Szkolne stołówki i sklepiki od 1 września przejdą rewolucję. Nowe przepisy mają walczyć z otyłością dzieci
Rozporządzenie sklepikowe, które wejdzie od 1 września, jest dobrym krokiem w kierunku kształtowania dobrego środowiska żywieniowego. Reguluje ono dwie kwestie: posiłki, które dziecko otrzymuje w szkole – to, jak mają być skomponowane i zbilansowane – oraz asortyment produktów dostępnych w sklepikach szkolnych. Dzieci bardzo chętnie z nich korzystają i często to, co jest tam dostępne, decyduje o tym, co zjedzą na drugie śniadanie, a czasami nawet na obiad – mówi agencji Newseria dr n. med. Anna Liber, pediatra, gastroenterolog, kierownik Zakładu Żywienia w Instytucie Matki i Dziecka.
Od 1 września 2026 roku zmienią się zasady dotyczące produktów sprzedawanych w szkolnych sklepikach i automatach oraz posiłków podawanych w stołówkach. Ze sprzedaży znikną m.in. produkty, które dotychczas mieściły się w kategorii „inne”, np. słodycze o obniżonej zawartości cukru lub bez jego dodatku, ale zawierające substancje słodzące. Obniżono też dopuszczalną zawartość cukrów w produktach mlecznych i zbożowych oraz napojach roślinnych – do 10 g na 100 g lub 100 ml. W przypadku napojów przygotowywanych na miejscu limit spadnie z 10 do 5 g na 250 ml.
Zmiany obejmą również szkolne stołówki. Co najmniej raz w tygodniu ma być podawany w pełni roślinny obiad na bazie nasion roślin strączkowych, a co najmniej dwa razy w tygodniu zupy mają być przygotowywane na wywarach warzywnych.
Trochę trudniej regulować środowisko poza szkołą. Dzieci, które już same wracają do domu, często wstępują do lokalnych sklepów i dokonują tam wyborów. To, co można zrobić i co wprowadza wiele krajów, to regulacje dotyczące reklamy i marketingu żywności, np. żeby na słodkich przekąskach nie było wizerunków bohaterów z kreskówek, które bardzo zachęcają dzieci. Ograniczenie plakatów reklamujących słodkie napoje i żywność przetworzoną to także krok w kierunku zmniejszenia wpływu marketingu na wybory żywieniowe dzieci, bo są one bardziej podatne na reklamę niż osoby dorosłe – ocenia dr n. med. Anna Liber.
Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że marketing żywności skierowany do dzieci promuje przede wszystkim produkty o wysokiej zawartości tłuszczów nasyconych, cukru i soli. W reklamach i na opakowaniach wykorzystywane są m.in. popularne postacie, celebryci i sportowcy, a także prezenty, konkursy czy gry. Według WHO takie działania wpływają na preferencje i wybory żywieniowe dzieci, a także na to, o zakup jakich produktów proszą rodziców.
W jednym z badań dzieci w wieku od czterech do sześciu lat próbowały tych samych płatków śniadaniowych, ale część z nich widziała opakowanie z popularnym bohaterem filmu animowanego. W tej grupie dzieci oceniły smak płatków średnio na 4,70 w pięciostopniowej skali, wobec 4,16 w grupie, która widziała opakowanie bez postaci. Inne badanie wśród dzieci w wieku od sześciu do dziewięciu lat wykazało, że produkty ze znanymi postaciami częściej i na dłużej przyciągały ich uwagę niż te same produkty bez takich elementów.
Jeżeli stworzymy dzieciom takie środowisko, w którym zdrowy wybór będzie łatwiejszy, to zyskamy większą szansę, że po niego sięgną. Cenną inicjatywą jest na przykład to, aby w każdej szkole była dostępna bezpłatnie woda. To zdecydowanie ogranicza sprzedaż słodkich napojów. Taka woda może być dostępna również na boisku szkolnym czy placu zabaw i to jest krok w dobrą stronę – mówi ekspertka IMiD.
Z ogólnopolskiego badania DINO-PL z lat 2022–2023 wynika, że co trzecie dziecko w wieku siedmiu–dziewięciu lat piło słodzone napoje przez większość dni w tygodniu lub codziennie. Co czwarte równie często sięgało po słodkie przekąski.
W trwającym rok badaniu w szkołach podstawowych w Rotterdamie, obejmującym blisko 1,3 tys. dzieci, w części placówek promowano picie wody. Wśród objętych programem dzieci spożycie słodzonych napojów było średnio o 0,19 l dziennie niższe niż w grupie kontrolnej.
Coraz większa jest świadomość, że żywność wysoko przetworzona zwiększa ryzyko chorób. Osoby, które mają jej dużo w swojej diecie, częściej chorują na nadwagę i otyłość, a w konsekwencji także na nadciśnienie tętnicze, choroby serca czy miażdżycę – przekonuje dr n. med. Anna Liber.
Według badania COSI z lat 2022–2024 nadmierną masę ciała miało 36 proc. chłopców i 30 proc. dziewczynek w wieku wczesnoszkolnym. Przegląd 20 badań dotyczących dzieci i nastolatków, opublikowany w 2026 roku, wskazuje na związek większego spożycia żywności ultraprzetworzonej m.in. z częstszymi objawami depresji i lęku oraz zaburzeniami snu.
Środowisko rodzinne jest pierwszym miejscem, w którym kształtowane są wybory żywieniowe dzieci. To rodzice są przewodnikami po świecie smaków i konsystencji posiłków, ale też przekazują informacje o tym, jak często jeść, jakie porcje wybierać i w jakiej atmosferze powinien przebiegać posiłek – wskazuje ekspertka. – Najważniejszy jest pierwszy etap życia. Pierwsze lata to czas kształtowania nawyków żywieniowych i poznawania nowych smaków, ale też programowania metabolicznego.
W badaniu GECKO Drenthe naukowcy przeanalizowali dietę ponad 2,5 tys. dzieci od siódmego miesiąca do trzeciego roku życia, a następnie ocenili ich sposób żywienia w wieku 10–11 lat. Wzorce z wczesnego dzieciństwa były związane z późniejszymi nawykami, a najsilniejszą zależność odnotowano w przypadku napojów słodzonych.
Wiemy, że dzieci z rodzin o niższym statusie socjoekonomicznym oraz dzieci mieszkające na terenach wiejskich częściej chorują na otyłość. Te dzieci częściej jedzą żywność wysoko przetworzoną, piją słodkie napoje i jedzą przekąski. Z jednej strony można to tłumaczyć tym, że ta żywność jest po prostu tania. Zdrowa żywność, wartościowy produkt potrafi być droższy – mówi pediatra.
Podobną zależność pokazują wyniki badania COSI z lat 2022–2024. W Polsce odsetek dzieci z otyłością wśród rodziców z niższym lub średnim wykształceniem był o 7,3 pkt proc. wyższy niż wśród dzieci rodziców z wyższym wykształceniem. Różnice związane z poziomem wykształcenia rodziców odnotowano w 18 z 30 badanych krajów.
Jeżeli mamy świadomość dotyczącą żywienia, możemy z podstawowych, lokalnie dostępnych produktów – warzyw, owoców, jaj czy kasz – skomponować zdrowy, wartościowy posiłek i on nie musi być drogi. Natomiast jeżeli wchodzimy do sklepu i chcemy kupić coś szybko, baton będzie zapewne tańszy niż pełnowartościowa kanapka – przekonuje dr n. med. Anna Liber. Trudność jest jeszcze inna: jeżeli wybieramy podstawowe produkty, które nie muszą być bardzo drogie, ich przygotowanie wymaga czasu. Zdrowe żywienie często jest bardziej pracochłonne i dzisiaj ten czynnik sprawia, że zarówno dzieci, jak i dorośli często wybierają coś gotowego.
Instytut Matki i Dziecka uczestniczy w europejskim projekcie B-Challenged, którego celem jest poprawa warunków do aktywnej zabawy na powietrzu oraz kształtowania zdrowych nawyków żywieniowych wśród dzieci w wieku 6–12 lat. W ramach projektu eksperci będą identyfikować czynniki utrudniające aktywność na powietrzu i sprzyjające jej, a następnie będą współtworzyć i wdrażać działania ukierunkowane na zmianę środowiska fizycznego i społecznego, w ścisłej współpracy z dziećmi oraz dorosłymi interesariuszami. B-Challenged koncentruje się na kilku dzielnicach w europejskich miastach, m.in. w Warszawie (na Pradze-Północ), Amsterdamie czy Saragossie. Na przykładzie wdrażanych w nich rozwiązań przygotowane zostaną modele działań, które mogą być wdrażane w innych regionach.
Źródło: Newseria




