Uroczystości upamiętniające ofiary powojennych zbrodni w podbiałostockim lesie
W podbiałostockich Olmontach odbyły się w niedzielę uroczystości upamiętniające ofiary powojennych zbrodni komunistycznych, dokonanych 80 lat temu w pobliskim Lesie Solnickim. Wielu ofiar nie udało się odnaleźć, do dziś zidentyfikowano szczątki tylko trzech osób.
Główne uroczystości z udziałem m.in. rodzin ofiar, władz samorządowych, działaczy Solidarności, przedstawicieli IPN, służb mundurowych, harcerzy i duchownych, miały miejsce przy pomniku w Olmontach (gmina Juchnowiec Kościelny).
Jest tam tablica pamiątkowa, która została odsłonięta w listopadzie 2018 roku - jak głosi napis na niej - „w hołdzie żołnierzom podziemia antykomunistycznego oraz działaczom organizacji niepodległościowych bestialsko pomordowanym przez funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji w latach 1944-1956, rozstrzelanym i skrycie pogrzebanym w lesie pod Olmontami”.
- 80 lat temu olmontcka ziemia stała się grobem dla młodych żołnierzy podziemia antykomunistycznego, którzy swoje życie bez wahania poświęcili niepodległej ojczyźnie - mówił podczas uroczystości wójt gminy Juchnowiec Kościelny Krzysztof Marcinowicz.
- Wiemy, że okoliczne lasy wciąż kryją kolejne, bezimienne groby bezwzględnie pomordowanych polskich bohaterów - podkreślał. Zwracał przy tym uwagę, że mieszkańcy Olmont nigdy o trudnej historii nie zapomnieli.
- O leśnych grobach bohaterów tutejsza społeczność pamiętała nawet wtedy, gdy było to surowo zabronione przez komunistyczne władze - mówił Marcinowicz.
Przewodniczący podlaskiej Solidarności Józef Mozolewski wyraził nadzieję, że uda się zidentyfikować kolejne ofiary zbrodni dokonywanych w pobliskich lasach.
- To jest zadanie dla Instytutu Pamięci Narodowej, ale też zadanie dla nas, byśmy my nie zapomnieli o nich - podkreślił. Apelował do młodzieży, by w przyszłości to ona przejęła to zadanie i do rządzących, by - jak to ujął - „nie zamiatali pod stół spraw, które są sprawami trudnymi”.
Jak podaje IPN, w 1946 roku teren leśny położony między Białymstokiem, Olmontami i Hryniewiczami był miejscem wykonywania wyroków śmierci, orzeczonych m.in. przez białostocki sąd wojskowy. Dostępne przekazy wskazują również na dokonywane tam zabójstwa (bez wyroków sądowych) w 1945 roku przez NKWD oraz późniejsze - przez UB. Latem i jesienią 1946 roku grzebano tam też zwłoki ofiar z więzienia karno-śledczego w Białymstoku oraz Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w tym mieście.
Informacja o bezimiennej, zbiorowej mogile w lesie k. Olmont pojawiła się w raportach AK. W latach 90. ubiegłego wieku zainteresowali się tym działacze organizacji patriotycznych, którzy założyli społeczny komitet, by doprowadzić do ekshumacji.
Przeprowadzono ją we wrześniu 1996 roku; odnalezione wówczas szczątki ośmiu osób (ze śladami postrzałów w tył głowy) przewieziono i pochowano na cmentarzu wojskowym w Białymstoku (tam też w niedzielę składano kwiaty).
W 2013 roku ze szczątków pochowanych na cmentarzu wojskowym w Białymstoku pobrany został materiał do badań DNA, by można było podjąć próbę ich identyfikacji. Prace zostały przeprowadzone w ramach śledztwa pionu śledczego białostockiego oddziału IPN.
Dotąd udało się zidentyfikować trzy osoby, na których wyroki śmierci wykonano w lesie k. Olmont 10 października 1946 roku. To Czesław Guzieniuk, ps. „Gałąź”, Konstanty Kuźmicki oraz Piotr Tomaszycki, ps. „Gałązka”. (PAP)
rof/ lm/
Polska, Białystok





