Przejdź do treści
piątek, 4 września 2026 · imieniny: Rozalii, Róży wschód 05:50 · zachód 19:19
reklama
kategoria: Kraj
4 wrzesień 2026

Krajowy przemysł zbrojeniowy ma miliardy, ale brakuje mu planu. Eksperci wskazują na ryzyka

Polski przemysł zbrojeniowy może się stać samowystarczalny pod względem podstawowego sprzętu wojskowego. Problemem nie jest jednak brak finansowania, lecz brak wieloletniej strategii państwowej. Pozwoliłaby ona przewidzieć zapotrzebowanie polskich sił zbrojnych, a także budować potencjał eksportowy. Przedstawiciele branży wskazują również, że polskie zdolności produkcyjne w zakresie bezpieczeństwa narodowego nie są przygotowane na konflikt.
Udostępnij Post

Polska posiada potencjał do tego, żeby być samowystarczalna w kontekście podstawowego sprzętu wojskowego. Wymaga to jednak bardzo konkretnej polityki państwa, czyli tego, żeby zdefiniować, czego chce od polskiego przemysłu państwowego i prywatnego. Jakich wolumenów zamówień i w jakiej perspektywie oczekuje, aby wszyscy mogli bezpiecznie podejmować działania inwestycyjne i przygotować się do produkcji tego sprzętu – mówi w rozmowie z agencją Newseria Marcin Chludziński, przewodniczący Rady Fundacji Centrum Strategii Rozwojowych.

W „Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej”, przyjętej przez Radę Ministrów w lipcu 2025 roku, przewidziano m.in. wzmocnienie potencjału polskiego przemysłu obronnego i jego zdolności do zabezpieczenia potrzeb polskiego wojska, rozbudowy jego możliwości eksportowych, a także zredukowania uzależnienia od zewnętrznych łańcuchów dostaw.

Nie można budować polskiego potencjału przemysłu zbrojeniowego, jeśli będzie się zamawiało na przykład 10 sztuk z jakiegoś asortymentu w danym miesiącu, a 100 sztuk w następnym miesiącu. Należy przewidzieć strategiczną perspektywę pięcio-, dziesięcioletnią, żeby przemysł mógł się przygotować, jeśli chodzi o swój potencjał i odpowiedzieć na to wyzwanie – uważa Marcin Chludziński.

Ministerstwo Obrony Narodowej oszacowało wydatki na obronność w 2025 roku na 186,6 mld zł. To równowartość 4,7 proc. PKB. W 2026 roku mają być jeszcze wyższe i osiągnąć poziom 200 mld zł, czyli 4,8 proc. PKB.

W Polsce problemem nie są pieniądze. W przypadku dyskusji o SAFE mamy nawet informacje o tym, że można sfinansować te działania z jednej strony z innego źródła. Mamy z niego dużo pieniędzy, możemy je pożyczyć. Możemy też je wyemitować w formie obligacji – tłumaczy przewodniczący Rady Centrum Strategii Rozwojowych.

8 maja Polska podpisała umowę dotyczącą unijnego programu SAFE. W ramach pożyczki otrzyma 43,7 mld euro, czyli ponad 180 mld zł. Środki mają zostać przeznaczone na rozwój krajowego przemysłu zbrojeniowego i współpracujących z nim firm, a także na wzmacnianie polskich zdolności technologicznych. 89 proc. pieniędzy z SAFE trafi do polskich przedsiębiorstw z sektora zbrojeniowego.

Sektor finansowy w Polsce wykazuje bardzo dużą gotowość do zwiększenia zaangażowania w finansowanie sektora obronnego. Przez wcześniejsze dekady czy nawet więcej lat banki rzeczywiście były niechętne. Część z nich miała ten sektor na swoich czarnych listach, natomiast obecnie nie widzimy takich ograniczeń. Niektóre banki wręcz przekwalifikowały go jako branżę preferowaną do finansowania – tłumaczy dr hab. Krzysztof Kluza, prof. Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

We wrześniu 2025 roku PKO Bank Polski i Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) podpisały umowę współpracy strategicznej, która ma otworzyć drogę do wielomiliardowego finansowania. W jej ramach bank zaoferuje kompleksowe wsparcie finansowe dla PGZ i spółek zależnych. Umożliwi to realizację zamówień, zwiększenie mocy produkcyjnych i rozwój nowych technologii w polskim przemyśle zbrojeniowym.

Pojawia się pytanie, czy mechanizmy finansowe mogłyby przyspieszyć inwestycje w branży zbrojeniowej. Od strony finansowej istotnych ograniczeń nie ma. Oczywiście zwiększenie finansowania długoterminowego, nowe formy gwarancji czy poręczeń rządowych zawsze są pomocne, natomiast braku podaży środków branża obronna nie dostrzega – podkreśla dr hab. Krzysztof Kluza.

Dodaje, że dostrzega natomiast przeszkody głównie związane z procedurami wojskowymi.

To są bardzo długotrwałe procedury związane z certyfikacją uzbrojenia czy też występujące, kiedy należy dokonać pewnych zmian w sprzęcie, który już jest na uzbrojeniu. Istotnie ogranicza to postęp technologiczny w tej branży, gdyż jeśli już raz jest zatwierdzony dany komponent czy rozwiązanie, to wówczas każdy woli uniknąć przechodzenia przez ścieżkę administracyjną po raz kolejny. Trzyma się istniejących rozwiązań – tłumaczy prof. SGH w Warszawie.

Z raportu Bibby Financial Services „Stal na froncie. Branża metalowa w Polsce 2026 roku” wynika, że 40 proc. podmiotów z branży metalowej realizuje zamówienia dla polskiej zbrojeniówki, a kolejne 40 proc. rozważa wejście na rynek. Jeśli chodzi o bariery, ankietowane firmy podkreślają, że brakuje im odpowiednich kontaktów, certyfikatów oraz wiedzy o procedurach i regulacjach. Dużym wyzwaniem są też terminy płatności, które często są dłuższe niż w innych sektorach, co oznacza konieczność finansowania produkcji z dużym wyprzedzeniem.

Część cywilna przemysłu dostrzega, że do tej branży po prostu jest trudno wejść. Te bariery dotyczą zarówno pozyskania istotnych zamówień, jak i formalnych wymogów. Czy to koncesyjnych, zarządzania obiegiem informacji, czy też innych uregulowań. Odbiory jakościowe są też obarczone większą liczbą czynności. To zniechęca wiele podmiotów przemysłu cywilnego, żeby zaangażować się w tę produkcję – wyjaśnia dr hab. Krzysztof Kluza.

Jego zdaniem innym ograniczeniem jest to, że bardzo często wymagany jest transfer własności intelektualnej, a część firm nie jest gotowa na podjęcie takiej decyzji.

Polskie zdolności produkcyjne w zakresie bezpieczeństwa narodowego nie są przygotowane na konflikt zbrojny. W przypadku gdyby taka sytuacja się wydarzyła, to w przemyśle nie ma wolnych, potwierdzonych technologicznie mocy produkcyjnych, które można by uruchomić – uważa prof. SGH w Warszawie. Jeżeli konflikt już się zacznie, to niestety to, co teraz możemy wyprodukować, w czasie konfliktu musimy pomnożyć razy 5, razy 20. Tej formy niezależności Polska nie posiada. Obecnie procedury logistyczne też nie są dostosowane. W przypadku konfliktu kwestie dostaw czy magazynowania krytycznych komponentów w zwiększonej skali nie są rozstrzygnięte i będą na pewno dużym problemem – dodaje.

Głównym wyzwaniem jest to, żeby była przewidywalność działania w tym sektorze. Każde państwo, które rozwinęło swój sektor zbrojeniowy, na przykład Szwecja, 15-milionowy kraj, produkuje wszystko, co można. Zdefiniowała, co jest potrzebne najpierw swojej armii, potem dało te zamówienia do rynku i zbudowała w ten sposób potencjał eksportowy szwedzkiego biznesu – wyjaśnia Marcin Chludziński. Przemysł zbrojeniowy to nie tylko produkcja na swój użytek. To przede wszystkim konieczność wyjścia z eksportem i zarabiania na tym w ramach budżetu narodowego poprzez podatki, które płacą lokalne firmy – dodaje.

Z ostatniego dostępnego raportu Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotyczącego eksportu uzbrojenia i sprzętu wojskowego za 2024 rok wynika, że wartość wywozów oraz transferów wewnątrzunijnych uzbrojenia i sprzętu wojskowego osiągnęła rekordowy poziom 3,14 mld euro. Oznacza to wzrost o blisko 1,39 mld euro w porównaniu do 2023 roku.

Za ok. 79 proc. wartości eksportu, czyli 2,49 mld euro, odpowiadały sprzęt wojskowy i amunicja dostarczane do Ukrainy. Większość asortymentu eksportowanego przez polskie podmioty na rynki międzynarodowe stanowiła amunicja oraz jej elementy składowe, których wartość wyniosła ok. 1,3 mld euro.

Jeśli chodzi o szybkie zwiększenie produkcji w sytuacji kryzysowej, to nie jesteśmy do końca gotowi. To jest kwestia skalowalności i tego, żeby odpowiadać na potrzeby tego, co się dzieje na polu walki. Nie mamy takiej skali, żeby na bieżąco odpowiedzieć w wielu asortymentach. Zbudowanie niezależności w kontekście prowadzenia przez długi czas działań wojennych i samowystarczalności, chociaż w 100 proc. nie jest możliwe, to jest zadanie, które nas czeka – uważa przewodniczący Rady Centrum Strategii Rozwojowych.

W sierpniu 2025 roku premier Donald Tusk poinformował, że do końca 2028 roku w Polsce powstaną trzy nowe fabryki amunicji. Według ambitnych planów w perspektywie dwóch lat Polska ma produkować 200 tys. sztuk amunicji wielkokalibrowej 155 mm rocznie, co ma w 100 proc. zaspokoić potrzeby polskiej armii.

Źródło: Newseria

Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj