Przejdź do treści
piątek, 3 lipca 2026 · imieniny: Jacka, Anatola wschód 04:18 · zachód 21:02
reklama
kategoria: Prawo
2 luty 2026

Weto prezydenta do ustawy o KRS postawi obecną większość w trudnej sytuacji

zdjęcie: Weto prezydenta do ustawy o KRS postawi obecną większość w trudnej sytuacji / Warszawa, 19.01.2026. Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z przedstawicielami polskich firm obecnymi na rynkach globalnych, 19 bm. w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. (mr) PAP/Paweł Supernak
Warszawa, 19.01.2026. Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z przedstawicielami polskich firm obecnymi na rynkach globalnych, 19 bm. w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. (mr) PAP/Paweł Supernak
Prezydent Karol Nawrocki ma podjąć decyzję w sprawie uchwalonej przez parlament ustawy o KRS. Jego współpracownicy sugerują weto, co oznacza, że obecna większość będzie musiała przy wyborze nowej KRS skorzystać z obecnie obowiązujących przepisów, dotąd uznawanych przez nią za niekonstytucyjne.
Udostępnij Post

Senat w minionym tygodniu przyjął bez poprawek uchwaloną wcześniej przez Sejm i firmowaną przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa.

Ustawa zakłada, że 15 sędziów – członków KRS będzie wybieranych w bezpośrednich i tajnych wyborach – organizowanych przez Państwową Komisję Wyborczą – przez wszystkich sędziów, a nie – jak dotychczas – przez Sejm. W nowo ukształtowanej Radzie ma być reprezentacja wszystkich rodzajów i szczebli sądów. Do KRS będą mogli kandydować sędziowie z co najmniej 10-letnim stażem orzeczniczym i co najmniej 5-letnim w sądzie, w którym orzekają. Czynne prawo wyborcze będą zaś mieli wszyscy sędziowie.

- Mam nadzieję, że prezydent RP podejmie propaństwową decyzję i wreszcie ustawa będzie zgodna z Konstytucją RP – komentował uchwalenie ustawy minister Żurek. Przekonywał, że sensem ustawy jest odebranie politykom wpływu na Radę i oddanie go środowisku sędziowskiemu, co ma przywrócić jej niezależność.

Ustawa ma naprawić stan, który - zdaniem resortu sprawiedliwości i całej obecnej większości rządowej - jest niekonstytucyjny.

Krajowa Rada Sądownictwa istnieje od 1989 r. i ma wyłaniać kandydatów na sędziów, którym nominacje sędziowskie ma wręczyć prezydent. Składa się z sędziów — w tym 15 wybieranych oraz Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego i prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego — a także z polityków: czterech posłów wybieranych przez Sejm, dwóch senatorów wybieranych przez Senat, ministra sprawiedliwości oraz przedstawiciela prezydenta.

W Konstytucji z 1997 r. przepisy dotyczące wyboru członków KRS nie są w pełni precyzyjne. Artykuł 187 ust. 3 wprost wskazuje, że członków KRS spośród parlamentarzystów wybierają Sejm i Senat, natomiast ust. 2 stanowi jedynie, że 15 sędziowskich członków KRS wybiera się „spośród sędziów”, nie precyzując jednak, kto dokonuje tego wyboru.

Stało się to źródłem obecnych problemów KRS. W 2007 r. Trybunał Konstytucyjny dokonał wykładni art. 187 ust. 2 i sprecyzował, że sędziowie-członkowie KRS powinni być wybierani przez samych sędziów. Jednak w 2017 r. TK wydał inne orzeczenie, dopuszczające wybór sędziów-członków KRS przez inne gremia. To umożliwiło ówczesnej większości z PiS przyjęcie ustawy, na podstawie której 15 sędziów w KRS wybieranych jest przez posłów. Tak została powołana Krajowa Rada Sądownictwa w 2018 r., a także w 2022 r.

Ówczesna opozycja uznała to prawo za niekonstytucyjne, wskazując, że w składzie TK wydającego orzeczenie w 2017 r. byli „sędziowie-dublerzy” (czyli wybrani w 2015 r. na miejsce już wybranych sędziów), zatem obowiązuje wciąż orzeczenie TK z 2007 r. Stanowisko to zostało potem potwierdzone przez Sąd Najwyższy, a także przez orzeczenia TSUE i ETPCz. To też dało obecnej większości podstawę do podjęcia po wyborach w 2023 r. uchwały, kwestionującej prawomocność obecnej KRS, która jest nazywana neo-KRS, a zatem wszyscy sędziowie, którzy po 2018 r. są mianowani przez prezydenta na jej wniosek nazywani są neo-sędziami.

Obecna opozycja oraz byli i obecni prezydenci twierdzą, że nie istnieją wiążące z punktu widzenia prawa przepisy, które pozwalałyby kwestionować sędziów nominowanych przez prezydenta po 2018 r. Jak przekonują, stanowiska europejskich trybunałów nie są bowiem bezpośrednim źródłem polskiego prawa, natomiast uchwały Sejmu, a nawet stanowiska Sądu Najwyższego, mają rangę niższą niż ustawy. Cała sytuacja jest źródłem głębokiego kryzysu w polskim sądownictwie, ponieważ sędziów powołanych po 2018 r. jest już kilka tysięcy.

Próbę rozwiązania tego problemu podjął już poprzedni minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska Adam Bodnar, który w 2024 r. przygotował projekt ustawy o KRS, przywracający wybór sędziowskich członków Rady przez samych sędziów. Pierwotnie, w projekcie przyjętym przez Sejm był przepis, że bierne prawo wyborcze do KRS nie przysługuje tzw. neosędziom.

W toku ówczesnych prac parlamentarnych nad tą ustawą Bodnar zaproponował jednak kompromis, który miał umożliwić podpisanie ustawy przez prezydenta Andrzeja Dudę. Po konsultacjach z otoczeniem Dudy Bodnar zgłosił w Senacie poprawkę, dającą bierne prawo wyborcze do KRS wszystkim sędziom, a więc także tzw. neosędziom. Oznaczało to, że zgadza się ze stanowiskiem Dudy, że wszyscy sędziowie przez niego powołani, również ci z nominacjami po 2018 r., mają równy status i nie można ich różnicować. Poprawkę tę przyjął wówczas Senat, ale prezydent Duda w międzyczasie zaczął sugerować, że i tak ustawy nie podpisze, bo zawiera ona również inne niekonstytucyjne przepisy, m.in. bezprawnie skraca kadencję KRS. W efekcie większość rządowa zrezygnowała z próby porozumienia się z prezydentem, w Sejmie poprawkę Bodnara odrzucono, zaś Duda skierował ustawę o KRS do Trybunału Konstytucyjnego, który uznał ją za niezgodną z ustawą zasadniczą.

Nowa ustawa przygotowana przez Waldemara Żurka jest podobna do poprzedniej, choć nie zakłada skrócenia kadencji KRS – ta bowiem i tak upływa w 2026 r. Obecny minister, choć wielokrotnie podkreślał, że jego ustawa o KRS jest kompromisem, nie zaproponował w niej formuły, zgodnie z którą bierne prawo wyborcze do KRS mieliby wszyscy sędziowie, w tym tzw. neosędziowie. Prawo wyboru do rady ustawa przyznaje jedynie sędziom z co najmniej 10-letnim stażem, czyli mianowanym przed 2016 r. Wyklucza to z grona osób, które mogą zostać wybrane do KRS, tzw. neosędziów. Jest to jednocześnie główny argument, którym w debacie nad ustawą posługiwali się parlamentarzyści PiS, wskazując na jej rzekomą niekonstytucyjność.

Na możliwą niekonstytucyjność tego przepisu zwróciło także uwagę Biuro Legislacyjne Senatu, przypominając w opinii do ustawy, że w swoim orzeczeniu z 2007 r. – tym samym, które wskazuje, że 15 sędziów do KRS powinni wybierać sami sędziowie – Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przy tym wyborze nie mogą obowiązywać żadne ograniczenia. Z tego względu nie powinno się określać również minimalnego stażu sędziowskiego.

Obecna większość zrezygnowała jednak z wykreślenia tego ograniczenia, chociaż nawet gdyby ustawa weszła w życie, neosędziowie mogliby być wybierani do Krajowej Rady Sądownictwa dopiero w kolejnej kadencji, w 2030 r. Wynika to z faktu, że 10-letni staż zaczynałby się dopiero w 2020 r. Ponadto już teraz prawo wyboru do KRS przysługuje sędziom awansowanym do sądu wyższej instancji na wniosek KRS w jej obecnym kształcie.

Czy można to interpretować w ten sposób, że koalicyjna większość celowo dostarcza prezydentowi argumentów do zawetowania ustawy, aby móc wybrać „swoich” sędziowskich członków KRS w Sejmie, zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami? Waldemar Żurek kilkakrotnie zapewniał, że nawet w razie konieczności skorzystania z obecnej, Pi­S-owskiej ustawy, decydujący głos w sprawie wyboru sędziowskich członków KRS będzie należał do środowiska sędziowskiego.

Z kolei politycy PiS – Michał Wójcik i Marek Ast – w rozmowie z PAP przyznają, że choć wymóg 10-letniego stażu jest z ich punktu widzenia zapisem dyskwalifikującym ustawę, to nawet gdyby go nie było, i tak raczej by jej nie poparli. – To jest powrót do tego, co było kiedyś, gdy środowisko sędziowskie decydowało o wszystkim. My się na to nie zgadzamy. Uważam, że to, co przeforsowaliśmy w 2017 r., jest dobre i nie powinno się tego zmieniać – powiedział PAP Wójcik.

Podobnie wypowiada się Marek Ast. - Zasadniczym celem tego rozwiązania, które dzisiaj obowiązuje było to, żeby skończyć z sędziokracją, kiedy sami sędziowie wybierają siebie - mówi poseł PiS. Zwraca uwagę, że w większości krajów o wyborze sędziów decydują gremia polityczne.

– To jest bzdura, jakoby konstytucja nie dopuszczała wyboru sędziów. Art. 187 ust. 2 to przepis otwarty, który daje możliwość regulacji przez ustawę, kto wybiera sędziów do KRS. Sędziowie-kandydaci do KRS mają być zgłoszeni przez samych sędziów, natomiast kto ich wybiera do KRS, decyduje ustawa. My zdecydowaliśmy, że będzie to Sejm – powiedział Ast. Dodał, że gdyby w obecnej ustawie nie było obu limitów – 5-letniego i 10-letniego – a zatem „różnicowania sędziów na lepszych i gorszych”, PiS raczej konsekwentnie byłby przeciw. – Choć to jest moje zdanie – zastrzega Ast. – Zaś to, co zostało w obecnej ustawie zaproponowane, jest po prostu niezgodne z konstytucją – dodaje.

Czy do akceptacji dla PiS jest w takim razie sytuacja, że obecna większość parlamentarna wybierze „swoich” sędziów do KRS? Taki będzie bowiem skutek ewentualnego weta prezydenta do obecnej ustawy o KRS. - Mają do tego prawo, ale jak wybiorą sędziów w oparciu o obecną ustawę, sypnie im się cała narracja, bo wykażą, że szkodzili państwu, podważając przed organami europejskimi obecne przepisy - ocenił Ast.

Zaś zdanie PiS może sugerować ewentualne stanowisko prezydenta.

Senator Krzysztof Kwiatkowski z KO ma jednak nadzieję na podpis Karola Nawrockiego, zwracając uwagę, że podstawowym argumentem prezydenta Dudy, dla którego odesłał ustawę Bodnara do TK, było skrócenie kadencji obecnej KRS. - Teraz tego nie ma, więc liczymy, że prezydent jednak podpiszę ustawę - mówi Kwiatkowski PAP.

Pytany, dlaczego i tym razem w Senacie nie wprowadzono poprawki dającej prawo wyborcze wszystkim sędziom do KRS, Kwiatkowski wyjaśnia, że chodziło o terminy. - Braliśmy pod uwagę to, by kalendarz prac nad tą ustawą nie kolidował z możliwością przeprowadzenia wyborów do KRS przed zakończeniem obecnej kadencji Rady, gdyby prezydent wykorzystał cały przysługujący mu czas na analizę ustawy i finalnie jej nie podpisał - wyjaśnia Kwiatkowski. - Z punktu widzenia obywateli byłoby niezrozumiałe, że Rada która była wadliwie powołana kontynuuje swoje prace, bo parlament nie zdążył wybrać członków KRS - dodaje senator.

Przyznaje, że jeśli prezydent jednak odmówi podpisu, minister Waldemar Żurek będzie musiał zaproponować rozwiązanie, w wyniku którego mimo wybierania sędziowskich członków KRS przez Sejm, będzie uwzględnione stanowisko środowiska sędziowskiego. (PAP)

pś/ bst/



Polska, Warszawa

PAP Zamieszczone na stronach internetowych portali działających w grupie Twoje-Miasto materiały sygnowane skrótem „PAP” objęte są ochroną polskiego i międzynarodowego prawa własności intelektualnej. Jakiekolwiek wykorzystanie tych materiałów, w tym w celu eksploracji tekstów i danych, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dotyczącymi dozwolonego użytku osobistego, jest zabronione.
Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj