Przejdź do treści
niedziela, 23 sierpnia 2026 · imieniny: Filipa, Apolinarego wschód 05:30 · zachód 19:46
reklama
23 sierpień 2026

Ekspert: by na drogach było bezpiecznie, kierowcy muszą mieć poczucie nieuchronności kary

zdjęcie: Ekspert: by na drogach było bezpiecznie, kierowcy muszą mieć poczucie nieuchronności kary / Szczecin, 02.01.2024. Zderzenie dwóch samochodów na ulicy Derdowskiego w Szczecinie, 2 bm. Dwie osoby zostały zakleszczone w autach. Konieczna była interwencja strażaków. Pogotowie ratunkowe przewiozło trzy osoby do szpitala. (ad) PAP/Marcin Bielecki
Szczecin, 02.01.2024. Zderzenie dwóch samochodów na ulicy Derdowskiego w Szczecinie, 2 bm. Dwie osoby zostały zakleszczone w autach. Konieczna była interwencja strażaków. Pogotowie ratunkowe przewiozło trzy osoby do szpitala. (ad) PAP/Marcin Bielecki
By na polskich drogach było bezpiecznie, należy wywołać u kierowców poczucie nieuchronności kary; potrzeba większej liczby policjantów ruchu drogowego, więcej urządzeń rejestrujących wykroczenia - powiedział PAP dr Mariusz Sokołowski, były rzecznik KGP, ekspert ds. bezpieczeństwa wewnętrznego.
Udostępnij Post

W sobotę w rejonie ulic Solnej i Nadwiślańskiej w Krakowie doszło do tragicznego wypadku. Samochód prowadzony przez 26-letniego kierowcę zjechał z jezdni i wjechał na chodnik, gdzie uderzył w kobietę i mężczyznę prowadzących wózek z 8-miesięcznym dzieckiem. Małżonkowie, oboje w wieku 32 lat, zmarli w szpitalu mimo podjętych działań medyków. Niemowlę walczy o życie, jest w stanie ciężkim. Jak wynika ze wstępnych ustaleń śledczych, przyczyną utraty panowania przez kierowcę nad pojazdem była nadmierna prędkość. W wydychanym przez niego powietrzu alkomat nie wykazał obecności alkoholu.

O tym, jak zapobiegać tego typu wypadkom, PAP rozmawiała z ekspertem ds. bezpieczeństwa wewnętrznego dr. Mariuszem Sokołowskim. – Można zrobić wiele, ale nie da się w każdym miejscu technicznie oddzielić chodnika od jezdni w pasie drogowym. Można ograniczać prędkość, stosować zabezpieczenia techniczne, ale nie wszędzie jest to możliwe. Każdy z nas, spacerując chodnikiem umieszczonym tuż przy jezdni, mógł znaleźć się w takiej sytuacji, jak to małżeństwo z dzieckiem. Mamy setki, jeśli nie tysiące kilometrów różnego rodzaju ulic, do których bezpośrednio przylega chodnik. I jeżeli będziemy mieli do czynienia ze sprawcą zachowującym się w sposób bezmyślny – ignorującym przepisy ruchu drogowego i to, że może stwarzać zagrożenie – to takie sytuacje, niestety, będą się zdarzały – zwrócił uwagę b. rzecznik KGP.

Jak podkreślił Sokołowski, na polskich drogach wciąż jest bardzo dużo brawury; zdarza się, że kierujący pojazdem chce się popisać, zaprezentować swoje umiejętności, zaimponować pasażerom. – Często dotyczy to młodych kierowców, którym wydaje się, że mogą się sprawdzić na ulicy, że przecież nic się nie stanie. Są przekonani, że w pełni panują nad pojazdem. Tymczasem przy większej prędkości drobny błąd przekłada się na tragiczne skutki. Fizyki nie da się oszukać. Prędkość plus masa pojazdu plus działanie chociażby siły odśrodkowej – to wszystko powoduje, że pojazd nie wybacza błędów kierowcy – powiedział.

Według eksperta, by zwiększyć bezpieczeństwo na polskich drogach, należy wywołać u kierowców poczucie nieuchronności kary. – To oznacza, że potrzebujemy większej liczby policjantów ruchu drogowego, więcej urządzeń technicznych rejestrujących wykroczenia drogowe i bezwzględnego docierania do tych, którzy jeżdżą w taki, a nie inny sposób – aby kierującemu pojazdem nie przyszło na myśl, by łamać przepisy ruchu drogowego. A nawet jeśli pojawi się taka pokusa, od razu będzie wiedział, że srogo za to odpowie. Dzisiaj, niestety, wśród kierowców cały czas dominuje poczucie, że im się uda i że mogą sobie poszarżować – stwierdził.

B. rzecznik KGP wskazał, że ostatnie lata przyniosły znaczący spadek ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, na co złożyło się kilka czynników. – Po pierwsze, pomiędzy miastami mamy większą liczbę dróg, których pasy są oddzielone od siebie, kierunki ruchu są oddzielone, gdzie mamy do czynienia z drogami wielopasmowymi, gdzie nie mamy skrzyżowań kolizyjnych. To nam z pewnością pomaga. Po drugie, mamy do czynienia z sytuacjami, kiedy przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h aniżeli prędkość dozwolona wiąże się z utratą prawa jazdy. To też zadziałało w dużym stopniu – wyjaśnił.

Jednocześnie – dodał ekspert – wciąż zdarzają się kierowcy tacy, jak sprawca wypadku w Krakowie, którzy sądzą, że przekroczenie prędkości nie poskutkuje konsekwencjami. – Ten człowiek będzie za to odpowiadał, ale mamy do czynienia ze zdarzeniem skutkowym, czyli skutek – i to bardzo tragiczny – już zaistniał. Tymczasem musimy robić wszystko, żeby interwencja i reakcja – czy to policji, inspekcji transportu drogowego czy straży miejskiej, jeżeli dotyczy wykroczenia, które może zarejestrować ta służba – była przed skutkiem, a nie po nim. Bo skutkiem takiego zdarzenia może być rozbite auto (...). Ale gorzej, kiedy są osoby ranne lub zabite – podsumował. (PAP)

dap/ sdd/



Polska, Warszawa

PAP Zamieszczone na stronach internetowych portali działających w grupie Twoje-Miasto materiały sygnowane skrótem „PAP” objęte są ochroną polskiego i międzynarodowego prawa własności intelektualnej. Jakiekolwiek wykorzystanie tych materiałów, w tym w celu eksploracji tekstów i danych, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dotyczącymi dozwolonego użytku osobistego, jest zabronione.
Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj