Gibała: po 24 latach Krakowianie odzyskali swoje miasto
Wszystko wskazuje na to, że po 24 latach Krakowianie odzyskali swoje miasto - ocenił w niedzielę radny miejski Łukasz Gibała, który według sondaży exit poll wygrał II turę wyborów prezydenta Krakowa. Jak zapowiedział, zamierza jak najszybciej spotkać się ze swoją kontrkandydatką.
Zgodnie z badaniem exit poll przeprowadzonym przez Ipsos dla TVP, TVN i Polsatu na Gibałę zagłosowało 61 proc. osób, które poszły do urn. Jego kontrkandydatka senator Monika Piątkowska, popierana przez KO i PSL, uzyskała 39 proc. poparcia. Frekwencja wyniosła 44,7 proc.
Gibała podczas wieczoru wyborczego powiedział, że trzeba poczekać na ostateczne wyniki z PKW, jednak – jak ocenił – wszystko wskazuje na to, że „11 października 2026 zostanie zapamiętany jako dzień, kiedy po 24 latach Krakowianie odzyskali swoje miasto”.
Dodał, że najbliższe dwa lata będą bardzo trudne, ponieważ w mieście trzeba wiele naprawić, jest fatalna sytuacja finansowa. – Wierzę, że wspólnie damy radę – mówił Gibała.
Podziękował wszystkim Krakowianom za głosy, swojemu sztabowi wyborczemu i wszystkim współpracownikom, osobom, które rozdawały ulotki i rozwieszały plakaty, każdemu, kto podczas spotkania na ulicy wsparł go dobrym słowem. Szczególnie podziękował swojej partnerce Adriannie za to, że cały czas go wspierała. Podziękował też wszystkim, którzy poszli na wybory i zagłosowali na jego kontrkandydatkę Monikę Piątkowską.
- Wybory właśnie się skończyły. Odłóżmy na bok wszelkie spory. Pokażmy przed całą Polską - pomimo tego, co nas różni – że ważniejsze jest dla nas to, co nas łączy. I (pokażmy-PAP), że wspólnie potrafimy pracować na rzecz dobra naszego miasta – zaapelował Gibała.
Na koniec wystąpienia wyraził nadzieję, że to, co stało się w Krakowie, natchnie ludzi w całej Polsce i zachęci do działania w przypadku niezadowolenia z władzy. Przypomniał, że za dwa tygodnie mieszkańcy Częstochowy w referendum „będą też próbowali odzyskać swoje miasto”.
- Mam wrażenie, że dzisiaj w Polsce coraz więcej osób widzi, że nie musimy żyć w tej rzeczywistości, którą projektują nam politycy z Warszawy. Coraz więcej osób widzi, że my sami w naszych miastach i miejscowościach lepiej wiemy, co jest dla nas dobre niż w Warszawie – powiedział zwycięzca, według exit poll, II tury krakowskich wyborów.
Goście wieczoru wyborczego w Forum Horyzonty skandowali „Tu jest Kraków, nie Warszawa”, „Łukasz”. W tle słychać było piosenkę „Nie przenoście nam stolicy do Krakowa” zespołu Pod Budą.
Po oficjalnym wystąpieniu Gibała mówił mediom, że jest „w trybie zadaniowym, a nie w trybie świętowania”. Przypominał m.in. że nie podobało się mu, że politycy warszawscy przyjeżdżali do miasta i mówili mieszkańcom, na kogo mają głosować. – To było niezgodne z ideą decentralizacji – ocenił i wyraził nadzieję, że warszawscy politycy wyciągną wnioski po wyborach w Krakowie.
Jak poinformował, zamierza jak najszybciej spotkać się z Moniką Piątkowską, liczy na jej wsparcie, i że wykorzysta ona swoje kontakty w rządzie i będzie działała na rzecz Krakowa.
Gibała podkreślił, że niezależnie od rozmów ze swoją kontrkandydatką, liczy na współpracę z premierem Donaldem Tuskiem i jego rządem.
W I turze wyborów 27 września Gibała uzyskał 36,38 proc. poparcia (ponad 92 tys. głosów). Piątkowska – 29,91 proc. (ponad 76,5 tys. głosów).
49-latek słynie z krytyki dotychczasowych władz miasta. Po raz czwarty kandydował na urząd prezydenta Krakowa. Jest założycielem stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców i przewodniczącym klubu radnych miejskich o tej samej nazwie. Jako przedsiębiorca prowadził firmę produkującą m.in. filamenty do drukarek 3D. Studiował filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, uzyskał tytuł doktora nauk humanistycznych. Przez kilka lat był pracownikiem naukowym. W przeszłości związany był z Platformą Obywatelską i Ruchem Palikota. Obecnie jest bezpartyjny.
Przedterminowe wybory w Krakowie odbyły się po tym, jak w maju w referendum odwołany z urzędu prezydenta został Aleksander Miszalski (KO).
bko/ zuz/
Polska, Kraków





