Szef MON o zawieszeniu broni USA-Iran: potrzebne m.in. ze względu na rynek paliw
W nocy z wtorku na środę, tuż przed upływem terminu ultimatum wyznaczonego przez prezydenta Donalda Trumpa, USA i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni. Częścią osiągniętego za pośrednictwem Pakistanu rozejmu jest ponowne otwarcie cieśniny Ormuz. Jeszcze we wtorek Trump zapowiadał, że „tej nocy zginie cała cywilizacja” i stwierdził, że choć tego nie chce, prawdopodobnie tak się stanie. Wcześniej groził zniszczeniem wszystkich mostów i elektrowni, jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie otworzy Ormuzu.
Kosiniak-Kamysz zapytany o zawieszenie broni podczas briefingu prasowego relacjonował, że sytuacja ta omówiona została podczas środowego, cyklicznego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Rady Ministrów.
- Dobrze, że dochodzi do chwilowego, a w perspektywie, miejmy nadzieję, dłuższego uspokojenia sytuacji. Jest to potrzebne ze względu na rynek paliw dla każdego odbiorcy, dla każdego państwa. Ale jest to potrzebne ze względu na naszą cywilizację - podkreślił. - Cywilizację, która jest za pokojem, za normalnością, za szacunkiem do życia ludzkiego, za tym wszystkim, czym jest od setek lat cywilizacja zachodnia – dodał szef MON.
Wyraził nadzieję na „kontynuowanie tego procesu” i doprowadzenie do trwałego zawieszenia broni i pokoju.
Kosiniak-Kamysz zaznaczył również, że obecnie nie ma mowy o powrocie Polskiego Kontyngentu Wojskowego do Iraku. W marcu polscy żołnierze z PKW Irak ewakuowani zostali ze względu na napiętą sytuację w regionie; znaczna część z nich powróciła do kraju, a reszta została relokowana do Jordanii, by kontynuować tam misję w ramach kontyngentu.(PAP)
from/ sdd/
Polska, Warszawa




