Premier: możliwe „przypadkowe” uderzenia Rosji na państwa wspierające Ukrainę
Szef rządu podkreślił podczas czwartkowego przemówienia w Sejmie, że najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższych kilka miesięcy zakłada „poważne zdarzenia” i wymaga od wszystkich „mentalnej gotowości do zdania trudnych egzaminów”.
Tusk zaznaczył, że mówi o najbliższych miesiącach, do wczesnej wiosny, „ponieważ według wszystkich źródeł właśnie późna jesień i zima będą najbardziej krytycznym momentem w dotychczasowej wojnie rosyjsko-ukraińskiej”.
Zauważył, że bardzo negatywną zmianą w prowadzonej przez Rosję wojnie jest wprowadzanie przez nią na masową skalę nowego typu dronów - odrzutowych, poruszających się z większą prędkością i działających na dużej wysokości, zanim spadną i uderzą w cel. Zwrócił uwagę, że mało kto jest przygotowany na skuteczne im przeciwdziałanie i że to praca do wykonania dla rządu i polityków. O użyciu pierwszych odrzutowych bezzałogowców wywiad wojskowy Ukrainy (HUR) poinformował w styczniu 2026 r. W kolejnych miesiącach ich liczba zaczęła rosnąć.
Drony o napędzie odrzutowym – Geran-4 i Geran-5, a także drony S8000 Banderol (określane często jako niskokosztowe pociski manewrujące) to nowe rosyjskie konstrukcje, które otrzymały m.in. doskonalsze systemy nawigacyjne i namierzania celów (w tym działające w oparciu o termowizję i sztuczną inteligencję), co znacznie podniosło ich wartość bojową. Drony odrzutowe mają nieco mniejszy zasięg, co wynika m.in. z mniej ekonomicznego zużycia paliwa przez silnik odrzutowy: jest to ok. 1000 km w przypadku Geran-5 i ok. 500 km w przypadku S8000 (przy czym ten ostatni może być także przenoszony przez samoloty, śmigłowce szturmowe lub duże bezzałogowce typu Orion, co pozwala na zwiększenie jego zasięgu).
Tusk przekazał, że w nocy z czwartku na piątek uda się na Ukrainę, gdzie – jak poinformował – będzie rozmawiał z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim o możliwości współdziałania w ramach koalicji antybalistycznej i korzystania z umiejętności, możliwości, zdolności Ukrainy i innych państw. Wcześniej Tusk informował, że w nocy z czwartku na piątek „będzie jechał przez Ukrainę” i że na Ukrainie odbędzie się szczyt, z udziałem m.in. premiera Słowacji Roberta Fico.
W trakcie sejmowego przemówienia premier przyznał też, że nie spełniły się zapowiedzi dotyczące rozejmu energetycznego pomiędzy Rosją a Ukrainą. O takim rozejmie mówił w poniedziałek prezydent USA Donald Trump.
- Od tego czasu zdarzyło się wiele ataków, w tym na infrastrukturę energetyczną w Ukrainie. Musimy więc założyć, że będzie to kontynuowane, co ma także konsekwencje dla Polski, ponieważ te ataki coraz częściej dotyczą instalacji bardzo blisko naszych przejść granicznych z Ukrainą - powiedział premier.
Dodał, że celem Rosji jest zniszczenie w możliwie dużej skali gospodarki i logistyki Ukrainy. - Na razie Ukrainy - zaznaczył szef rządu.
- Spodziewane są ciągłe uderzenia o bardzo dużej częstotliwości i intensywności na sześć głównych miast ukraińskich, w tym niszczenie magazynów wszelkiego typu produktów niezbędnych przede wszystkim do obrony kraju, a także - czego jesteśmy świadkami w ostatnich tygodniach już bardzo mocno - infrastruktury kolejowej - podkreślił Tusk. Dodał, że w ciągu ostatnich kilkunastu tygodni Rosjanie zniszczyli ponad 300 lokomotyw kolei ukraińskich.
Jak powiedział premier, w ocenie służb wywiadowczych, w planie rosyjskim są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. Dodał, że „potencjalne, możliwe uderzenia będą miały charakter w cudzysłowie przypadkowy, tak aby paraliżować albo przynajmniej osłabiać motywację państw NATO, aby stosować odpowiednie przepisy NATO-wskie w przypadku agresji na któryś z krajów członkowskich”.
- Istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw, bądź kilku państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, dokonywać nawet zniszczeń. I oficjalna narracja będzie taka, że jest to przypadek i że nie ma powodu, aby ktokolwiek myślał o jakiejś odpowiedzi ze strony NATO - powiedział Tusk.
Ocenił, że celem Rosji jest osłabienie integralności NATO i przekonanie członków Sojuszu, że art. 5 Sojuszu jest „bardziej teoretyczny niż praktyczny”. Zaznaczył, że „te przypadkowe uderzenia mogą się powtarzać”.
Tusk przekazał, że w nowej strategii rosyjskiej „są także domniemane możliwe zmiany polityczne w niektórych państwach europejskich”, przypominając, że w różnych państwach zbliżają się wybory i „nie brakuje sił, które można nazwać jawną opcją prorosyjską”. Zwrócił się do posłów, kładąc przy tym nacisk na posłów Konfederacji, by nie uczestniczyli, niechcący lub intencjonalnie, w promowaniu treści, na jakich zależy Rosjanom.
Podkreślił, że „szczucie na Unię Europejską, polskich sojuszników i Ukraińców jest wykonywaniem wprost strategii rosyjskiej”. Zaapelował też o jedność w sprawach dotyczących bezpieczeństwa polskich granic, polskiej przestrzeni powietrznej i polskich obywateli.
Wezwał przedstawicieli wszystkich sił politycznych, by nie kwestionowali lojalności Polski wobec sojuszników w kwestii realizacji art. 5 NATO, gdyż – jak podkreślił - Polska jako kraj graniczny będzie szczególnie potrzebowała lojalności sojuszniczej.
Premier powiedział ponadto, że informacje, jakie otrzymał rząd, dotyczące przebiegu amerykańsko-rosyjskich konsultacji na różnych szczeblach są „dość jednoznaczne”: „Rosja nie jest gotowa do żadnej poważnej rozmowy na temat rozejmu, przerwania ognia, już nie mówiąc o pokoju, bez de facto kapitulacji Ukrainy”.
Zastrzegł, że nie wymieni warunków, które stawiała strona rosyjska podczas rozmów z USA, ale „z punktu widzenia Ukrainy i każdego innego niepodległego państwa, byłyby one traktowane jako prowokacje i byłyby absolutnie nie do przyjęcia”. - Przyjęcie tych warunków oznaczałoby także wzrost bezpośredniego zagrożenia dla państw europejskich graniczących dzisiaj z Ukrainą, a więc także dla Polski - zaznaczył.
Tusk dodał, że na podstawie informacji, jakie otrzymał, Rosja „nie jest zainteresowana żadnymi poważnymi rozmowami przynajmniej do końca zimy”. Jego zdaniem, Rosjanie są przekonani, że zima będzie dla Ukrainy „tragicznie krytyczna” m.in. z powodu planów zablokowania przez Rosję dostaw do Ukrainy, zniszczenia przejść drogowych i kolejowych czy zablokowania przejść granicznych.
Premier przekazał też, że - według informacji, jakie uzyskał od ukraińskich partnerów - nowa rosyjska strategia i nowe techniczne możliwości, w tym drony odrzutowe, powodują „o wiele większe straty po stronie ukraińskiej”. - Ostatnio miesięcznie to jest 27 tys. osób zabitych i rannych i to są oczywiście niestety w najsmutniejszym tego słowa znaczeniu rekordy w tej wojnie. Przy takiej tendencji zima na Ukrainie rzeczywiście może mieć katastrofalny przebieg - ocenił.
Tusk oświadczył, że będą wzmocnione posterunki Straży Granicznej i infrastruktura w pobliżu granicy Polski z Ukrainą. - Na razie zrealizowaliśmy 23 schrony hesco-bastion z 28 zaplanowanych - przekazał. Podkreślił, że zabezpieczą one pracowników na przejściach granicznych i ludzi przebywających w pobliżu przejść granicznych na wypadek ataku i jakiegoś incydentu po polskiej stronie. - Te schrony realizujemy w tej chwili w Dorohusku, Zosinie, Budomierzu, Korczowej, Medyce i Krościenku - podał szef rządu.
Tusk mówił też m.in. o rozwinięciu systemu obrony przeciwlotniczej na sześciu przejściach granicznych. Informował, że w odwodzie są siły i środki 16. Batalionu Remontu Lotnisk na wypadek ataku, który mógłby zdewastować płytę lotniska lub tory kolejowe na przejściu granicznym.
Premier zapewnił, że wojskowi i inżynierowie zrobią wszystko, co w ich mocy, by Polska była gotowa do natychmiastowej naprawy i przywrócenia użyteczności infrastruktury drogowej, kolejowej, a jeśli będzie trzeba - także energetycznej.
W czwartku doszło do kolejnego ataku Rosji na Ukrainę w pobliżu polskiej granicy. Jeden z rosyjskich dronów uderzył 4 kilometry od granicy z Polską. Wojsko poderwało myśliwce, a mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego dostali alert o zagrożeniu atakiem z powietrza.
Po około godzinie wojsko zakończyło operowanie lotnictwa; nie odnotowało naruszenia granicy RP. (PAP)
kmz/ mro/
Polska, Warszawa





