reklama
kategoria: Sport
16 czerwiec 2026

Mama-olimpijka została bez pieniędzy, ale dostanie wsparcie od InPost Sport Team. Teraz mogę skupić się na sporcie

fot. Rafał Oleksiewicz
To historia, w którą wręcz trudno uwierzyć, ale na szczęście kończy się happyendem. Julia Walczyk-Klimaszyk, czyli multimedalistka mistrzostw Polski i Europy w szermierce, została włączona do szumnie zapowiadanego programu Polskiego Komitetu Olimpijskiego „Mamy Olimpijki”. Ostatecznie należnych pieniędzy nie otrzymała, a dodatkowo okazało się, że… musi od nich jeszcze zapłacić podatek. Po nagłośnieniu sprawy pomoc nadeszła szybko, a Walczyk-Klimaszyk otrzyma wsparcie od marki InPost. – Naprawdę mi ulżyło – mówi nasza olimpijka z Paryża.

Julia Walczyk-Klimaszyk to jedna z czołowych polskich florecistek, która na swoim koncie ma kilkanaście medali mistrzostw Polski, a nawet mistrzostw Europy czy Pucharów Świata. Reprezentowała również nasz kraj na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, gdzie zajęła 9. miejsce w rywalizacji indywidualnej. To duże sukcesy, jednak nie jest tajemnicą, że szermierka jest w Polsce mało popularnym sportem. I mimo to, aby uprawiać go na najwyższym poziomie, oczywiście potrzeba regularnego i niemałego finansowania.

Walczyk-Klimaszyk, oprócz kariery sportowej, postanowiła też zostać mamą. Urodziła Szymona, który jest jej oczkiem w głowie. Dlatego z radością przyjęła propozycję udziału w programie „Mamy Olimpijki” wdrażanym przez Polski Komitet Olimpijski wspólnie z giełdą zondacrypto. Jako mama czynnie uprawiająca sport na najwyższym poziomie nasza florecistka miała otrzymać 50 tysięcy złotych, a pieniądze miały jej ułatwić łączenie roli mamy i zawodniczki. Walczyk-Klimaszyk miała je wydać m.in. na dalekie podróże na zawody z synem oraz zorganizowanie mu opiekunki na czas startów.

Problem w tym, że zondacrypto w kwietniu upadła (wsparcie miało być wypłacone w kryptowalucie, którą można zamienić na klasyczną walutę), jednak Walczyk-Klimaszyk już wcześniej wnioskowała o sprzedaż tokenów. Ostatecznie na jej konto nie trafiła żadna kwota, a za jakiś czas… przyszedł z PKOl PIT, by zapłacić podatek dochodowy. I nie była to mała kwota, bo aż 16 tysięcy złotych.

Zawodniczka wcześniej oczywiście kontaktowała się z przedstawicielami PKOl, którzy rozkładali ręce. Dlatego Walczyk-Klimaszyk postanowiła nagłośnić sprawę, tym bardziej, że zamiast otrzymać wsparcie, została narażona na dodatkowe koszty.

Ostatnio faktycznie w mediach było o mnie głośno głównie z negatywnych powodów. Myślę, że każdy sportowiec chciałby, aby mówiło się przede wszystkim o jego sukcesach, a nie o problemach. Dlatego jest mi przykro, że wokół mojej osoby pojawił się taki negatywny wydźwięk. Jeśli jednak tak musiało się stać, to trudno – mówi rozgoryczona zawodniczka.

Proces związany z wypłatą nagrody rozpoczęłam na przełomie marca i kwietnia. Już wtedy pojawiały się informacje o problemach giełdy, ale nie przypuszczałam, że stanie się ona niewypłacalna. Najpierw trzeba było przejść długotrwałą weryfikację konta. Później pojawiły się kolejne problemy związane z przelewami. Gdy w końcu udało się zlecić wypłatę, przez wiele tygodni środki nie docierały. Ostatecznie dowiedzieliśmy się, że giełda jest niewypłacalna, a wszystkie aplikacje i strony internetowe przestały działać. Wtedy skontaktowałam się z PKOl-em. Nigdy nie spodziewałam się, że będę musiała zapłacić podatek od pieniędzy, których fizycznie nie otrzymałam. Program, który miał wspierać matki i który miał bardzo szlachetne założenia, zamienił się w nieprzyjemną sytuację. Szkoda mi również, że wartości olimpijskie zaczęły być kojarzone z aferą wokół zondacrypto.

Cała sytuacja odbiła się tak dużym echem, że zareagować postanowił również Rafał Brzoska, prezes marki InPost. Przedstawiciele firmy skontaktowali się z zawodniczką i poinformowali ją, że uregulują nie tylko zaległy podatek, ale otrzyma również wsparcie na najbliższy sezon. Po tych ruchach nareszcie odezwał się też… PKOl. Po aferze medialnej zwrócił zawodniczce równowartość zapłaconego podatku. To oczywiście nie wpłynęło na deklarację InPostu.

Jestem ogromnie wdzięczna za wsparcie. Oczywiście mam nadzieję, że ta współpraca zostanie w przyszłości rozszerzona, szczególnie że do igrzysk olimpijskich zostało jeszcze trochę czasu. Jednak już teraz jestem bardzo wdzięczna i nie oczekuję niczego więcej. Obecnie chciałabym przede wszystkim skupić się na przygotowaniach do mistrzostw Europy i mistrzostw świata. Dzięki wsparciu InPostu oraz Rafała Brzoski mogę robić to ze spokojną głową. Pragnę jednak zaznaczyć, że nie spodziewałam się żadnej reakcji ani wsparcia z zewnątrz, ponieważ nie taki był cel moich wypowiedzi w mediach. Jestem jednak ogromnie wdzięczna Rafałowi Brzosce i firmie InPost. Trudno w pełni skupić się na sporcie, gdy z tyłu głowy cały czas pozostają kwestie finansowe związane z wyjazdami i startami. Teraz mogę skoncentrować się wyłącznie na treningach.

To ważne, ponieważ za chwilę Walczyk-Klimaszyk rozpocznie mistrzostwa Europy we Francji. Znacznie bardziej kosztowny będzie jednak wyjazd osób towarzyszących dla Szymona na mistrzostwa świata, które zaplanowano w dalekim Hongkongu.

Przyznam, że dzień przed otrzymaniem informacji o wsparciu od InPostu bardzo poważnie zastanawiałam się, z jakich środków opłacić wyjazd osób towarzyszących na mistrzostwa świata w Hongkongu. Rozważałam nawet zwrócenie się do różnych marek z propozycją współpracy przy tych konkretnych zawodach – zdradza nowa zawodniczka InPost Sport Team.

Dlatego telefon z InPostu był dla mnie ogromnym zaskoczeniem i przyniósł wielką ulgę. Dzięki temu wsparciu wiele problemów zniknęło i mogę skoncentrować się na treningach oraz przygotowaniach do najważniejszych startów sezonu. To szczególnie cenne, że ta wiadomość przyszła jeszcze przed mistrzostwami Europy. Dzięki temu mogę wejść w zawody z dobrym nastawieniem i spokojną głową.

Warto dodać, że nie jest to pierwszy przypadek, w którym InPost wychodzi do sportowców z pomocą. Wystarczy przypomnieć historię łuczniczki Kariny Kozłowskiej, która po ucieczce z Białorusi chciała kontynuować karierę w Polsce. Dziś, dzięki wsparciu marki InPost, może skupić się tylko na sporcie.

Wcześniej nie znałam historii wsparcia Kariny przez InPost. Dopiero później sprawdziłam szczegóły. Sama marka kojarzyła mi się przede wszystkim z działalnością charytatywną, programami stypendialnymi oraz inicjatywą InPost Team. Od lat postrzegam InPost jako polską, nowoczesną i wiarygodną markę, która angażuje się społecznie i wspiera wartościowe inicjatywy. Dlatego kiedy rano odebrałam telefon z InPostu, poczułam przede wszystkim szczęście, wdzięczność i ulgę. Wszystko działo się bardzo szybko, więc nie było czasu na dłuższe przemyślenia.

Teraz reprezentantce Polski wystarczy życzyć powodzenia w najważniejszych imprezach tego sezonu oraz oczywiście za przygotowania do igrzysk olimpijskich w Los Angeles.

Dziś moja głowa jest zdecydowanie spokojniejsza. To bardzo ważne przed najistotniejszą częścią sezonu oraz przed początkiem kolejnego. Umowa z InPostem obowiązuje do końca roku, więc obejmuje również początek następnego sezonu. Dzięki temu mogę spokojnie przygotowywać się do kolejnych wyzwań sportowych i rozpocząć nowy sezon bez dodatkowych obciążeń – kończy Walczyk-Klimaszyk.


PRZECZYTAJ JESZCZE
reklama

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce