Przejdź do treści
poniedziałek, 31 sierpnia 2026 · imieniny: Bogdana, Rajmunda wschód 05:44 · zachód 19:28
reklama
kategoria: Sport
31 sierpień 2026

Polscy parakajakarze po MŚ w Poznaniu. Statystyka to jedno, ale wszystko rozstrzyga tor

fot. Joanna Wiśniewska
Reprezentacja Polski w parakajakarstwie w zmiennych nastrojach zakończyła udział w mistrzostwach świata w Poznaniu. Na poznańskim torze Malta nasi kadrowicze dotarli do dwóch wyścigów o medale za sprawą Katarzyny Sobczak i Moniki Kukli. Medali nie było, ale zdobyte doświadczenia, zwłaszcza przez młodsze zawodniczki, mają zaprocentować w kolejnych sezonach. – Myślę, że godnie reprezentowaliśmy naszego orzełka w tym sezonie – ocenia Renata Klekotko, trenerka reprezentacji Polski w parakajakarstwie.
Udostępnij Post

Przez pięć dni ponad 850 zawodników z 79 krajów rywalizowało w najlepsze na poznańskim torze Malta. Stawka mistrzostw była spora, bo poza chęcią umocnienia pozycji w światowym topie ważne były też punkty do rankingów olimpijskiego i paralimijskiego.

Sporo wysiłku w jak najlepsze występy przed własną publicznością włożyli reprezentanci Polski w parakajakarstwie. Nasza kadra narodowa prowadzona przez trenerkę Renatę Klekotko przystąpiła do mistrzostw w siedmioosobowym składzie i choć nie wszyscy mają prawo być zadowoleni ze swoich rezultatów, to finalnie nie zabrakło powodów do dumy i optymizmu na przyszłość. Zgodnie z przewidywaniami nie zawiodły najbardziej doświadczone reprezentantki Polski, a mianowicie Katarzyna Sobczak i Monika Kukla. W piątek obie zawodniczki zgodnie wygrały swoje półfinały, a następnie w weekend stanęły przed szansą na premierowe medale MŚ w parakajakarstwie.

Jako pierwsza do gry o medale w KL-3 200 m wkroczyła Sobczak. W sobotnie popołudnie zawodniczka, która już w tym sezonie była trzecia na mistrzostwach Europy w portugalskim Montemor-o-Velho, pokazała swój kunszt i udowodniła, że nie przez przypadek od lat jest w ścisłym, światowym topie. Dwukrotna paralimpijka z Tokio i Paryża długo utrzymywała się w czołówce i dopłynęła do mety na piątej pozycji. Później, przez decyzję sędziów i dyskwalifikację jednej z zawodniczek, awansowała na czwartą lokatę.

Jestem dumna z tego wyniku, bo to był fajny bieg. Liczyłam jednak na dużo więcej, tym bardziej jak pływałam w eliminacjach i półfinale. Tym razem siódmy tor nie okazał się szczęśliwy. co widać było zresztą po flagach, bo na końcu w ogóle nie wiało. Trochę się zakręciłam, dziewczyny odjechały i nie miałam z czego wyciągnąć. W trakcie wyścigu słyszałam doping z trybun, to dodatkowo mnie niosło – podkreśla Sobczak.

Wiadomo, że liczyła więcej, ale taki jest sport. Statystyka to jedno, ale tor rozstrzyga po swojemu – dopowiada z kolei Renata Klekotko.

Swój drugi w życiu finał MŚ osiągnęła Kukla. Rok temu w finale w Mediolanie zawodniczka zajęła ostatnie, dziewiąte miejsce. Od samego początku roku Kukla prezentowała jednak dużo wyższą formę. Sezon startowy otworzyła życiowym wynikiem, zajmując czwarte miejsce na PŚ w Brandenburgu. Obiecująco było również na ME w Montemor-o-Velho, gdzie była szósta. Przed MŚ sama zawodniczka jasno określała swoje cele na tę imprezę.

Chcę pokazać dziewczynom, że mimo dość krótkiego stażu muszą się ze mną liczyć. Wysokie miejsce na MŚ w Poznaniu jest dla mnie ważne, ale głównym założeniem jest zbliżenie się do granicy 57 sekund, co jest w moim zasięgu. Jeśli zbliżę się do tej bariery, wynik powinien być satysfakcjonujący – twierdziła Kukla.

Na poznańskiej Malcie, przy panującym wietrze zawodniczki długo nie były jednak w stanie przełamać bariery jednej minuty, ale nasza reprezentantka i tak należała do czołowych postaci rywalizacji w VL-3 200 m. W eliminacjach osiągnęła trzeci czas, później przepłynęła dystans najszybciej ze wszystkich półfinalistek, co tylko rozbudzało wyobraźnię przed finałem. W niedzielnym wyścigu o medale Kukla walczyła z całych sił i zajęła siódme miejsce, najwyższe w historii swoich startów na MŚ.

Krok po kroku i myślę, że za rok będzie znacznie lepiej. Można powiedzieć, że dopiero raczkuję w parakajakarstwie, bo trenuję zaledwie trzy lata w tej dyscyplinie. Cieszę się, że deptam po piętach czołówce. Bardzo by było miło, gdyby „siadło” pudło, ale może ten medal czeka na mnie za dwa lata w Los Angeles – komentuje Kukla.

Trzeba przyznać, że Monika miała bardzo wymagające rywalki. Pozytyw jest taki, że ten finał był dużo lepszy w jej wykonaniu niż w zeszłym roku. Monika jest rozwojową dziewczyną, a na rozwój potrzeba czasu, żeby zaistnieć – dodaje Klekotko.

Blisko swojego pierwszego finału MŚ była Anna Bilovol. 17-letnia Polka w półfinale KL-2 200 m kobiet finiszowała na czwartej pozycji, tracąc do miejsca premiowanego awansem 0,15 sekundy. W finałach B startowali za to nasi parakajakarze – Robert Wydera i Mateusz Surwiło. Ten pierwszy uplasował się na szóstej pozycji w finale B w VL-3 200 m, zaś w niedzielnym finale KL-3 200 m był szósty.

Nie jest to wynik, który mnie satysfakcjonuje, na pewno przyjechałem po więcej. Mam też świadomość, że nie był prosty sezon, wiele mnie kosztował. Tego sezonu nie zaliczę do udanych, ale mam nadzieję, że odbiję się i kolejne będą tylko lepsze – podsumowuje Wydera.

Warto dodać, że w kadrze reprezentacji Polski w parakajakarstwie na MŚ w Poznaniu znalazły się dwie debiutantki. Sara Rogowska i Zofia Seweryn zakończyły swój udział w czempionacie w stolicy Wielkopolski na półfinale. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Na pewno mogą zawalczyć w przyszłości. Widzę w nich potencjał, a w perspektywie dwóch lat wiele może się zmienić – przewiduje Klekotko.

Wysokie miejsca Sobczak, Kukli i Bilovol to dobra informacja dla polskiej reprezentacji w kontekście rankingu, na podstawie którego zostaną przyznane miejsca na igrzyska paralimpijskie w 2028 roku w Los Angeles. Wszystkie trzy zawodniczki umocniły się na miejscach w TOP 10 gwarantujących start za niespełna dwa lata w USA. Skomplikowała się natomiast sytuacja rankingowa mężczyzn. Zarówno Wydera, jak i Surwiło po pierwszej części sezonu mieli straty punktowe do czołowych zawodników, a po MŚ w Poznaniu, za które można było uzyskać najwięcej „oczek” w tym sezonie, droga do udziału w igrzyskach za Atlantykiem jeszcze się wydłużyła.

Z roku na rok poziom jest coraz wyższy, dochodzą nowe osoby. Żeby osiągać sukcesy w parakajakarstwie, trzeba podejść do niego w stu procentach profesjonalnie. Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że nie ma różnic między zapewnieniem możliwości treningowo-obozowych dla sprinterów a parakajakarzami. To musi być na takim samym poziomie i w takiej samej ilości, żeby móc odnosić sukcesy. Widać, że cały świat inwestuje i ciężko pracuje, żeby zbierać punkty do rankingu paralimpijskiego. Trzeba zrobić wszystko, żeby ich gonić – wskazuje Wydera.

Nasza kadra w parakajakach kończy więc rok z jednym medalem na arenie międzynarodowej, a mianowicie brązem Sobczak na ME w Montemor-o-Velho. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Myślę, że godnie reprezentowaliśmy naszego orzełka. Rok kończymy nie tylko z tym medalem Kasi, ale generalnie z lepszymi miejscami niż do tej pory – ocenia Klekotko.

Reprezentanci Polski zachęcają również osoby z niepełnosprawnościami do spróbowania swoich sił w parakajakarstwie. W Polsce jest coraz więcej ośrodków sportowych zajmujących się szkoleniem w tej dyscyplinie. Co roku w parakajakach pojawiają się nowi zawodnicy, którzy przy regularnej pracy i szybkich postępach, jak w przypadku Rogowskiej i Seweryn, mogą zaistnieć w pierwszej reprezentacji.

Jest to fantastyczny sport, w którym można zajrzeć do środka siebie, w głąb swojej duszy. Jest ciężko, nie ma co tego ukrywać. Treningi są bardzo wymagające, w różnych warunkach pogodach. Wymaga to bardzo pracy, ale daje ogromną satysfakcję, radość i ogromnego kopa – uważa Wydera.

Piękna pogoda, słońce, dookoła przyroda. Bardzo serdecznie zapraszam do spróbowania. Nie każdy, kto trenuje, musi zostać mistrzem świata. Można też trenować samemu dla siebie, hobbystycznie, dla upowszechniania sportu i to też jest w porządku – wtóruje Sobczak.

Pomocą w procesie wprowadzania zawodników do parakajakarstwa nieustannie służy Klekotko.

Nabór do parakajakarstwa trwa nieustannie cały rok. Jeżeli pojawia się myśl o otwarciu na parakajaki, to zachęcam do kontaktu. Jako PZKaj służymy pomocą, zarówno pod kątem zaplecza sprzętowym, jak i w przekazywaniu doświadczeń, żeby jak najszybciej wdrożyć zawodników. Przykładem jest chociażby Sara Rogowska ze Spójni Warszawa, która w kwietniu tego roku rozpoczęła treningi, a pod koniec sierpnia wystartowała w swoich pierwszych MŚ w Poznaniu. To przykład na to, jak wszystko dynamicznie się dzieje w parakajakach i jak nam zależy na zawodnikach. Staramy się nie zaprzepaszczać chęci zawodników i dokładamy wszelkich starań, żeby wspierać kluby i żeby nasz orzełek był najczęściej widziany w finałach na arenie międzynarodowej – mówi szkoleniowiec polskiej reprezentacji.


Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj