reklama
kategoria: Sport
18 czerwiec 2026

Maks Kaśnikowski przegrał, ale mamy Polaka w ćwierćfinale Enea Poznań Open

fot. Karolina Kiraga-Rychter
Urodzony w Niemczech, ale reprezentujący Wielką Brytanię Jan Choinski awansował do ćwierćfinału gry pojedynczej Enea Poznań Open 2026. - Jestem Polakiem - mówił zaraz po zakończeniu niezwykle zaciętego, zwycięskiego meczu z Maksem Kaśnikowskim (6:4, 2:6, 6:3), ostatnim Biało-Czerwonym w drabince singlistów. Tym zdaniem wywołał euforię na trybunach i sympatia kibiców odwiedzających Park Tenisowy Olimpia będzie z pewnością teraz po jego stronie.

Wielu widzów z licznej widowni starcia 1/8 finału na korcie centralnym było bardzo zaskoczonych, że Brytyjczyk bardzo dobrze mówi w języku polskim.

Jestem Polakiem. Mój tata jest z Gdańska, a mama jest Brytyjką. Był tancerzem i spotkał moją mamę w Niemczech. Zakochali się i zostali tam. Urodziłem się w Niemczech, ale mam szczęście, że mój ojciec nauczył mnie mówić po polsku. Fajnie jest tutaj w Polsce być - przyznał. - To był super mecz. Maks grał bardzo dobrze przede wszystkim w drugim secie. Jestem szczęśliwy, że w trzecim secie się zmotywowałem i przetrzymałem dobrą fazę jego gry. Ponadto mój tenis też się poprawił - mówił już o samym pojedynku.

Maks Kaśnikowski (279. ATP) we wtorek wrócił na zwycięską ścieżkę w Enea Poznań Open. 22-latek w dwóch setach pokonał Lorenzo Giustino 6:4, 7:6 (7-1) i zameldował się w drugiej rundzie tegorocznego turnieju. Niestety, później z turniejem singlowym pożegnali się pozostali Biało-Czerwoni: Alan Ważny, Daniel Michalski i Tomasz Berkieta.

Kaśnikowski w środę bronił polskiego honoru, ale miał poprzeczkę podniesioną o wiele wyżej. Jego rywalem była bowiem turniejowa dwójka - Jan Choinski (106. ATP). 30-letni Brytyjczyk na inaugurację pokonał w dwóch setach Pedro Boscardina Diasa i nie ukrywa, że od dawna marzył, żeby zagrać w Polsce.

Drugiego seta zagrałem na bardzo wysokim poziomie, świetnie serwowałem, grałem bardzo agresywnie i dużo chodziłem do siatki. Widziałem, że Janek się podłamał psychicznie w końcówce tego seta - opowiadał Kaśnikowski.

Jego gra wtedy przypominała poziom, jaki prezentował, kiedy w 2024 roku wygrywał poznańskiego challengera ATP.

Kwestie awansu do ćwierćfinału rozstrzygnęły się w trzecim secie. Kluczowe były wydarzenia z czwartego gema, który był bardzo długi. Kaśnikowski dał się jednak przełamać. W późniejszej fazie miał jedną szansę, aby odrobić stratę, ale próba spaliła na panewce. - Zabrakło w trzecim secie. W ogólnym rozrachunku jestem zadowolony, bo grałem z niebyle jakim przeciwnikiem. Jest w świetnej formie i wygrał kilka turniejów w tym roku. Pokazałem, że potrafię grać z takimi rywalami na równym poziomie. Patrzę pozytywnie w przyszłość - mówił po meczu Kaśnikowski.

Brytyjczyk w ćwierćfinale zmierzy się ze zwycięzca meczu Gustavo Heide - Maxim Mrva.


Wstęp na korty Parku Tenisowego Olimpia jest bezpłatny. Przypominamy, że należy pobrać bezpłatną wejściówkę na bilety.eneapoznan.pl. Wszystkie informacje na stronie eneapoznanopen.pl.


PRZECZYTAJ JESZCZE
reklama

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Polsce