Kaczyński: nie biorę pod uwagę słów premiera, tam były kłamstwa; to operacja mająca skompromitować prawicę
Przed głosowaniem ws. prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów, czyli przed głosowaniem nad ponownym uchwaleniem ustawy, premier m.in zacytował z mównicy sejmowej fragmenty zeznania głównego świadka w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto, w których mowa jest o b. ministrze sprawiedliwości Zbigniewie Ziobrze.
Wśród nich był taki, w którym świadek mówi, że „Zbyszek zapoznał się z aktami” i powiedział, że „gdyby wiedział, że taka sprawa się toczy, to natychmiast by interweniował” oraz że Ziobro „obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom”.
W dalszej części protokołu - mówił premier - świadek powiedział, że „rekompensata zostanie wypłacona ministrowi Ziobro za pośrednictwem fundacji, którą zakładał jego brat, a była to fundacja Suwerennej Polski”. Miała być to kwota 2 mln zł, a zeznający miał wypłacić 500 tys. na fundację, które jak zeznał, „Ziobro miał sobie wypłacić na swoje potrzeby”. „Najważniejsze w tej współpracy było to, że pan X - publicznie znana osoba - obiecywał, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to on załatwi mi ułaskawienie gdybym został skazany w tej sprawie” - przeczytał Tusk słowa świadka.
Premier zwrócił się też do polityków PiS mówiąc m.in., że „to, że ludzie Zondacrypto od dłuższego czasu wpływali czy próbowali wpływać na działania waszego rządu, waszych instytucji, nie ulega wątpliwości”. Powiedział też, że dzisiaj nikogo nie dziwi ścisła więź między „panem Kralem (Przemysławem Kralem szefem giełdy kryptowalut), Zondacrypto, mafią, która wokół tego przedsięwzięcia się kręciła, PiS-em, Konfederacją i wysokimi urzędnikami państwowymi”.
Po głosowaniach Kaczyński powiedział dziennikarzom, że premier to „bezczelny kłamca”. - Ja w ogóle nie biorę pod uwagę tego co usłyszałem od premiera. Tam były kłamstwa na milion procent i wiem, że były kłamstwami, bo dotyczyły mnie, a ja wiem co robię - powiedział szef PiS.
- Ja z tym, co się działo wokół kryptowalut, nie miałem najmniejszego związku. Bardzo długo w ogóle nie wiedziałem, kto to jest pan Kral i w ogóle się tym nie interesowałem - mówił prezes PiS. Według niego, że całą sytuacja to element „operacji”, której celem jest kompromitacja prawicy.
W odniesieniu do słów dotyczących złożenia obietnicy ułaskawienia obecnego świadka, jeśli Karol Nawrocki zostanie prezydentem, Kaczyński odparł, że może powiedzieć, że „Tusk obiecał Kralowi nie tylko, ale także, że ze wszystkimi zarobionymi pieniędzmi wyjedzie sobie na Wyspy Kanaryjskie czy do Dubaju, czy innego raju podatkowego”. - Powiedzieć można wszystko. Mowa jak papier, wszystko wytrzyma - stwierdził.
Podkreślił jednak, że przyjęcie Krala „po wielu namowach” przez Ziobro było „na pewno jego ciężkim błędem”. Przyznał natomiast, że wciąż widzi miejsce dla Ziobry w swojej partii.
Kaczyński był też pytany „jak tłumaczył mu się” poseł PiS Michał Moskal ze spotkania z Kralem na Ibizie. - Tłumaczył się, że chciał załatwić pieniądze na swoje fundacje. (...) Nie widzę powodu, żebym miał mu nie dowierzać - stwierdził. Dodał, że obecny „anturaż, w którego centrum jest” obrońca Krala, poseł KO Roman Giertych, będzie przedmiotem „poważnego postępowania, kiedy w Polsce będzie przywrócona praworządność”.
Z kolei rzecznik PiS Rafał Bochenek mówił, że „pan Giertych, prawa ręka Donalda Tuska, roztacza dziś parasol ochronny nad panem Kralem; wyjeżdżał do Dubaju i tam rozmawiał z Kralem, nie wiadomo o czym”.
– Symptomatyczne, że zawsze tam, gdzie jest wielka afera i duża liczba poszkodowanych, a ludzie tracą oszczędności życia, tam pojawia się Tusk i Giertych. Tak było w przypadku afery Amber Gold, i tak jest dziś w przypadku afery Tuska Zondacrypto – powiedział rzecznik PiS. Dodał, że „to, co dzisiaj próbuje zrobić obecna władza, to jest skręcenie tej sprawy, przerzucenie odpowiedzialności na opozycję”.
Działania PiS w tej sprawie Bochenek nazwał „próbą ustalenia prawdy” i podkreślił, że jest przeciwny projektowi klubu Rozwój Plus, by powołać komisję śledczą ws. Zondacrypto. Dodał, że PiS trzyma się swej propozycji powołania kmiosji zaufania publicznego.
- Już mieliśmy komisje śledcze. I one kompletnie niczego nie ustaliły, to jest teatr polityczny. Uważamy, że w tym zakresie powinna być powołana komisja zaufania publicznego. Nam zależy na dobitnym, do spodu, wyjaśnieniu tej sprawy i wszystkich okoliczności przez osoby, które rzeczywiście się znają na tym rynku. Przez prawników, przez ekspertów rynku finansowego, również przez przedstawicieli, którzy stoją po stronie konsumentów, aby rzeczywiście od strony prawnej przyjrzeli się tej sprawie – powiedział Bochenek.
Poseł PiS Radosław Fogiel nazwał z kolei wypowiedź premiera „bajkami z mchu i paproci” i „opowieściami dziwnej treści”. W kontekście uzyskania pieniędzy Zondacrypto przez fundację związaną z Ziobrą Fogiel powiedział, że „to nie jego sprawa” oraz, że to „pan minister Ziobro może się tym zainteresować”. (PAP)
kl/ jawa/ kos/ mok/
Polska, Warszawa





