Kraków: „Godzina ciszy na Solnej” w hołdzie dla ofiar wypadku
W wyniku sobotniego wypadku zginęli rodzice ośmiomiesięcznego chłopca. Dziecko w stanie ciężkim przebywa w szpitalu. Sprawcą jest 26-letni Hubert B., który – według ustaleń śledczych – z powodu nadmiernej prędkości stracił panowanie nad samochodem i wjechał w znajdującą się na chodniku rodzinę. Mężczyzna usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i został tymczasowo aresztowany.
Spontanicznie zwołana „Godzina ciszy na Solnej” zgromadziła mieszkańców Krakowa, którzy przez godzinę stali w miejscu, gdzie doszło do wypadku. Dzieci na jezdni wymalowały kredą pasy przejścia dla pieszych. Obok napisano: „Politycy, policjo odwagi”, a pod spodem mieszkańcy dopisywali nazwy ulic, na których dochodzi do przekraczania dozwolonej prędkości i nielegalnych wyścigów samochodów.
Uczestnicy protestu na jezdni ułożyli tablice z hasłami: „Chodzi o życie”, „Bezpieczna droga do szkoły, pracy i parku to nie luksus”, „Ile jeszcze osób musi zginąć, żeby coś się zmieniło”, „Dość bierności państwa”, „Stop zabójcom drogowym”, „Nie chcemy bać się chodzić po chodnikach”, „Chcemy zmian, chodzi o życie”.
Jak mówił PAP jeden z uczestników protestu, „nielegalne wyścigi są chlebem powszednim w Krakowie, a głośne wydechy samochodów słyszy się bardzo często”. Zwracał przy tym uwagę na brak odpowiedniej reakcji ze strony policji.
- Przyszliśmy ze względu na pamięć o osobach, które tutaj straciły życie, zostały zabite. Żeby może jako lokalni mieszkańcy coś zrobić, żeby to milczenie zostało usłyszane – zaznaczyła jedna z protestujących.
Ktoś inny zwracał uwagę, że jezdnia w miejscu, gdzie doszło do wypadku jest szeroka i zachęca do tzw. driftowania. Postulował ustawienie szykan i progów zwalniających uniemożliwiających przekraczanie dozwolonej prędkości.
Wszyscy podkreślali, że oczekują podjęcia realnych działań ze strony władz miasta i policji, mających na celu ukrócenie łamania przepisów drogowych przez kierowców.
Aktywiści, którzy zorganizowali protest podkreślili: „Nie chcemy bać się chodzić po chodnikach. Nie chcemy bać się spacerować z dziećmi. Nie chcemy bać się o naszych seniorów i rodziny. Nie chcemy dłużej słyszeć, że się nie da, że nie ma zgody, nie ma woli albo pieniędzy”.
Przytoczyli również dane z policyjnego Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji (SEWiK) za 2025 r., zgodnie z którymi Kraków miał najwięcej wypadków drogowych ze wszystkich miast wojewódzkich w Polsce – 941. To o ponad 100 więcej niż Łódź i o ponad 250 więcej niż Warszawa.
We wtorek pełniący funkcję prezydenta miasta Stanisław Kracik poinformował, że wizja lokalna przeprowadzona z udziałem m.in. policji wykazała, że ze strony miasta nie było zaniedbań w rejonie ulic Nadwiślańskiej, Solnej i Zabłocie, gdzie w sobotę doszło do śmiertelnego potrącenia rodziny. W ciągu najbliższych dni – zapowiedział – ustawione zostaną tam progi zwalniające, które zwiększą bezpieczeństwo. Obecnie obwiązuje tam ograniczenie prędkości do 30 km/h.
Według wstępnych ustaleń biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, Volkswagen Golf kierowany przez Huberta B. jechał z prędkością około 70 km/h, czyli ponad dwukrotnie większą niż dopuszczalna maksymalna prędkość na tym obszarze. (PAP)
rgr/ mark/
Polska, Kraków





