Historyczny bieg Kazimierskiej! Popołudnie rekordów na Śląsku
Wypełnione trybuny Superauto.pl Stadionu Śląskiego. 11 aktualnych rekordzistów świata, 55 medalistów olimpijskich, w sumie 170 medalistów MŚ i mistrzostw Europy na listach startowych – tak w niedzielę wyglądał Silesia Memoriał Kamili Skolimowskiej! Piąta edycja Diamentowej Ligi w naszym kraju przeszła do historii sportu w Polsce.
Kolejny, bo już piąty raz.
Klaudia Kazimierska pobiegła po rekord Polski! Fenomenalny dzień Polki
Wydarzenie dnia na Śląsku? Co najmniej kilka, dlatego nikogo nie zdziwiło, że w rankingu punktowym World Athletics za 2026 rok zawody objęły fotel lidera z ogromną przewagą nad całym światem! Jednak dla fanów z Polski to bezsprzecznie występ Klaudii Kazimierskiej – od niedzieli rekordzistki kraju w biegu na 1500 metrów. Gdy przed miesiącem prosiła organizatorów o pacemakera na 3:54, zrozumieliśmy, że ten wyścig ma być historyczny. I był. Wicemistrzyni Europy z Birmingham finiszowała w 3:55.59, co daje jej ósme miejsce w europejskich tabelach wszech czasów. I pierwsze w Polsce – o blisko 2 s poniżej dotychczasowego wyniku Weroniki Lizakowskiej!
To jest fajny wynik, nie powiem. Chciałam mieć zapas na tempie, żeby pobiec tyle, ile należy. To nie był dla mnie idealny bieg, ale na pewno szybki. Miałam trochę kontaktów z rywalkami, wyrzucało mnie na zewnątrz. Fakt, że mimo to udało się zbić rekord o tak dużo, wiele dla mnie znaczy. Choć ja mam świadomość, gdzie jest świat. Ja też chcę tam być – powiedziała.
Co trzeba zaznaczyć, czas 3:55.06 zwycięskiej Tsige Dugumy to najlepszy w tym roku czas na świecie. To ledwie pół sekundy mniej niż wynik Klaudii.
W podobnym nastroju po niedzieli są Natalia Bukowiecka i Ewa Swoboda. Specjalistka od 400 m finiszowała czwarta w 49.60 s – to jej drugi czas sezonu, tym razem przed Henriette Jaeger, na której wzięła rewanż za ME.
Nie miałam najłatwiejszej wiosny. Teraz czuję, że się rozpędzam, chcę to jeszcze wykorzystać. Ale muszę powiedzieć jedno. Jestem już doświadczoną zawodniczką, a pomimo to, gdy wychodzisz przy takiej wrzawie specjalnie dla ciebie, miękną nogi. Polsko, dziękuję – przekazała.
Czas Natalii to minimum na MŚ 2027 w Pekinie. To ma również już najlepsza w biegu Marileidy Paulino (świetne 48.87 s!). Okres kwalifikacyjny ruszył w tę niedzielę i to również chciała wykorzystać Ewa Swoboda. Medalistka ostatnich ME walczyła w potężnej obsadzie, ale na koniec zabrakło 0.04 sekundy – uzyskała 11.00 s.
To dla mnie ważne, że całe lato mam równe. Ten czas jest niezły, oczywiście, choć apetyty były nieco większe. Jednak doceniam to, co jest. To był dla mnie wspaniały sezon! – podsumowała Swoboda,
wypowiadając słowa w dużym pośpiechu.
Wszystko, bo podobnie jak inni biało-czerwoni biegła na trybunę jej imienia. Rzecz jasna podziękować.
Po polskiej stronie docenienia jest również rekord życiowy Filipa Ostrowskiego – 3:33.09 na 1500 m. To 4. rezultat w historii naszego kraju!
Trzech na „szóstkę”, trzeci raz w dziejach. Zawsze było to w Polsce
Ale po niedzieli na Śląskim w świat pójdzie znacznie, znacznie więcej. Przede wszystkim „world lead” Alisona dos Santosa na 400 m przez płotki – 46.43 s – który stoczył fenomenalny pojedynek z Karstenem Warholmem. Norweg tym samym nie obronił tytułu MVP mityngu zdobytego przed rokiem. Cała lekkoatletyka widziała tylko pięć biegów lepszych od niedzielnego!
To mnie napędzało, że on biegnie obok! Ale to nie tak, że biegniesz i się rozglądasz za rywalami. Starałem się koncentrować na sobie. Wiara w siebie mnie napędza, dopiero później poczynania konkurentów. Dziś świętuję świetną formę, pomimo biegu z dużymi błędami! – skomentował Dos Santos.
Sekret dobrych czasów? Startuj i wierz w siebie. Po prostu, ja tak zrobiłem. Gdy przed mityngiem widziałem się z dziećmi z polskich szkół i klubów, to dokładnie im powiedziałem: wierzcie w siebie – dodaje Oblique Seville, od niedzieli
rekordzista Memoriału na 100 m czasem 9.83 s.
Ja zawsze staram się wierzyć – obiecuje Armand Duplantis,
najlepszy tyczkarz dnia, a przy okazji
zdobywca pierścienia MVP mityngu za ten rok.
Szwed skoczył 6,20 metra, pokonał Emanouila Karalisa (6,00 m) i Sondre Guttormsena (6,00). Skakał jeszcze po rekord świata, ale tylko raz.
Miałem dziś za dużo skoków, strącałem niższe wysokości. Nie ukrywam, że to były dla mnie trudne zawody. Jestem zadowolony, że udało się uzyskać tyle ile wyszło na końcu.
Trio tyczkarzy dokonało jeszcze czegoś innego. Dotąd trzykrotnie w historii lekkoatletyki w jednych zawodach aż trzech różnych skoczków pokonywało co najmniej 6,00 m. Kiedy stało się to pierwszy raz tutaj w 2024 roku, później jeszcze tylko na halowych MŚ w Toruniu. I znów tutaj. Polska ziemia służy królom skoków.
Szalony konkurs Alekny – cztery razy siedemdziesiąt!
Równie poważne miano zyskał w niedzielę dyskobol Mykolas Alekna. Litwin, rekordzista świata, w szalonym konkursie aż czterokrotnie na sześć prób posyłał sprzęt powyżej granicy 70. metra. W najdłuższym rzucie zmierzono mu 72,59 metra – najlepszą odległość, jaka kiedykolwiek padła na terenie Polski.
Co musimy zrobić, żebyśmy też dostali trybuny własnego imienia? To jest świetny zwyczaj, zazdroszczę tego Polakom. Starałem się jak mogłem, żebyście mnie dorzucili na przyszły rok, ale czy to możliwe? – żartował z kolei Ethan Katzberg.
Mistrz olimpijski w młocie wygrał zawody rezultatem 82,92 m, pokonując m.in. Polaków i mistrza Europy Bence Halasza.
W kuli też padła magiczna granica – Leonardo Fabbri pchnął 22,08 metra.
Gigantyczna frekwencja i plakaty Pągowskiego. Jest data kolejnego mityngu
Spektakl na Śląsku w niedzielę obejrzało w sumie 38 073 kibiców. To kolejny raz, gdy najważniejsze lekkoatletyczne wydarzenie lata w Polsce przyciąga taki tłum. Do rekordu sprzed dwóch lat zabrakło raptem czterech tysięcy ludzi.
Ta publiczność jest fenomenem – mówił już na konferencji przed startem Duplantis i pytał:
Pewnie znów przy naszym sektorze dziesiątki ludzi będą trzymały kartony z wynikiem, o jakim marzą? To już tutaj klasyk?
Oczywiście, że te kartony były. Oczywiście, że z „6,32 m”, ale poza takimi hasłami z dowolnymi innymi treściami, które wcześniej powstawały w strefie kibica – na Diamentowym Pikniku na błoniach stadionu.
Znana jest już data przyszłorocznego Memoriału. Kibice i zawodnicy w strefie rozgrzewki poznali ją jeszcze w trakcie trwania tej edycji. To tym razem 14-15 sierpnia 2027 – ponownie z uliczną, wstępną częścią wydarzenia.
Co ważne, sprzedaż biletów ruszy już 1 września, najpierw – w najkorzystniejszej promocji – dla subskrybentów newslettera. Ta grupa w niedzielę otrzymała jeszcze jedną niespodziankę. Każdy, kto był teraz na Śląsku i otrzymuje na mail korespondencję Diamentowej Ligi, mógł odebrać limitowany, unikatowy plakat Memoriału. Jego autorem jest legendarny grafik Andrzej Pągowski.
Partnerem tytularnym wydarzenia jest Województwo Śląskie. Dofinansowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Współorganizatorem wydarzenia jest Superauto.pl Stadion Śląski oraz World Athletics.





