Przejdź do treści
sobota, 8 sierpnia 2026 · imieniny: Emila, Cyryla wschód 05:06 · zachód 20:16
reklama
kategoria: Zwierzęta
8 sierpień 2026

Tatry: pikieta przeciw transportowi konnemu do Morskiego Oka; wozacy zarzucają aktywistom manipulacje

zdjęcie: Tatry: pikieta przeciw transportowi konnemu do Morskiego Oka; wozacy zarzucają aktywistom manipulacje / Palenica Białczańska, 08.08.2026. Policja i uczestnicy protestu, połączonego z akcją edukacyjną, pod hasłem „Nie jeżdżę fasiągiem - dla koni z Morskiego Oka”, 8 bm. na trasie z Palenicy Białczańskiej. Zorganizowany przez Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt oraz ruch społeczny Dla Zwierząt, protest ma zainaugurować ogólnopolską kampanię społeczną nawołującą do rezygnacji z korzystania z transportu konnego na trasie do Morskiego Oka. (mr) PAP/Grzegorz Momot
Palenica Białczańska, 08.08.2026. Policja i uczestnicy protestu, połączonego z akcją edukacyjną, pod hasłem „Nie jeżdżę fasiągiem - dla koni z Morskiego Oka”, 8 bm. na trasie z Palenicy Białczańskiej. Zorganizowany przez Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt oraz ruch społeczny Dla Zwierząt, protest ma zainaugurować ogólnopolską kampanię społeczną nawołującą do rezygnacji z korzystania z transportu konnego na trasie do Morskiego Oka. (mr) PAP/Grzegorz Momot
W sobotę na Palenicy Białczańskiej odbyła się pikieta przeciw transportowi konnemu do Morskiego Oka. Aktywiści twierdzili, że wozacy dręczą konie; ci podkreślają, że nie ma merytorycznych przesłanek potwierdzających tezę o przeciążaniu zwierząt.
Udostępnij Post

Organizatorzy sobotniej pikiety – ruch społeczny Dla Zwierząt oraz Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) – domagają się całkowitego zakończenia transportu konnego do Morskiego Oka. Argumentują, że w XXI wieku transport turystyczny nie powinien opierać się na pracy zwierząt i domagają się zastąpienia koni innymi rozwiązaniami.

Krystyna Pietruszka z DIOZ, która uczestniczyła w pikiecie, oceniła, że konie na trasie do Morskiego Oka są męczone. - Przyjechałam tutaj po to, żeby zapobiec znęcaniu się i dręczeniu ze szczególnym okrucieństwem koni i żeby zapobiec temu procederowi finansowemu. Nas nie interesują w ogóle badania koni i żadnych lekarzy – mówiła.

Pikietujący twierdzili, że konie na trasie są przemęczane, pracują nawet po kilkanaście godzin dziennie, a wozy są przeciążone, przez co średni czas pracy konia na tej trasie wynosi około trzech lat.

Aktywiści zapowiedzieli na sierpień kolejne protesty w ramach kampanii #NieJeżdżęFasiągiem; chcą też protestować przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska, a następnie przed instytucjami Unii Europejskiej w Brukseli.

Szef Stowarzyszenia Wozaków Andrzej Mąka odpierał zarzuty obrońców zwierząt. Jak wyjaśnił, wszystkie zwierzęta dopuszczane do pracy przechodzą co roku szczegółowe badania weterynaryjno-hipologiczne, w tym badania ortopedyczne. W tym roku badań nie przeszły dwa konie spośród 282. Ponadto pracę koni na szlaku określa regulamin Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN). Przewiduje on m.in. maksymalnie dwa kursy jednego konia dziennie. Konie mają również obowiązkowe przerwy po dotarciu na Włosienicę i po powrocie na Palenicę. Regulamin określa także limit 10 pasażerów na jednym wozie.

Aktywiści podczas pikiety namawiali turystów oczekujących w kolejce do Morskiego Oka, aby nie korzystali z przewozu konnego. Apel ten nie spowodował jednak wyraźnego spadku zainteresowania przejazdami. Do fasiągów oczekujących na wyjazd do Morskiego Oka ustawiła się kilkudziesięciometrowa kolejka turystów.

W trakcie pikiety interweniowała policja. Funkcjonariusz pouczył protestujących, że w zgłoszeniu zgromadzenia nie było informacji o zajmowaniu pasa drogowego, podczas gdy część uczestników protestu znalazła się na drodze, blokując przejazd koni.

Zarzuty dotyczące przeciążania koni nie znalazły potwierdzenia w prowadzonych wcześniej postępowaniach prokuratorskich. Zgodnie ze stanowiskiem Głównego Lekarza Weterynarii przewozy zaprzęgami mogą być prowadzone legalnie, pod warunkiem przestrzegania przepisów dotyczących ochrony i dobrostanu zwierząt.

W rozmowie z PAP eksperci zajmujący się medycyną koni - dr n. wet. Marek Tischner z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie oraz lek. wet. Aleksandra Gospodarczyk ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego zwracali uwagę, że sama obserwacja zwierzęcia po wysiłku nie pozwala ocenić, czy doszło do jego przeciążenia. Jak wyjaśnili, o stanie organizmu świadczą przede wszystkim wyniki badań oraz tempo powrotu parametrów fizjologicznych do normy. Podkreślali, że w prowadzonych przez nich badaniach nie stwierdzono zmian wskazujących na uszkodzenia mięśni, odwodnienie czy zaburzenia metaboliczne świadczące o przeciążeniu organizmu koni w obowiązującym systemie pracy na trasie do Morskiego Oka.

Przeciwko całkowitej likwidacji transportu konnego są również przedstawiciele środowiska hodowców koni oraz Polski Związek Hodowców Koni. Wskazują oni, że konie wykorzystywane w zaprzęgach są zwierzętami hodowlanymi, a utrzymanie zapotrzebowania na konie pracujące ma znaczenie także dla zachowania hodowli koni zimnokrwistych i pociągowych.

Spór o transport konny do Morskiego Oka trwa od lat. Na mocy zawartego wcześniej porozumienia z Ministerstwem Klimatu i Środowiska na trasie do Morskiego Oka wprowadzono również transport elektrycznymi busami. Obecnie kursują tam cztery takie pojazdy, których zakup został sfinansowany przez resort środowiska. TPN ogłosił ponadto przetarg na zakup kolejnych 16 pojazdów elektrycznych, które mają zostać sfinansowane ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. (PAP)

szb/ aba/



Polska, Zakopane

PAP Zamieszczone na stronach internetowych portali działających w grupie Twoje-Miasto materiały sygnowane skrótem „PAP” objęte są ochroną polskiego i międzynarodowego prawa własności intelektualnej. Jakiekolwiek wykorzystanie tych materiałów, w tym w celu eksploracji tekstów i danych, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dotyczącymi dozwolonego użytku osobistego, jest zabronione.
Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj