Wiceszef MSZ: spodziewamy się, że około 30 Polaków wróci wieczorem z Węgier do Polski
Przedstawiciele polskiego rządu wraz z zespołem medycznym polecieli w niedzielę wieczorem na Węgry, gdzie doszło do tragicznego wypadku polskiego autobusu. 12 osób zginęło, ranni trafili do szpitali w czterech miejscowościach: Nyíregyháza, Egerze, Miszkolcu i Debreczynie.
Zajączkowski rano był w szpitalu w mieście Nyíregyháza, natomiast po południu - w Debreczynie, gdzie powiedział, że tutejszy szpital w poniedziałek będą mogły prawdopodobnie opuścić dwie, trzy osoby.
- W sumie spodziewamy się, że około 30 osób (ze wszystkich szpitali) być może uda się ewakuować do kraju - powiedział wiceszef MSZ dziennikarzom.
Dodał, że trwa ustalanie, skąd wystartuje samolot do Polski. - W grę wchodzą dwa lotniska - Budapeszt lub Debreczyn, chcielibyśmy, żeby to się odbyło z Debreczyna, ponieważ jest to lotnisko położone najbliżej wszystkich trzech sąsiednich miast, gdzie ulokowali są chorzy - zaznaczył Zajączkowski.
Wyjaśnił, że właśnie do Debreczyna najłatwiej byłoby przywieźć wszystkich Polaków, którzy mają wrócić do kraju. Podkreślił jednocześnie, że gdyby lot z Debreczyna z jakiś powodów okazał się niemożliwy, to przygotowany będzie wylot z Budapesztu.
Podtrzymał, że lot powrotny do Polski planowany jest w poniedziałek, w godzinach wieczornych. (PAP)
kos/ mok/
Węgry, Debreczyn





