Przejdź do treści
poniedziałek, 12 października 2026 · imieniny: Eustachego, Maksymiliana wschód 06:54 · zachód 17:50
reklama
PAP

Sroka o raporcie Komisji śledczej ds. Pegasusa: system ten działał bez wymaganej akredytacji, dane trafiały za granicę

zdjęcie: Sroka o raporcie Komisji śledczej ds. Pegasusa: system ten działał bez wymaganej akredytacji, dane trafiały za granicę / Warszawa, 12.10.2026. Przewodnicząca sejmowej Komisji śledczej ds. inwigilacji systemem Pegasus Magdalena Sroka na posiedzeniu komisji w Sejmie, 12 bm. Posiedzenie tow. prezentacji jawnej części raportu z prac komisji. Tajna część raportu zostanie zaprezentowana podczas obrad w formule niejawnej. (ad) PAP/Przemysław Piątkowski
Warszawa, 12.10.2026. Przewodnicząca sejmowej Komisji śledczej ds. inwigilacji systemem Pegasus Magdalena Sroka na posiedzeniu komisji w Sejmie, 12 bm. Posiedzenie tow. prezentacji jawnej części raportu z prac komisji. Tajna część raportu zostanie zaprezentowana podczas obrad w formule niejawnej. (ad) PAP/Przemysław Piątkowski
System Pegasus działał bez wymaganej akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego, a dane pozyskiwane za jego pomocą opuszczały terytorium Polski – podkreśliła szefowa sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa Magdalena Sroka (PSL), która w poniedziałek przedstawiła raport z prac komisji.
Udostępnij Post

Sroka wskazała, że raport to dokument „o tym, jak władza publiczna w Polsce sięgnęła po narzędzie ingerujące w nasze prawa obywatelskie”. Dodała, że jawna część raportu liczy 370 stron. Niejawna część raportu zostanie zaprezentowana podczas niejawnych obrad komisji.

Według szefowej komisji, jednym z najważniejszych ustaleń zawartych w raporcie jest brak pełnej kontroli państwa polskiego nad systemem Pegasus.

Jak mówiła, część infrastruktury Pegasusa pozostawała pod kontrolą izraelskiej firmy NSO Group, a dane pobierane z telefonów były przesyłane przez zagraniczne adresy IP. Sroka dodała, że według ustaleń komisji producent miał możliwość dostępu do materiałów pozyskiwanych w ramach kontroli operacyjnej, a ostrzeżenia dotyczące ryzyka przepływu danych za granicę pojawiały się już w 2017 r.

Sroka przekazała też, że zakup Pegasusa kosztował 33,4 mln zł, z czego ponad 8 mln zł przypadło firmie pośredniczącej. Jak zaznaczyła, kwota ta nie obejmuje wszystkich kosztów eksploatacji, utrzymania systemu i przedłużania licencji.

 - Łączny rachunek zakupu i utrzymania, administrowania i przedłużania licencji jest zdecydowanie wyższy — mówiła.

Według ustaleń komisji Pegasus nigdy nie uzyskał wymaganej akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego, a CBA nie wystąpiło do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o jej przeprowadzenie. Zdaniem komisji oznaczało to, że system był wykorzystywany bez spełnienia wymogów wynikających z przepisów o ochronie informacji niejawnych.

Komisja ustaliła ponadto - mówiła Sroka - że sądy wydające zgody na kontrolę operacyjną nie były informowane o rzeczywistych możliwościach Pegasusa. Jak relacjonowała, przesłuchani przez komisję sędziowie zeznali, że nie wiedzieli, iż narzędzie może umożliwiać dostęp do całej zawartości telefonu, w tym wiadomości, zdjęć, kontaktów, lokalizacji oraz danych z przeszłości.

Podkreślono też, że „komisja nie kwestionuje potrzeby wyposażenia polskich służb w najnowocześniejsze narzędzia operacyjne (takie jak Pegasus — PAP)”, kwestionuje natomiast to, iż „państwo zostało w tej sprawie potraktowane jak prywatny folwark, a prawo jako przeszkoda, którą trzeba obejść”.

Wśród kluczowych osób dla sprawy Pegasusa wiceszef komisji Tomasz Trela (Lewica) wymienił b. szefa MS Zbigniewa Ziobrę, b. szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, b. wiceszefa MS Michała Wosia oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. 

Jak mówił Trela, raport wskazuje, że Ziobro miał być inicjatorem zakupu systemu Pegasus i sam zadeklarował finansowanie zakupu ze środków Funduszu Sprawiedliwości. Dodał, że Kamiński miał być politycznym organizatorem zakupu systemu i nadzorował formalne wdrożenie systemu w CBA. Według Treli, Woś miał odpowiadać za techniczną i urzędniczą stronę przekazania środków na zakup programu, z kolei Kaczyński miał wiedzieć o sprawie jeszcze przed finalizacją transakcji. 

Zdaniem posła Lewicy, „najbardziej bulwersujący” w tej sprawie jest mechanizm sfinansowania zakupu Pegasusa.

- Finansowanie zakupu ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego ustawowym celem jest pomoc ofiarom przestępstw, było całkowicie nielegalne. Aby ukryć ten fakt, urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości dopuścili się celowej dezinformacji. Wprowadzono w błąd wiceminister finansów, zatajając przed nią rzeczywisty cel przesunięcia 25 mln zł w planie finansowym Funduszu Sprawiedliwości - zauważył.

Według Treli, raport wskazuje, iż sprzeciw lub poważne obawy dot. zakupu i wykorzystania Pegasusa zgłaszały w 2017 r. „wszystkie kluczowe instytucje”, m.in. Komenda Główna Policji, ABW, Służba Kontrwywiadu Wojskowego czy częściowo CBA. 

Wiceszefowa komisji Joanna Kluzik-Rostkowska (KO) rozwijając kolejny rozdział raportu powiedziała, że pomimo początkowego sprzeciwu wymienionych służb i braku wymaganej akredytacji, zdecydowały się one jednak na użytkowanie Pegasusa. Jak mówiła, szefowie m.in. ABW i SKW „mieli ufać CBA w tym, że ten system jest bezpieczny”, przez co -podkreśliła - także ponoszą odpowiedzialność za posługiwanie się narzędziem, które „nie było bezpieczne”. 

Poseł z komisji Witold Zembaczyński (KO) wyjaśnił - na podstawie zabezpieczonej korespondencji mailowej między CBA, polską spółką pośredniczą i izraelskim producentem - jak technicznie doszło do zakupu programu. Podkreślił, że pośpiech był „czerwoną nicią” podczas zakupu Pegasusa.

Według Zembaczyńskiego, jednym z najważniejszych wątków raportu jest to, że polskie służby miały mieć pełną świadomość, iż kupowały system, który ma ograniczenia terytorialne, m.in. Pegasus nie zadziałałby w Rosji, choć władza argumentowała zakup programu chęcią ścigania przestępczości i terroryzmu z tego kraju. 

- Rosja, Izrael, Korea Północna, Chiny i Iran były na liście krajów zakazanych. Polskie służby specjalne nie posiadały pełnej autonomii w doborze celów operacyjnych, a możliwości inwigilacyjne polskiego państwa były pośrednio uzależnione od warunków licencyjnych i polityki bezpieczeństwa rządu w Tel Awiwie - podkreślił Zembaczyński. 

Poseł Patryk Jaskulski (KO) omówił rozdział raportu poświęcony modelu sądowej kontroli operacyjnej. Jak zaznaczył, politycy PiS i szefowie służb wielokrotnie podkreślali, iż „wszystko (ws. Pegasusa - PAP) odbywało się za zgodą sądu”. Jak mówił, po analizie dokumentów czy przesłuchaniach sędziów, komisja ustaliła, że zdecydowana większość wniosków o kontrolę operacyjną składanych przez służby trafiała do jednego sądu - Sądu Okręgowego w Warszawie, przy czym „sędziowie podejmowali decyzje przy bardzo ograniczonym dostępie do informacji”.

- Zaufanie sędziów zostało właśnie wykorzystane przez służby. Sędziowie wyrażali zgodę na kontrolę operacyjną, ale (...) nie znali rzeczywistych możliwości stosowanego narzędzia. (...) Kontrola sądowa miała charakter głównie formalny, a nie rzeczywiście gwarancyjny, dlatego w konsekwencji była iluzoryczna - dodał Jaskulski. 

Zembaczyński poinformował, że raport zawiera także rozdział dot. systemu Hermes, który stanowił „element szerszego problemu stosowania przez państwo PiS narzędzi informatycznych o charakterze analityczno-operacyjnym zakupionych i wykorzystywanych w sposób nieprzejrzysty”.

Podkreślił, że komisja opiera tę ocenę na tym, że dostawcą Hermesa i Pegasusa była ta sama firma, co do obu systemów były wątpliwości ws. kontroli, a także w stosowaniu obu programów komisja widzi ryzyko przekroczenia uprawnień przez organy państwa.

Posłowie z komisji przypomnieli również o złożeniu zawiadomień do prokuratury m.in. wobec byłych szef służb: CBA, ABW i SKW oraz wobec polityków, takich jak Zbigniew Ziobro i Michał Woś. 

Podsumowując prace komisji, Magdalena Sroka poinformowała, że od 2,5 roku komisja działała na materiałach jawnych i niejawnych do klauzuli „ściśle tajne”, z czego z materiałami tajnymi nie zapoznawał się członek komisji, poseł Konfederacji Przemysław Wipler. Przekazała, że po przeprowadzeniu poszerzonego postępowania sprawdzającego wobec Wiplera ABW odmówiła wydania mu poświadczenia bezpieczeństwa, tym samym poseł nie miał dostępu do informacji ściśle tajnych.

Część niejawną raportu posłowie komisji będą omawiać podczas oddzielnego — niejawnego posiedzenia w poniedziałek, po którym będą mogli zgłaszać  poprawki.

Następnie komisja ma przyjąć raport, a po wyznaczeniu przez marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego terminu, dokument zostanie przedstawiony posłom podczas posiedzenia Sejmu w formule jawnej i niejawnej.

Sejm powołał komisję śledczą ds. Pegasusa 17 stycznia 2024 roku. Jej celem było zbadanie legalności, prawidłowości i celowości czynności operacyjno-rozpoznawczych podejmowanych z wykorzystaniem tego oprogramowania m.in. przez rząd, służby specjalne i policję od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. - tj. w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Komisja ma też ustalić, kto był odpowiedzialny za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz. Według przekazanych dotąd informacji m.in. przez NIK Pegasusa zakupiono jesienią 2017 r. dla CBA ze środków w zasadniczej części (25 mln zł) z Funduszu Sprawiedliwości.

Śledztwo dotyczące podejrzenia przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w związku ze stosowaniem oprogramowania Pegasus zostało wszczęte w marcu 2024 roku.

Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów.

Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów.

Jak ustaliło kanadyjskie Citizen Lab, Pegasusem inwigilowano polityków ówczesnej opozycji. Jedną z pierwszych osób, o których poinformowano, był Krzysztof Brejza, wówczas poseł KO zaangażowany w kampanię wyborczą swojej partii w 2019 r. (PAP)

kl/ jj/ par/



Polska, Warszawa

PAP Zamieszczone na stronach internetowych portali działających w grupie Twoje-Miasto materiały sygnowane skrótem „PAP” objęte są ochroną polskiego i międzynarodowego prawa własności intelektualnej. Jakiekolwiek wykorzystanie tych materiałów, w tym w celu eksploracji tekstów i danych, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dotyczącymi dozwolonego użytku osobistego, jest zabronione.
Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj