Premier o ograniczaniu najwyższych zarobków medyków: nie chcę demotywować lekarzy
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda 8 lipca ogłosiła pakiet zmian w ochronie zdrowia, w związku z ujawnianymi nieprawidłowościami w publicznych placówkach medycznych. Zaproponowane zmiany dotyczą m.in. ustalenia maksymalnej stawki godzinowej dla medyków (240 zł brutto), miesięcznej - do 76 tys. zł i ograniczenia czasu pracy - do dwóch etatów.
Premier powiedział, że „za wszelką cenę” chce uniknąć sytuacji, w której te zmiany doprowadziłyby do realizacji przez lekarzy mniejszej liczby świadczeń na rzecz pacjentów.
- To jest bardzo trudne zadanie. Naprawdę nie chcę demotywować lekarzy - podkreślił Tusk. Zaznaczył, że trwają intensywne prace nad projektem ustawy tego dotyczącym. Konsultacje publiczne do projektu zostały zakończone.
Premier pytany o szpital w Miastku, którego władze we wtorek złożyły wniosek o ogłoszenie upadłości, a zadłużenie placówki przekracza 40 mln zł powiedział, że działania rządu nie będą zmierzały do likwidacji szpitali powiatowych, co jak określił byłoby „prymitywnym rozwiązaniem”.
Wskazał, że osoby mieszkające z dala od wielkich miast powinny mieć dostęp do szpitali. Jak dodał, żeby te szpitale działały naprawdę racjonalnie, trzeba będzie zmienić profil wielu tych placówek. - W tej chwili to jest główne zadanie i dla mnie i dla pani minister - powiedział premier.
Informację o złożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości szpitala miejskiego przekazał burmistrz Miastka Jerzy Wójtowicz. W mediach społecznościowych napisał, że „upadłość spółki nie oznacza końca zapewnienia opieki medycznej mieszkańcom.”
Wcześniej sukcesywnie były wygaszane oddziały szpitala. Doprowadził do tego kryzys finansowy i w konsekwencji brak obsady lekarskiej.
Pod koniec lipca NFZ nałożył na placówkę 13,2 mln zł kary za nieprawidłowości przy rozliczaniu zabiegów neurochirurgicznych wykonywanych przez zewnętrznego podwykonawcę. Kontrola wykazała, że lekarze wykazywali wykonanie nawet 77 zabiegów w ciągu doby, a dzienne rachunki wystawiane przez zewnętrzną spółkę sięgały 300 tys. zł.
Kontrolerzy NFZ ustalili, że pacjenci przechodzili krótki, kilkuminutowy zabieg, po którym opuszczali szpital, a w dokumentacji były wpisywane skomplikowane neurochirurgiczne, znacznie wyżej wycenione. Nieprawidłowości mogą dotyczyć nawet 2,5 tys. zabiegów.
Dochodzenie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Słupsku w kierunku oszustwa i poświadczenia nieprawdy w dokumentacji prowadzone jest od kwietnia przez delegaturę CBA w Bydgoszczy. Na tym etapie postępowania nikomu nie przedstawiono zarzutów.(PAP)
kra/ agz/
Polska, Warszawa





