmy m.in. Justynę Święty-Ersetic, medalistkę olimpijską i jedną z ikon polskiej lekkiej atletyki.
Przyznam się szczerze, że pierwszy raz siedziałam w łódce. Dla mnie to było nowe, ale fajne przeżycie, chociaż cała ręka mi się zajechała (śmiech). Wychodząc z łódki, mówiłam, że kajakarzom należy się ogromny szacunek, bo widać, że to kawał ciężkiej pracy – mówiła Święty-Ersetic,
która nie ukrywała radości z faktu,
że może uczestniczyć w takiej imprezie jak MŚ
w sprincie kajakowym i parakajakarstwie w Poznaniu.
Widać mega skupienie u zawodników, którzy są świadomi, po co tu przyjechali. Obok toru jest wiele stacji i punktów dla rodzin z dziećmi, które mogą spróbować sił choćby na torze przeszkód przygotowanym przez Wojsko Polskie czy pobawić się na dmuchańcach. Każdy znajdzie coś dla siebie – dodała.
Mistrzostwa świata w kajakowym sprincie i parakajakarstwie potrwają do niedzieli. Pierwsze wyścigi finałowe zaplanowano na piątek. W sprzedaży wciąż jeszcze są wejściówki na rozgrywane na torze Malta w Poznaniu zawody. Sprzedaż prowadzona jest przez portal biletomat.pl.





