Wrocław: sąd obniżył z dożywocia do 25 lat więzienia karę dla mężczyzny, który latami więził kobietę
O wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu poinformowała PAP jego rzeczniczka sędzia Małgorzata Lamparska. – Sąd zmienił zaskarżony wyrok i wymierzył oskarżonemu karę 25 lat więzienia. Sąd zastrzegł też, że mężczyzna będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie z więzienia dopiero po 20 latach – powiedziała sędzia.
Sąd orzekł również, że J. ma odbywać karę w systemie terapeutycznym. To forma odbywania kary, gdzie nacisk kładzie się na intensywną opiekę psychologiczną i psychiatryczną. Stosuje się ją wobec osób, które m.in. charakteryzują się patologicznymi cechami osobowości, co oznacza, że sąd wziął pod uwagę ekspertyzę biegłych, na którą powoływała się prokuratura.
Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w lutym tego roku. Sąd Okręgowy w Legnicy skazał wówczas 34-letniego mężczyznę na dożywocie.
Wedle aktu oskarżenia Mateusz J. odpowiadał za to, że od lipca 2020 r. do 27 sierpnia 2024 r. pozbawił wolności pokrzywdzoną, wykorzystując ku temu jej ówczesny stan psychiczny. Śledczy twierdzą, że wbrew jej woli przetrzymywał ją w zamykanym od zewnątrz na kłódkę pomieszczeniu gospodarczym. Nie miało ono okna, ogrzewania, wody i toalety. Przetrzymywał swoją ofiarę we wsi Gaiki nieopodal Głogowa.
Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Legnicy informowali wcześniej, że mężczyzna miał dostarczać kobiecie jedzenie i napoje według własnych upodobań. Mateusz J. miał znęcać się nad nią psychicznie i fizycznie. Jak zaznaczyli śledczy, robił to ze szczególnym okrucieństwem: bił ją po całym ciele pięściami, gumowym wężem ogrodowym, deską czy drewnianą pałką.
Z akt sprawy wynika, że w trakcie pozbawienia wolności kobieta została wielokrotnie zgwałcona.
Sprawa ujrzała światło dzienne, kiedy Mateusz J. w 2024 r. po raz kolejny zawiózł kobietę do głogowskiego szpitala. Jej obrażenia zwróciły uwagę personelu medycznego, który nakłonił ją do wyjawienia prawdy o swojej sytuacji.
Jak relacjonowali wówczas śledczy, Mateusz J. został zatrzymany, a następnie aresztowany. Przesłuchiwany nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu przestępstw, twierdząc, że nic się nie działo bez zgody pokrzywdzonej.
Biegli psychiatrzy, którzy przygotowali opinię na zlecenie prokuratury, stwierdzili, że mężczyzna nie jest uzależniony ani od alkoholu, ani od narkotyków. Nie rozpoznali u niego choroby psychicznej, ale stwierdzili, że wykazuje psychopatyczne zaburzenia osobowości oraz zaburzenia preferencji seksualnych w postaci sadyzmu. Ich zdaniem ma cechy osoby psychopatycznej, traktującej ludzi instrumentalnie i nieliczącej się z ich uczuciami.
Wyrok, który zapadł w środę przed wrocławskim sądem, jest prawomocny. (PAP)
pdo/ mark/
Polska, Wrocław





