Przejdź do treści
wtorek, 8 września 2026 · imieniny: Marii, Adrianny wschód 05:57 · zachód 19:09
reklama
PAP

Sąd Najwyższy: ostateczne 10 lat więzienia za uprowadzenie i tortury porwanego w 1999 r.

zdjęcie: Sąd Najwyższy: ostateczne 10 lat więzienia za uprowadzenie i tortury porwanego w 1999 r. / Warszawa, 27.03.2023. Sąd Najwyższy zlokalizowany przy placu Krasińskich 2/4/6 w Warszawie będący siedzibą Sądu Najwyższego, a także warszawskiego Sądu Apelacyjnego oraz oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, 27 bm. (mm/ibor) PAP/Mateusz Marek
Warszawa, 27.03.2023. Sąd Najwyższy zlokalizowany przy placu Krasińskich 2/4/6 w Warszawie będący siedzibą Sądu Najwyższego, a także warszawskiego Sądu Apelacyjnego oraz oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, 27 bm. (mm/ibor) PAP/Mateusz Marek
Sąd Najwyższy oddalił we wtorek kasację obrony Jacka W. skazanego na 10 lat więzienia za uprowadzenie i torturowanie mężczyzny porwanego w 1999 roku. Chodzi o głośną sprawę sprawcy skazanego wcześniej za zabójstwo porwanej ofiary, któremu w 2014 r., po wznowieniu sprawy, SN uchylił dożywocie.
Udostępnij Post

To jedna z najdłużej toczących się spraw przed sądami - do zbrodni doszło 27 lat temu, orzekane wobec W. wyroki były kilkukrotnie zmieniane, zaś odnalezione początkowo zwłoki - jak się później okazało - należały do innej ofiary. Szczątki uprowadzonego w 1999 r. Tomasza S. odnaleziono zaś po kilkunastu latach.

Sędzia SN Andrzej Tomczyk, przedstawiając we wtorek uzasadnienie kończącego całą sprawę oddalenia kasacji, wskazał, że W. brał udział w ustaleniu planu porwania ofiary oraz jej uwięzienia. Potwierdził jednocześnie, że ostatnie prawomocne rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w Białymstoku w tej sprawie nie dotyczyło zbrodni zabójstwa, od której sąd „w istocie uniewinnił” W.

W kwietniu 2024 r. Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał, że nie ma dowodów, by obecnie ponad 70-letni Jacek W. był współsprawcą zabójstwa Tomasza S. W tym zakresie zmienił wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie i skazał oskarżonego za przestępstwa poprzedzające zabójstwo, czyli uprowadzenie, przetrzymywanie i torturowanie porwanego. Był to już kolejny proces Jacka W. Mężczyzna był już raz prawomocnie skazany na dożywocie, lecz wyrok ten został po wznowieniu uchylony przez Sąd Najwyższy.

Prokuratura zarzucała oskarżonemu, że w 1999 r. wspólnie z innymi, ustalonymi osobami, wziął udział w porwaniu mieszkańca Suwałk powiązanego z tamtejszym światem przestępczym, którego przetrzymywano w klatce i torturowano, żeby zmusić go do przyznania się do udziału w zamachu bombowym, a następnie dokonał zabójstwa porwanego, do czego miał użyć broni.

W pierwszym procesie, kilkanaście lat temu, Jacek W. został skazany na dożywocie. W opisie zbrodni przyjęto wówczas, że - by nie można było odnaleźć śladów - zwłoki zamordowanego zostały rozczłonkowane i ukryte w różnych miejscach, m.in. w jeziorze Pluszne niedaleko Olsztynka (tam znaleziono głowę, jak przypuszczano w oparciu o przeprowadzone wówczas badania - porwanego suwalczanina).

Jednak w 2013 roku - w śledztwie dotyczącym przestępstw samochodowych - do zbrodni, przypisanej Jackowi W., przyznał się inny mężczyzna. Przedstawił sposób jej dokonania i wskazał miejsce, gdzie znaleziono szkielet - jak się okazało - rzeczywiście ofiary tego zabójstwa, dokonanego jednak nie przez strzały w głowę, a poprzez uduszenie stalową linką. Odkryte zaś wcześniej w jeziorze szczątki - jak się okazało - należały do innego mężczyzny.

Dlatego wówczas SN wznowił to postępowanie i uchylił karę dożywocia wobec Jacka W.; w marcu 2015 r. przekazał zaś sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Olsztynie.

Tam, po kilku latach, zapadł wyrok 10 lat więzienia za udział w porwaniu, uwięzieniu i torturowaniu późniejszej ofiary, ale oskarżony uniewinniony został od zarzutu zabójstwa. Rozpoznając apelacje obu stron, Sąd Apelacyjny w Białymstoku w 2021 r. wyrok ten jednak uchylił i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądowi w Olsztynie. Nakazał ponowną ocenę materiału dowodowego, w tym zeznań niektórych świadków.

W kolejnym procesie w grudniu 2022 r. zapadł nieprawomocny wyrok dożywocia, znowu za porwanie i zabójstwo. Sąd przyjął, że porwany był bity i torturowany, by przyznał się do udziału w zamachu, a ofiara została przywiązana do drzewa i uduszona linką.

Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał wtedy, że wyjaśnienia mężczyzny, który wskazał miejsce ukrycia zwłok i przyznał się do zbrodni, tłumacząc to wyrzutami sumienia, są nieracjonalne i nielogiczne. Mężczyzna ten nie stanął przed sądem, okazało się, że jest niepoczytalny, postępowanie karne wobec niego zostało umorzone, a on sam trafił na leczenie w zakładzie zamkniętym.

Od tego wyroku Sąd Apelacyjny w Białymstoku rozpoznawał w kwietniu 2024 r. apelację obrońców Jacka W. Kolejny raz zmienił wówczas wyrok, uznając W. za winnego tego, że w kwietniu-maju 1999 r., działając wspólnie z innymi osobami, pozbawił wolności mieszkańca Suwałk - uprowadził go z miejsca pracy i przetrzymywał - potem wywiózł do jednej ze wsi nad jeziorem Pluszne, gdzie ów mężczyzna był trzymany w metalowej klatce i torturowany.

Sąd odwoławczy uznał, że o ile są niezbite dowody na udział oskarżonego w takim szeregu przestępstw, to już nie można udowodnić, by wziął udział w zabójstwie uprowadzonego. Sąd tym razem przyjął za wiarygodne zeznania głównego świadka, który przyznał się do tej zbrodni i zapewniał, że dokonał jej sam, bez pomocy i namawiania ze strony oskarżonego. Wówczas sąd ponownie wymierzył W. karę 10 lat pozbawienia wolności.

We wtorek Sąd Najwyższy rozpoznawał kasację obrony od tamtego wyroku. Obrona wnosiła w niej o uchylenie wyroku i umorzenie postępowania, ewentualnie o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji. Prokuratura wnioskowała zaś o oddalenie kasacji jako oczywiście bezzasadnej, do czego ostatecznie przychylił się sąd.

Obecny na sali aktualny obrońca Jacka W., podkreślał, że nie jest autorem kasacji, która wpłynęła do SN, lecz podtrzymuje sformułowane w niej zarzuty. Zwrócił zarazem uwagę, że sądy w toku całego postępowania traktowały dwa zarzucane Jackowi W. czyny - to jest pozbawienie wolności i przetrzymywanie oraz zabójstwo - jako jedno zachowanie, odnoszące się do tej samej osoby. Podkreślał, że w ocenie obrony W. de facto był oskarżony o przetrzymywanie i zabójstwo nie Tomasza S., a osoby, która zginęła od dwukrotnego strzału w głowę, a której fragment zwłok wyłowiono z jeziora Pluszne.

Obrońca wskazał, że po tym, gdy do zabójstwa Tomasza S. przyznał się ktoś inny, a także zostało ujawnione prawdziwe ciało ofiary, stawiany Jackowi W. zarzut zabójstwa S. nie znalazł odpowiedzi sądu odwoławczego. Zdaniem obrony w tej sytuacji postępowanie powinno było zakończyć się uniewinnieniem, a prokuratura powinna była sformułować nowy akt oskarżenia.

W uzasadnieniu orzeczenia SN, sędzia Tomczyk podkreślił, że podniesione przez obrońcę argumenty dotyczące kwestii tego, za śmierć którego z zamordowanych mężczyzn był de facto sądzony W., były szczególnie istotne.

- Miałyby one rację bytu w sytuacji, gdyby ostateczne rozstrzygnięcie sądu apelacyjnego dotyczyło również zbrodni zabójstwa - zaznaczył sędzia. Zastrzegł jednak, że w sytuacji, kiedy doszło do skazania Jacka W. wyłącznie za bezprawne pozbawienie wolności, o tych elementach nie może być mowy.

Sędzia Tomczyk podkreślił, że od samego początku „nawet tego błędnego postępowania związanego z ujawnieniem zwłok nie tego pokrzywdzonego” sprawa dotyczyła cały czas śmierci Tomasza S. Sędzia dodał, że także po wznowieniu postępowania, sytuacja ta nie uległa zmianie.

- W każdym procesie (...) czynności sprawcze zostały przypisane Jackowi W. - podkreślił sędzia Tomczyk. Wskazał, że W. brał udział w ustaleniu planu porwania, przygotowaniu klatki, w której przetrzymywany był S., a także uwięzieniu mężczyzny. W związku z tym - dodał sędzia - W. w ramach współsprawstwa musiał ponosić odpowiedzialność za te działania.

Sędzia SN zaznaczył ponadto, że „zdecydowana większość” spośród podnoszonych w kasacji zarzutów stanowiła ponowienie kwestii, które były już podnoszone we wnoszonych w tej sprawie apelacjach. Sąd odniósł się jednak do każdego z nich, konkludując, że były one bezzasadne. W związku z tym SN zdecydował się oddalić kasację. Wtorkowe postanowienie sądu jest ostateczne i nie podlega zaskarżeniu.

Ewa Fiutka (PAP)

ef/ mja/ rbk/



Polska, Warszawa

PAP Zamieszczone na stronach internetowych portali działających w grupie Twoje-Miasto materiały sygnowane skrótem „PAP” objęte są ochroną polskiego i międzynarodowego prawa własności intelektualnej. Jakiekolwiek wykorzystanie tych materiałów, w tym w celu eksploracji tekstów i danych, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dotyczącymi dozwolonego użytku osobistego, jest zabronione.
Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj