Dwa brązowe medale Polaków w AMŚ w futsalu! Świetne zakończenie turnieju w Warszawie i Pruszkowie!
Akademickie Mistrzostwa Świata były naprawdę wymagającym turniejem, bowiem terminarz jest napięty, a każda z ekip chce zaprezentować się jak najlepiej. Nie inaczej było w przypadku Akademickiej Reprezentacji Polski, a przypomnijmy, że zarówno nasze panie, jak i panowie uzyskały awans do meczu o brązowe medale. W półfinale co prawda obie nasze ekipy uległy znacznie lepszym studentom z Brazylii, ale wciąż miały coś do wygrania!
Jako pierwsze na boisko wybiegły biało-czerwone futsalistki. Do tej pory bolączką Polek było słabe wejście w mecz, jednak w spotkaniu z Niemkami wiedziały, że od początku do końca muszą zachować koncentrację. Wszystko po to, by wywalczyć medal przed własną publicznością, bowiem to był ich główny cel. I faktycznie, zespół prowadzony przez trenera Wojciecha Weissa grał naprawdę skupiony, a to przełożyło się na bramkę! W dziewiątej minucie na listę strzelczyń wpisała się Weronika Górecka, a do przerwy więcej trafień nie mieliśmy.
Jednobramkowa zaliczka to niewiele, dlatego Akademicka Reprezentacja Polski wspierana przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., chciała podwyższyć prowadzenie. I sztuka ta udała się Mai Fal, a biało-czerwone od 35 minuty wygrywały już 2:0! Co więcej, nie oddały już wyniku do końca spotkania i wywalczyły brązowy medal Akademickich Mistrzostw Świata!
Najważniejsze, że dopisałyśmy do swojego dorobku zwycięstwo. To nie był łatwy mecz, bo Niemki postawiły nam trudne warunki. Kluczowa okazała się pierwsza bramka, która otworzyła spotkanie. Dała nam dużo pewności siebie i dodatkowo podbudowała cały zespół – mówi jej autorka, czyli Weronika Górecka.
Teraz możemy już cieszyć się z brązowych medali. Oczywiście marzyłyśmy o grze o złoto, ale brąz na takiej imprezie to również ogromny sukces. Przed turniejem nie byliśmy pewne, że zajdziemy tak daleko, ale od początku walczyłyśmy o coś więcej niż tylko wyjście z grupy. Chcieliśmy rywalizować z najlepszymi i walczyć o medale. To się udało, dlatego jesteśmy z siebie naprawdę dumne. Za chwilę wracamy już do klubowej rzeczywistości. Niedługo rozpoczniemy przygotowania do nowego sezonu Ekstraligi. W naszym przypadku startują one bardzo wcześnie, bo już za tydzień lub dwa. Teraz będzie więc chwila na regenerację, a później znów wracamy na pełne obroty. Jeśli tylko będzie taka możliwość, zostaniemy jeszcze na miejscu, żeby wspierać naszych kolegów z reprezentacji. Mocno wierzymy, że oni również wywalczą brązowy medal i że wszyscy razem będziemy mogli cieszyć się z kolejnego sukcesu Polski.
Również Zuzanna Maronde podkreśla, że trzecie miejsce w Akademickich Mistrzostwach Świata to niesamowite uczucie. Kiedy wybrzmiała ostatnia syrena, aż przeszły mnie ciarki. Czekałyśmy na ten moment przez cały turniej i ogromnie się cieszymy, że zakończył się właśnie w taki sposób. Od początku miałyśmy ten mecz pod kontrolą, co bardzo nas cieszy. Wyszłyśmy na boisko z pełną determinacją, zrealizowałyśmy założenia i pokazałyśmy, że potrafimy odpowiednio zareagować po porażce w półfinale. Nie rozpamiętywałyśmy tego, co się wydarzyło dzień wcześniej. Gdy tylko skończył się półfinał, skupiłyśmy się na kolejnym meczu i na tym, co jeszcze możemy osiągnąć. To była właściwa decyzja. Powtórzyłyśmy sukces sprzed czterech lat i ponownie zdobyłyśmy brązowy medal. Pokazałyśmy, że potrafimy grać w futsal na najwyższym poziomie. Jesteśmy w pierwszej trójce najlepszych akademickich reprezentacji świata i to historyczny wynik, z którego możemy być bardzo dumne – mówi.
Większość brązowych medalistek oczywiście została w Pruszkowie, by wspierać męską reprezentację, która o brązowy medal AMŚ grała z Czechami. Nasi zawodnicy wiedzieli, czego się spodziewać, bowiem z naszymi południowymi sąsiadami grali już w fazie grupowej i pokonali ich 2:1. Mecz o stawkę to jednak zupełnie inne rozdanie i widać to było na boisku. Przez całe spotkanie było dużo siłowej gry, ale brakowało najważniejszego, czyli bramek. I faktycznie, w regulaminowym czasie mieliśmy 0:0, a to oznaczało, że o losach brązowego medalu zadecydują rzuty karne. Co ciekawe, to Czesi w nich prowadzili, ale spudłowali, a Bartłomiej Twarkowski zdobył decydujące trafienie na 5:4!
To był bardzo ciężki mecz. Wiedzieliśmy, że Czechy to wymagający rywal, bo mieliśmy już okazję zmierzyć się z nimi w fazie grupowej. Uważam jednak, że z perspektywy całego spotkania byliśmy lepszym zespołem. To my prowadziliśmy grę i stwarzaliśmy więcej sytuacji, choć momentami można było odnieść wrażenie, że bramka rywali jest zaczarowana. O zwycięstwie zadecydowały rzuty karne. Jedni mówią, że to loteria, inni, że decydują umiejętności. Na pewno ogromnie pomógł nam Paweł, który świetnie spisał się w bramce. My również wykonywaliśmy swoje jedenastki bardzo dobrze. Był moment zawahania, ale potrafiliśmy go przezwyciężyć i ostatecznie wygraliśmy. Teraz możemy już cieszyć się z brązowego medalu. To dla nas ogromny sukces i wielka nagroda za cały turniej – mówi Twarkowski.
Trener Piotr Wysoczański zwraca uwagę, że było to bardzo emocjonujące spotkanie i spodziewał się, że o zwycięstwie może zadecydować nawet jedna bramka.
Mimo że mieliśmy optyczną przewagę i częściej prowadziliśmy grę, futsal jest specyficzną dyscypliną, bo jedna akcja może przesądzić o wyniku. Ostatecznie w regulaminowym czasie gry żadna nie padła – mówi szkoleniowiec.
Na szczęście nie straciliśmy gola, choć z drugiej strony sami również nie potrafiliśmy zdobyć bramki. O wszystkim zdecydowały więc rzuty karne, które po raz kolejny ułożyły się po naszej myśli. Zawsze wierzymy. Jako trener nie mogę zwątpić w swoich zawodników, nawet w najtrudniejszym momencie. Zawsze wierzę, że obronimy, że strzelimy i że wygramy. Oczywiście nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli, ale wiara to fundament zarówno sportowca, jak i trenera. Od początku powtarzam zawodnikom, że to oni są najważniejsi. Dzisiaj również im to mówiłem. To oni są głównymi bohaterami i artystami tego widowiska, a my jako sztab staramy się jedynie im pomóc. Można powiedzieć, że trener jest jak dyrygent, czyli prowadzi zespół, ale to zawodnicy muszą wyjść na scenę i zagrać swój koncert.
Ostatecznie Akademicka Reprezentacja Polski kończy turniej z dwoma brązowymi medalami, co jest bardzo dużym sukcesem.
Chłopcy naprawdę dźwignęli ten ciężar. Zostawili na boisku serce, realizowali założenia i wykonywali wszystko, o czym rozmawialiśmy przed meczem. To przede wszystkim ich sukces. Jednocześnie przez cały turniej tworzyliśmy jeden wielki zespół razem z reprezentacją kobiet. Wspieraliśmy się nawzajem i wszyscy wspólnie dążyliśmy do tego, żeby osiągnąć ten sukces – kończy Wysoczański.
Organizację mistrzostw wsparły m.in. Ministerstwo Sportu i Turystyki, Miasto Stołeczne Warszawa, Samorząd Województwa Mazowieckiego oraz LOTTO.





