Szefernaker o zaprzysiężeniu M. Berka na sędziego TK: trwają analizy, są duże wątpliwości
Sejm wybrał w piątek Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Berek do niedawna pełnił funkcję ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu; jego kandydaturę zgłosili posłowie KO.
W poniedziałek w programie „Poranne rozmowy Zero” Szefernaker unikał odpowiedzi, czy i ewentualnie kiedy miałoby dojść do ślubowania Macieja Berka. – W tej chwili trwają analizy. Wiemy, że są duże wątpliwości. Jak prezydent podejmie jakiekolwiek decyzje, będziemy o tym informować – powiedział.
Szefernaker przekonywał, że o wątpliwościach wokół wyboru Berka mógłby mówić „cały program”. – Mamy sytuację, w której przecież to on nie publikował wyroków Trybunału; to on w dużej mierze jest odpowiedzialny za sytuację, jaka dzisiaj jest wokół TK i w pewien sposób tutaj na pewno są wokół tego wątpliwości – powiedział, zaznaczając, że dużo ważniejsze są również pojawiające się „wątpliwości formalne”.
Szefernaker podkreślał też kwestie polityczne „związane z tym, że Platforma zarzekała się, że nigdy nie wpuści polityka do Trybunału Konstytucyjnego”. – Donald Tusk tutaj kolejny raz kompletnie złamał kręgosłup tym, którzy na tych postulatach doszli do władzy (…), mając na sztandarach właśnie to, że nie będą tam wysyłali polityków. I wysyłają polityka, kogoś, o kim premier Donald Tusk mówił, że jest jego najbliższą prawą ręką, człowieka, który m.in. niszczył TK, nie publikując tych orzeczeń TK – mówił szef gabinetu prezydenta.
Na pytanie prowadzącego, czy w takim razie błędem rządów PiS był wybór do TK posłów PiS Stanisława Piotrowicza i Krystyny Pawłowicz, Szefernaker powiedział, że wtedy ta decyzja „wydawała się naturalna”, choć „być może z punktu widzenia czasu budziła zbyt duże kontrowersje”.
Szefernaker zwrócił uwagę, że to nie PiS mówiło przez lata, żeby do TK nie wysyłać polityków i osób pełniących wcześniej funkcje polityczne. – O tym mówiła Koalicja Obywatelska i dzisiaj złamanie kręgosłupa polega nie na tym, że zagłosowali za politykiem, ale na tym, że przez lata mówili, że nie zagłosują, a teraz zagłosowali – podkreślał.
Maciej Berek od grudnia 2023 r. – wraz z powołaniem obecnego gabinetu – pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów i szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. W marcu 2025 r. stanął na czele powołanego w kancelarii premiera rządowego zespołu ds. deregulacji i odtąd patronował przygotowywanym przez rząd projektom deregulacyjnym. W lipcu 2025 r., przy okazji rekonstrukcji rządu, został ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Premier postawił przed nim wówczas zadanie kontroli i rozliczania pracy ministrów.
W połowie sierpnia premier Donald Tusk ogłosił, że wyraził warunkową zgodę na odejście Berka z Rady Ministrów i jego kandydowanie na sędziego TK. Podkreślał przy tym, że Berek nie jest ani partyjnym, ani jego osobistym kandydatem na sędziego Trybunału. (PAP)
jawa/ rbk/
Polska, Warszawa





