Wałęsa: byliśmy do tego zwycięstwa w ogóle nieprzygotowani
Wałęsa podziękował swoim zwolennikom za wytrwałość i ocenił, że podważanie dawnego sukcesu przez osoby, które określił jako „wrogów i głupców”, było przez niego przewidywane.
– Przynieśliście mnie na ramionach, a przyjdzie czas, że będą we mnie i was rzucać kamieniami. Dlatego że odnieśliśmy naprawdę wielkie, piękne, mądre zwycięstwo, ale byliśmy do tego zwycięstwa w ogóle nieprzygotowani – stwierdził.
– Pomęczmy się, a będziemy widoczni i doceniani za wielkie zwycięstwo, jakie w latach 80. osiągnęliśmy – powiedział były przywódca „S”.
Zdaniem Wałęsy rozbicie komunizmu i Związku Radzieckiego spowodowało utratę „wspólnego mianownika” łączącego dotychczas społeczeństwo. Wykluczył możliwość odbudowy „Solidarności” w jej dawnym kształcie z powodu braku wspólnego celu. Dodał, że choć w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej może powstać podobna inicjatywa, nie będzie ona tak duża, ponieważ obecnie „klimat zjednoczeniowy nie istnieje”.
– Nie ma wspólnego mianownika, a w liczniku mamy różne interesy i narodów, i jednostek – ocenił.
Zdaniem byłego prezydenta należy „na nowo zdefiniować lewicę, prawicę, partie religijne, nawet demokrację”. – Co to dzisiaj macie, demokrację? No, nie żartujcie. To jest demokracja na wysokości Churchilla – stwierdził były prezydent.
Jego zdaniem należy „uratować demokrację”, bo – jak stwierdził – to, co się dzisiaj dzieje w świecie, jak zachowują się społeczeństwa, jest odwrotnością demokracji. – Inaczej społeczeństwa odejdą od nas (...). I to jest niebezpieczne, bo nam podpalą Polskę, Europę i świat. Taka jest rzeczywistość obecnych czasów – stwierdził.
Dodał, że założeniem demokracji było, że najmądrzejsze i najbardziej uczciwe osoby będą zajmować największe stanowiska. Jego zdaniem postęp technologiczny wymusza przejście do „myślenia kontynentalnego i globalnego”. Wałęsa stwierdził, że organizacja państwowa z końca XX wieku oraz dotychczasowe rozwiązania ustrojowe nie odpowiadają obecnym czasom.
Wałęsie przed pomnikiem towarzyszyła grupka byłych stoczniowców, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz oraz przedstawiciele Europejskiego Centrum Solidarności.
46 lat temu w Sali BHP Stoczni Gdańskiej podpisane zostało porozumienie między Komisją Rządową a Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym, reprezentującym ponad 700 zakładów z całej Polski. Delegacja rządowa zgodziła się m.in. na utworzenie nowych, niezależnych, samorządnych związków zawodowych, prawo do strajku, budowę pomnika ofiar Grudnia '70, transmisje niedzielnych mszy św. w Polskim Radiu i ograniczenie cenzury. Przyjęto też zapis, że nowe związki zawodowe uznają kierowniczą rolę PZPR w państwie. Uroczystość podpisania porozumienia transmitowała TVP.
Porozumienie, które podpisali przewodniczący MKS Lech Wałęsa i wicepremier Mieczysław Jagielski, w konsekwencji doprowadziło do powstania NSZZ „Solidarność” – pierwszej w krajach komunistycznych, niezależnej od władz, legalnej organizacji związkowej.
W poniedziałek w Gdańsku odbędą się uroczystości upamiętniające 46. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych. Osobne wydarzenia zorganizowały miasto i Europejskie Centrum Solidarności, osobne – NSZZ „Solidarność” z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. (PAP)
pm/ miś/
Polska, Gdańsk





