Tatry: pikieta przeciw transportowi konnemu do Morskiego Oka; wozacy zarzucają aktywistom manipulacje
Organizatorzy sobotniej pikiety – ruch społeczny Dla Zwierząt oraz Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) – domagają się całkowitego zakończenia transportu konnego do Morskiego Oka. Argumentują, że w XXI wieku transport turystyczny nie powinien opierać się na pracy zwierząt i domagają się zastąpienia koni innymi rozwiązaniami.
Krystyna Pietruszka z DIOZ, która uczestniczyła w pikiecie, oceniła, że konie na trasie do Morskiego Oka są męczone. - Przyjechałam tutaj po to, żeby zapobiec znęcaniu się i dręczeniu ze szczególnym okrucieństwem koni i żeby zapobiec temu procederowi finansowemu. Nas nie interesują w ogóle badania koni i żadnych lekarzy – mówiła.
Pikietujący twierdzili, że konie na trasie są przemęczane, pracują nawet po kilkanaście godzin dziennie, a wozy są przeciążone, przez co średni czas pracy konia na tej trasie wynosi około trzech lat.
Aktywiści zapowiedzieli na sierpień kolejne protesty w ramach kampanii #NieJeżdżęFasiągiem; chcą też protestować przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska, a następnie przed instytucjami Unii Europejskiej w Brukseli.
Szef Stowarzyszenia Wozaków Andrzej Mąka odpierał zarzuty obrońców zwierząt. Jak wyjaśnił, wszystkie zwierzęta dopuszczane do pracy przechodzą co roku szczegółowe badania weterynaryjno-hipologiczne, w tym badania ortopedyczne. W tym roku badań nie przeszły dwa konie spośród 282. Ponadto pracę koni na szlaku określa regulamin Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN). Przewiduje on m.in. maksymalnie dwa kursy jednego konia dziennie. Konie mają również obowiązkowe przerwy po dotarciu na Włosienicę i po powrocie na Palenicę. Regulamin określa także limit 10 pasażerów na jednym wozie.
Aktywiści podczas pikiety namawiali turystów oczekujących w kolejce do Morskiego Oka, aby nie korzystali z przewozu konnego. Apel ten nie spowodował jednak wyraźnego spadku zainteresowania przejazdami. Do fasiągów oczekujących na wyjazd do Morskiego Oka ustawiła się kilkudziesięciometrowa kolejka turystów.
W trakcie pikiety interweniowała policja. Funkcjonariusz pouczył protestujących, że w zgłoszeniu zgromadzenia nie było informacji o zajmowaniu pasa drogowego, podczas gdy część uczestników protestu znalazła się na drodze, blokując przejazd koni.
Zarzuty dotyczące przeciążania koni nie znalazły potwierdzenia w prowadzonych wcześniej postępowaniach prokuratorskich. Zgodnie ze stanowiskiem Głównego Lekarza Weterynarii przewozy zaprzęgami mogą być prowadzone legalnie, pod warunkiem przestrzegania przepisów dotyczących ochrony i dobrostanu zwierząt.
W rozmowie z PAP eksperci zajmujący się medycyną koni - dr n. wet. Marek Tischner z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie oraz lek. wet. Aleksandra Gospodarczyk ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego zwracali uwagę, że sama obserwacja zwierzęcia po wysiłku nie pozwala ocenić, czy doszło do jego przeciążenia. Jak wyjaśnili, o stanie organizmu świadczą przede wszystkim wyniki badań oraz tempo powrotu parametrów fizjologicznych do normy. Podkreślali, że w prowadzonych przez nich badaniach nie stwierdzono zmian wskazujących na uszkodzenia mięśni, odwodnienie czy zaburzenia metaboliczne świadczące o przeciążeniu organizmu koni w obowiązującym systemie pracy na trasie do Morskiego Oka.
Przeciwko całkowitej likwidacji transportu konnego są również przedstawiciele środowiska hodowców koni oraz Polski Związek Hodowców Koni. Wskazują oni, że konie wykorzystywane w zaprzęgach są zwierzętami hodowlanymi, a utrzymanie zapotrzebowania na konie pracujące ma znaczenie także dla zachowania hodowli koni zimnokrwistych i pociągowych.
Spór o transport konny do Morskiego Oka trwa od lat. Na mocy zawartego wcześniej porozumienia z Ministerstwem Klimatu i Środowiska na trasie do Morskiego Oka wprowadzono również transport elektrycznymi busami. Obecnie kursują tam cztery takie pojazdy, których zakup został sfinansowany przez resort środowiska. TPN ogłosił ponadto przetarg na zakup kolejnych 16 pojazdów elektrycznych, które mają zostać sfinansowane ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. (PAP)
szb/ aba/
Polska, Zakopane





