Przejdź do treści
czwartek, 27 sierpnia 2026 · imieniny: Józefa, Moniki wschód 05:37 · zachód 19:37
reklama
kategoria: Sport
27 sierpień 2026

Udany początek mistrzostw świata w sprincie kajakowym w Poznaniu. Komplet biało-czerwonych w kolejnych rundach

fot. Tomasz Jastrzębowski
W Poznaniu rozpoczęły się mistrzostwa świata w sprincie kajakowym. Pierwszego dnia odbyło się aż 69 wyścigów eliminacyjnych, w których z bardzo dobrej strony pokazali się reprezentanci Polski. Biało-czerwoni w komplecie zameldowali się w kolejnych rundach.
Udostępnij Post

Po raz ostatni najlepsi kajakarze rywalizowali w Polsce o medale mistrzostw świata czternaście lat temu. Tegoroczna impreza, która rozpoczęła się w środę i potrwa do niedzieli, zgromadziła na starcie ponad 850 zawodników z całego świata. To też najważniejsze wydarzenie w tegorocznym kalendarzu kajakowej rywalizacji.

Bardzo się cieszę, że możemy zaprezentować się przed własną publicznością. Dzięki temu wielu naszych rodaków ma okazję obserwować rywalizację na żywo. Zapraszamy wszystkich na Maltę, tym bardziej, że finały z pewnością dostarczą ogromnych emocji – mówił Wiktor Głazunow,

który jako pierwszy z reprezentantów Polski

wystartował w mistrzostwach.

Polak w konkurencji C1 1000 metrów zajął w swoim wyścigu eliminacyjnym czwarte miejsce i pewnie awansował do półfinału.

Najważniejszy był awans do półfinału przy jak najmniejszej stracie energii. Mocno wieje, dlatego nie było sensu szarżować i za wszelką cenę pokazywać, w jakiej jestem dyspozycji. Powalczę w półfinale. Przy tak silnym przeciwnym wietrze dystans wyraźnie się wydłuża, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość – dodał.

O krok od bezpośredniego awansu do finału A była polska osada K4 500 metrów kobiet. Polki płynące w składzie Sandra Ostrowska, Dominika Putto, Julia Olszewska i Katarzyna Kościółek finiszowały tuż za Niemkami i będą musiały popłynąć w półfinale.

Niewiele nam zabrakło. Mamy dużo wypracowane i, jak powiedział trener, potrafimy dobrze regulować tempo. Bardzo dobrze wyszłyśmy ze startu, ale w środkowej części dystansu trochę za dużo straciłyśmy. Musimy tam bardziej zaryzykować i popłynąć szybciej. Myślę, że w czwartek w półfinale będzie dobrze – mówiła Dominika Putto.

Zawodniczka reprezentacji Polski, wspieranej przez sponsora głównego polskiego kajakarstwa PGE Polską Grupę Energetyczną, po urodzeniu dziecka wykonała tytaniczną pracy, by wrócić do profesjonalnego sportu jest bardzo zadowolona z pierwszego przejazdu na mistrzostwach świata.

Ten powrót wiele mnie kosztował i wymagał ogromnego poświęcenia ze strony mojej rodziny. Mąż bardzo mnie wspierał, a teściowa przez cały rok była do naszej dyspozycji i pomagała w opiece nad synkiem. Bez niej nie byłoby to możliwe. Poświęciła dla nas swoje życie prywatne. Nie odczuwam już presji. Towarzyszyła mi przez poprzednie czterolecie, natomiast teraz w naszej grupie jest przede wszystkim szczęście i chęć pływania. Robimy to z uśmiechem i wdzięcznością, cieszy nas każdy bieg. Wiemy, na co nas stać i ile wypracowałyśmy. W piątkowym finale chcemy powalczyć o najwyższe cele. Ja wciąż wracam do swojej najwyższej formy. Jestem już w dobrej dyspozycji, ale pozostały jeszcze pewne mankamenty, nad którymi pracuję. Myślę, że za rok osiągnę pełną gotowość indywidualną – dodała Putto.

W półfinale jest też wielka polska nadzieja medalowa Anna Puławska, która bez problemów przebrnęła przez wyścig eliminacyjny w K1 500 metrów, meldując się na mecie jako pierwsza.

Wiedziałam, że chcę wygrać ten wyścig jak najmniejszym kosztem. Pierwsze starty zawsze kosztują mnie najwięcej stresu i chyba właśnie to mnie zmęczyło. Kolejne są już przyjemnością. Cieszę się, że wygrałam przedbieg i od razu pokazałam, że jestem w dobrej dyspozycji. Na Malcie najlepiej płynie mi się pod wiatr, ale trenowałyśmy w różnych warunkach, żeby być przygotowane na każdą sytuację. Najtrudniejsze będą półfinały, bo każda zawodniczka walczy w nich o miejsce w wielkim finale. Jeśli przez nie przebrniemy, emocje na pewno trochę opadną – mówiła Puławska.

Awans do półfinału wywalczyła także w K1 1000 metrów Weronika Marczewska, która była druga w swoim przedbiegu.

Do półfinału pewnie z trzeciej pozycji w swoim wyścigu awansowała także męska osada K4 500 metrów w składzie Jakub Stepun, Jarosław Kajdanek, Valerii Vichev i Sławomir Witczak. W półfinałach są także płynący inni polscy kajakarze – Wojciech Pilarz w K1 200 metrów i Przemysław Korsak w K1 1000 metrów.

Pierwszy start zawsze jest najtrudniejszy. Czwórka popłynęła dobrze, choć jeszcze nie bardzo dobrze. Wiemy, co trzeba poprawić przed półfinałem. Poza startem środkowa część dystansu wyglądała już naprawdę solidnie. Te mistrzostwa są ważne także ze względu na ranking, ponieważ zdobyte tutaj punkty liczą się „razy półtora”. Początek sezonu nie był dla nas najlepszy. Alex przez cztery miesiące nie mógł trenować, a Kuba w środku przygotowań miał problemy zdrowotne, które również wyłączyły go z pracy. Pierwsze Puchary Świata nie były zbyt udane. Cały czas szukaliśmy optymalnego składu czwórki, a szlakowy ma w niej kluczowe znaczenie. W Montemor osada popłynęła bardzo dobrze w jednym biegu, choć finał był nieco słabszy. Z kolei w Montrealu zaprezentowała się już dobrze. Wracamy więc na właściwe tory. Po tych mistrzostwach będziemy mogli spokojnie ocenić, w którym miejscu jesteśmy. Jeżeli w przyszłym sezonie ominą nas problemy zdrowotne, powinno być dobrze – komentował trener męskiej kadry kajakarzy Ryszard Hoppe.

Nadzieje medalowe polska ekipa pokłada także w kanadyjkarzach i kanadyjkarkach. W środę swoją drogę do finału rozpoczął były mistrz świata Oleksii Koliadych w C1 200 metrów, który wygrał swój przedbieg i zameldował się w półfinale.

Ten bieg nie miał większego znaczenia, ale chciałem popłynąć mocno i sprawdzić, na jakim jestem poziomie. Czuję się dobrze przygotowany i mam nadzieję, że tak pozostanie. W czwartek czeka mnie półfinał i jestem dobrej myśli. To nasza impreza docelowa, na którą szykowaliśmy najwyższą formę. Dałem z siebie wszystko, a teraz zobaczymy, jaki będzie efekt. Jesteśmy przygotowani na każde warunki, więc wiatr mi nie przeszkadza. Trzeba pływać szybko niezależnie od pogody. Mam nadzieję, że w tych warunkach również uda mi się znaleźć w pierwszej trójce, a może nawet wygrać – komentował Koliadych.

Kłopotów z awansem do półfinału nie miała także Dorota Borowska w C1 500 metrów, choć ten start traktuje bardziej rozgrzewkowo przed swoim koronnym dystansem w C1 200 metrów.

Starałam się wystartować rozsądnie i uniknąć kontuzji przy bocznym wietrze. W środku płynęłam swoim tempem, a na końcu trochę się pogubiłam. To był jednak mój pierwszy od wielu lat wyścig na 500 metrów w jedynce, dlatego cieszę się, że mogę się sprawdzić na tym dystansie. Mam nadzieję, że w półfinale, a później także w finale, pokażę pełnię swoich możliwości. Moją największą miłością pozostaje dystans 200 metrów. Pięćset metrów traktujemy jako dodatek, ale również szansę na zdobycie punktów olimpijskich – powiedziała Borowska.

W półfinale są też pozostałe kanadyjkarki i kanadyjkarze: dwójka startująca na dystansie 500 metrów Amelia Marcinkowska i Maja Ruzanowska, Aleksander Kitewski w C1 500 metrów oraz Kaja Lach i Amelia Sołtyńska w C2 200 metrów. Z kolei bezpośrednio do finału – w tej konkurencji nie ma półfinałów – awansowała polska czwórka kanadyjkarzy Aleksander Kitewski, Kacper Sieradzan, Łukasz Witkowski i Juliusz Kitewski, którzy na dystansie 500 metrów przypłynęli do mety na trzecim miejscu w swoim biegu eliminacyjnym.

Polscy zawodnicy, wspierani przez partnera Polskiego Związku Kajakowego markę LOTTO, nie ukrywają, że bardzo cieszą się z faktu, iż o medale mistrzostw świata mogą rywalizować w Polsce i chwalą organizację.

Przyjedzie cała moja rodzina, a także wielu znajomych i przyjaciół. Świadomość, że są tutaj blisko mnie i kibicują, jest bardzo ważna. To bardzo mi pomaga – dodał Koliadych.

Uważam, że mistrzostwa świata są świetnie przygotowane. Jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczone, bo wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. To pokazuje, że Polska potrafi zorganizować piękną imprezę. Bardzo zaangażowały się również Wojsko Polskie i Centralny Wojskowy Zespół Sportowy. Są tutaj nasi dowódcy i przyjaciele z CWZS, którzy pomagają w organizacji. To dowód, że wojsko i Polski Związek Kajakowy znakomicie współpracują i mogą wspólnie stworzyć tak wspaniałe wydarzenie – podkreśliła Putto.

To jedne z najlepiej zorganizowanych zawodów, w jakich uczestniczyliśmy. Nie mówię tego dlatego, że jesteśmy w Polsce i rywalizujemy na Malcie, bo koledzy z innych reprezentacji również są bardzo zadowoleni. Na torze wszystko działa idealnie. Bardzo dobrze zorganizowano transport i zaplecze socjalne, z czym podczas niektórych Pucharów Świata oraz imprez mistrzowskich bywały problemy. Organizację oceniam na pięć z plusem – dodał trener Hoppe.

Z kolei Borowska ma znakomite wspomnienia związane ze startami w Poznaniu.

Bardzo się cieszę, że rywalizujemy w Poznaniu, ponieważ lubię ten tor. Zdobyłam tutaj mistrzostwo Europy i wiele razy słuchałam Mazurka Dąbrowskiego. To wspaniałe, że właśnie tutaj kończymy sezon, a kibice mogą być blisko nas i dzielić z nami sportową pasję – podkreśliła.

W środę rywalizację rozpoczęli także zawodnicy z niepełnosprawnościami. Do półfinałów w konkurencji KL2 200 metrów awansowały Anna Bilovol i Sara Rogowska, w KL3 200 metrów Katarzyna Sobczak, a wśród panów w VL3 Robert Wydera.

Mistrzostwa świata w kajakowym sprincie i parakajakarstwie potrwają do niedzieli. Pierwsze wyścigi finałowe zaplanowano na piątek. W sprzedaży wciąż jeszcze są wejściówki na rozgrywane na torze Malta w Poznaniu zawody. Sprzedaż prowadzona jest przez portal biletomat.pl.

Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj