Kidawa-Błońska o Wandzie Traczyk-Stawskiej: nigdy nie godziła się na zło, dlatego potrafiła dokonywać wielkich rzeczy
Uroczystości rozpoczęła msza święta w kościele Świętego Krzyża, której przewodniczył arcybiskup senior archidiecezji warszawskiej kard. Kazimierz Nycz. Podkreślił, że Wanda Traczyk-Stawska była bohaterką nie tylko wtedy, kiedy walczyła w powstaniu, ale także gdy później zabiegała o pamięć o ofiarach oraz o sprawowanie mszy świętej na cmentarzu powstańców na Woli.
- Kochały ją tłumy, dodawała odwagi, nie zwolniła tempa do końca życia – powiedział w kazaniu metropolita warszawski abp Adrian Galbas podczas mszy w intencji Wandy Traczyk-Stawskiej.
Jak podkreślił, „tę wspaniałą kobietę: żołnierza Powstania Warszawskiego (...), sanitariuszkę, strzelca i łączniczkę, jeńca niemieckiego obozu, a potem psychologa, opiekuna ludzi zgnębionych, zwłaszcza ludzi z niepełnosprawnościami, opiekuna zmarłych, zwłaszcza na cmentarzu na Woli, aktywistkę, autorytet moralny - tę osobę kochała nie tylko najbliższa rodzina; kochała ją Warszawa i Polska, kochały ją tłumy - dodawała odwagi”. Abp Galbas ocenił, że zmarła nigdy nie zdradziła swoich ideałów.
List od prezydenta Karola Nawrockiego skierowany do uczestników poniedziałkowych uroczystości pogrzebowych, odczytał Wojciech Kolarski, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP. „Ufam, że hołd, który składamy jej dzisiaj, razem, jako polska wspólnota narodowa będzie zapowiedzią uleczenia ran podziału” - napisał prezydent.
„Oddaję cześć pamięci mężnej harcerki Szarych Szeregów, żołnierza Armii Krajowej, w której szeregach walczyła pod pseudonimami Atma i Pączek, rannej w boju i odznaczonej Krzyżem Walecznych. Bohaterki, która w Powstaniu Warszawskim z bronią w ręku biła się o wyzwolenie naszej stolicy z rąk okrutnych niemieckich okupantów. Po gehennie niewoli w Stalagach i zakończeniu wojny, podobnie jak wielu jej kolegów, chciała poświęcić się pracy, która wyrażałaby przenikającego ją ducha służby i pragnieniu uczynienia świata lepszym” - podkreślił Nawrocki w liście.
Jak zaznaczył, „w odrodzonej, suwerennej Polsce Wanda Traczyk-Stawska pozostawała osobą aktywnie obecną w życiu publicznym”. „Zabierała głos w sprawach, które uważała za ważne. Jej poglądy i oceny niejednokrotnie wywoływały spory i różnice zdań, nie zmienia to jednak należnego jej miejsca w pamięci Rzeczpospolitej, jako żołnierza Armii Krajowej, uczestniczki Powstania Warszawskiego i niestrudzonej strażniczki pamięci o tamtych dniach. Ufam, że hołd, który składamy jej dzisiaj, razem jako polska wspólnota narodowa będzie zapowiedzią uleczenia ran podziału i wzajemnego niezrozumienia, by w obliczu wyzwań i zagrożeń obecnego czasu odrodził się znów duch jedności i solidarności” – napisał prezydent RP.
Marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, obecna podczas poniedziałkowych uroczystości pogrzebowych Wandy Traczyk-Stawskiej, podkreśliła, że bohaterka Powstania Warszawskiego świetnie odróżniała kłamstwo od prawdy, nigdy nie godziła się na zło, dlatego potrafiła dokonywać wielkich rzeczy. Zwróciła uwagę, że życie Wandy Traczyk-Stawskiej wypełniało misję, żeby „Polska była dobrym, pięknym krajem, dzieci były szczęśliwe, żebyśmy byli jednością, widzieli w sobie to, co dobre”.
Kidawa-Błońska wspomniała o licznych inicjatywach Wandy Traczyk-Stawskiej, m.in. ustanowieniu Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy i powstaniu Izby Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy. – Ta drobna kobieta zostawiła nam piękny, ale bardzo wymagający testament. Mam nadzieję i zobowiązuje się, pani Wando, że postaramy się go wykonać – podsumowała.
W uroczystościach wziął udział także prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. - Dla Pani Wandy najważniejsza była służba. Służba dla swoich kolegów i koleżanek, służba dla nas wszystkich, służba naszemu miastu, naszej ojczyźnie - powiedział. - Uczyła, a nigdy nie pouczała - zaznaczył. Żegnając bohaterkę Powstania Warszawskiego podkreślił, że nigdy niczego nie żądała, ale prosiła w taki sposób, że nie można było jej odmówić. - Prosiła nie dla siebie, tylko zawsze w jakiejś sprawie - dodał. - Wstawiała się właściwie w każdej słusznej sprawie za tymi, którzy byli prześladowani albo atakowani - za mniejszościami, za kobietami, które były atakowane, za naszymi gośćmi z Ukrainy - mówił Trzaskowski.
W imieniu rodziny głos zabrała wnuczka Wandy Traczyk-Stawskiej Nina Kuran. – Babciu, nie wiem jak się z tobą pożegnać, byłaś tak istotną osobą w moim życiu. Byłaś moim przyjacielem i nauczycielem, prawym człowiekiem, patriotką w najpiękniejszym tego słowa znaczeniu. Twój dom, twój ogród, twoja historia, twoja siła. Zawsze czekałaś cierpliwie na nasz przyjazd i zawsze byłaś ciekawa naszego świata. Ten czas spędzony razem – bezcenny – całe morze wspomnień. Tak naprawdę, to trudno nazwać i wyrazić wszystko, co dla nas zrobiłaś. Będzie mi bardzo ciężko bez ciebie i światu też, ale zawsze będziemy o tobie pamiętać - zapewniła.
Wanda Traczyk-Stawska spoczęła w rodzinnym grobie na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim przy ul. Młynarskiej.
Wanda Traczyk (drugi człon nazwiska przybrała po ślubie z Wacławem Tadeuszem Stawskim) urodziła się 7 kwietnia 1927 r. w Warszawie. W 1942 r. włączyła się w działania Szarych Szeregów – malowała na murach i skrzynkach pocztowych symbole Polski Walczącej. Kolportowała też podziemne ulotki – czasami ukrywając je pod „gadzinowym” „Nowym Kurierem Warszawskim”. Do jej konspiracyjnych zadań należało również doręczanie wydanych w imieniu Polskiego Państwa Podziemnego wyroków śmierci – szmalcownikom i konfidentom. Ryzyko było olbrzymie, bo musiała je wręczyć bezpośrednio adresatowi. Nigdy jednak w trakcie takich akcji nie została zatrzymana. Wspominała, że Niemców zapewne w błąd wprowadzał jej wygląd: dziecięcy uśmiech i warkocze.
W powstaniu została łączniczką i strzelcem. Walczyła w Śródmieściu (m.in. w rejonie Marszałkowskiej, Brackiej i Chmielnej) oraz na Powiślu. Brała również w ciężkich walkach o kościół Świętego Krzyża i komendę policji. W połowie września została ranna, ale aż do kapitulacji brała udział w walkach. Ostatnie miesiące wojny spędziła w niemieckiej niewoli – początkowo w Stalagu Lamsdorf (dzisiaj Łambinowice), a potem m.in. w Zeithain (w Saksonii), a następnie Oberlangen. Tam doczekała wolności. W 1947 r. zdecydowała się wrócić do Polski, studiowała psychologię na Uniwersytecie Warszawskim i dostała pracę w szkole dla upośledzonych umysłowo. To tam poznała swojego przyszłego męża, który był jednym z nauczycieli w tej placówce. Córka i syn Wandy Traczyk-Stawskiej zostali muzykami, oboje jeszcze w czasach PRL-u wyemigrowali.
Ona sama zaangażowała się w ratowanie pamięci o poległych powstańcach, szczególnie tych pochowanych w zbiorowej mogile na wolskim cmentarzu. Od października 1948 do 1972 roku pracowała w Szkole Specjalnej nr 6 na Pradze-Północ, przez wiele lat pracowała też jako nauczycielka w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 3 przy ul. Ząbkowskiej. Była współinicjatorką ustanowienia przez Sejm w 2015 roku Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy przypadającego na 2 października oraz inicjatorką budowy Izby Pamięci w parku Powstańców Warszawy.
Na początku stanu wojennego wspierała działaczy „Solidarności”. W jej domu ukrywał się Zbigniew Janas, bywali u niej też Helena Łuczywo i Henryk Wujec.
Głośno zrobiło się o niej w maju 2018 r., gdy w kuluarach Sejmu protest urządzili rodzice niepełnosprawnych (także tych już dorosłych) dzieci. Wanda Traczyk-Stawska chciała się z nimi spotkać, ale Kancelaria Sejmu odmówiła jej wydania przepustki. W 2020 r. wsparła protest kobiet przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, który oznaczał de facto zaostrzenie przepisów aborcyjnych.
Wanda Traczyk-Stawska zmarła 18 sierpnia w wieku 99 lat. O godz. 19, przed pomnikiem Powstania Warszawskiego na Placu Krasińskich, mieszkańcy stolicy i przyjaciele pani Wandy spotkają się, by wspólnie oddać jej hołd. (PAP)
zzp/ wnk/ aszw/
Polska, Warszawa





