Przejdź do treści
środa, 9 września 2026 · imieniny: Piotra, Mikołaja wschód 05:58 · zachód 19:07
reklama
HONEST Media Team

Takiego wyniku w polskim sporcie jeszcze nie było! Karina Kozłowska napisała historię!

fot. Rafał Oleksiewicz
Tego występu Karinie Kozłowskiej gratulowało nie tylko polskie, ale również światowe środowisko łucznicze. Zawodniczka LKS Łucznik Żywiec podczas mistrzostw Polski w Białymstoku wystartowała w siedmiu konkurencjach i… w każdej z nich sięgnęła po złoty medal! Co więcej, takiej sztuki podczas jednych mistrzostw kraju dokonała jako pierwsza zawodniczka w historii! – Cóż, chyba mogę powiedzieć, że jestem aktualnie najlepsza w Polsce – skromnie uśmiecha się łuczniczka.
Udostępnij Post

Kozłowska już od lat należy do ścisłej krajowej czołówki. Ma na koncie medale i tytuły zarówno z mistrzostw Polski, jak i zawodów międzynarodowych. Jest także olimpijką z Tokio, a obecnie jej największym sportowym celem jest ponowny start na igrzyskach olimpijskich. Tym razem chce jednak wystąpić już jako reprezentantka Polski (wcześniej startowała dla Białorusi) i powalczyć o kwalifikację do igrzysk w Los Angeles.

Ostatnie dni pokazują, że Kozłowska znajduje się w znakomitej dyspozycji. Potwierdzeniem tego były mistrzostwa Polski w Białymstoku, gdzie nie pozostawiła rywalkom większych złudzeń. Cztery złote medale wywalczyła w konkurencjach na poszczególnych dystansach. Była najlepsza na 70, 60, 50 i 30 metrów. Do tego dołożyła złoto w rywalizacji drużynowej (wspólnie z Klaudią Płazą, Natalią Leśniak, Otylia Strzałką), złoto w mikście z Mateuszem Mędrzakiem oraz najważniejszy dla niej indywidualny tytuł mistrzyni Polski seniorek. Łącznie wywalczyła więc komplet siedmiu medali, co jest pierwszym takim wyczynem w historii naszego kraju!

Z tego co wiem, to w 2020 roku Magdalena Śmiałkowska wygrała trzy złote medale, ale nie wygrała na wszystkich odległościach. Te krążki nazywamy “małymi” i one nie dają tytułu mistrzowskiego, ale zawsze są rozgrywane pomiędzy zawodnikami i zawodniczkami. Także mogę powiedzieć, że to pierwszy raz w historii Polski, kiedy jedna zawodniczka zdobyła wszystkie siedem złotych medali! – skromnie mówi zawodniczka

reprezentująca też InPost Sport Team.

Za pierwsze półrocze jestem pierwsza na liście kadry oraz w drugim półroczu na razie mam najwyższy wynik. Zobaczymy, jak pójdzie dalej. Ale cieszę się, że moje wyniki są coraz lepsze.

Kozłowska zwraca również uwagę na jeszcze jeden wyjątkowy fakt. Tegoroczne mistrzostwa były historyczne nie tylko dla niej, ale również dla jej klubu.

W tym roku po raz pierwszy w historii Polski jeden klub, Łucznik Żywiec, wygrał wszystkie złote medale we wszystkich konkurencjach na mistrzostwach Polski: w drużynach kobiet i mężczyzn, mikście i indywidualnie wśród kobiet i mężczyzn. Który smakuje najbardziej? Każdy dla mnie jest ważny i z każdego jestem dumna. Indywidualny jednak jest dla mnie głównym osiągnięciem. W drużynie i mikście czułam najmocniejsze wsparcie kolegów i koleżanek i bardzo im za to dziękuję. To były zawody, które pokazały, jak jesteśmy razem, to potrafimy wszystko.

Komplet złotych medali nie był jednak dziełem przypadku. Jeszcze przed MP Kozłowska pokazała się ze znakomitej strony wygrywając czwartą rundę Pucharu Polski. Co ciekawe, sama zawodniczka przyznaje, że przed tymi zawodami… nie czuła się jeszcze w optymalnej formie.

Wiedziałam więc, nad czym mam popracować przed mistrzostwami Polski. Miałam dobry nastrój na te zawody, a bardzo dużo pomagał mi na treningach trener kadry Serhiy Antonov. Myślę, że bez jego wsparcia byłoby ciężko. Spodziewałam się, że dobrze mi pójdzie w Białymstoku, ale nie wiedziałam, jak bardzo. W pierwszy dzień zawodów poczułam, że wszystko, co muszę zrobić, to oddać dobry strzał i dobrze się bawić. Wtedy będzie dobrze. I tak się stało – przyznaje Kozłowska.

W Białymstoku dodatkowym przeciwnikiem dla wszystkich zawodników była pogoda. Zimno, silny wiatr i deszcz zdecydowanie nie ułatwiały zadania łucznikom. W czasie finału warunki stały się jeszcze trudniejsze, ponieważ nad obiektem pojawiła się burza.

Na nagraniu finałów można zobaczyć, że akurat jak zaczął się pojedynek o złoto, to zaczęło wiać tak mocno, że ciężko było celować w tarczę. Ale wspominam to z uśmiechem. Jestem zadowolona z tej pracy, którą zrobiłam. Strzelało się dobrze, ponieważ byłam przygotowana do tych zawodów. Ciężko trenowałam, żeby czuć pewność siebie i swojego strzelania – zaznacza zawodniczka.

Droga do tego miejsca nie była jednak łatwa. Jak wspominaliśmy, Kozłowska wcześniej reprezentowała Białoruś. Uciekła jednak z kraju i po przyjeździe do Polski musiała łączyć sport na najwyższym poziomie z pracą. Przełomem okazało się wsparcie InPost Sport Team. Rafał Brzoska, właściciel InPostu, poznał historię zawodniczki i zdecydował o włączeniu jej do zespołu. Dzięki temu Kozłowska może dziś skupić się przede wszystkim na treningach, przygotowaniach i rywalizacji sportowej.

Szczerze mówiąc, nie wiem, jak wyglądałoby moje życie i moja kariera, gdyby nie było InPostu, ale jestem przekonana, że bez tego wsparcia nie mogłabym osiągać takich wyników. Sport na tym poziomie wymaga ogromnego zaangażowania. Ciężko trenuję, poświęcam praktycznie cały swój czas i energię przygotowaniom, treningom i zawodom. Dzięki temu, że mam wsparcie InPostu, mogę naprawdę skupić się na tym, co jest dla mnie najważniejsze, czyli na treningu, rozwoju i osiąganiu kolejnych celów – mówi Kozłowska.

To daje mi ogromny komfort i poczucie, że mogę w pełni poświęcić się sportowi, bez ciągłego zastanawiania się, jak pogodzić to z innymi obowiązkami. Jestem naprawdę bardzo wdzięczna za tę możliwość i za zaufanie, którym obdarzył mnie InPost. To wsparcie ma dla mnie ogromne znaczenie i jest jednym z elementów, które pozwalają mi cały czas iść do przodu i walczyć o coraz lepsze wyniki.

Sezon międzynarodowy dla Kozłowskiej zakończył się już w lipcu, ale krajowa rywalizacja trwa do końca października. Teraz zawodniczka koncentruje się na jak najlepszym występie w finale Pucharu Polski, a później czekają ją obozy kadrowe i przygotowania do kolejnego sezonu. A ten zapowiada się niezwykle ważnie. Rok 2027 będzie początkiem walki o olimpijską kwalifikację. Kozłowska doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele będzie zależało od wyników osiąganych w najważniejszych imprezach.

Do tego odbędą się Igrzyska Europejskie w Stambule, więc czeka mnie naprawdę dużo ważnych startów i dużych emocji. Na pewno dam z siebie wszystko, żeby jak najlepiej się do tego przygotować i pokazać swoje najlepsze wyniki. Mam dużo motywacji do pracy i, co najważniejsze, bardzo dobre przeczucie przed tym, co przede mną – kończy zawodniczka.

Po takim występie trudno jednak o inne odczucia. Siedem startów, siedem złotych medali, tytuł mistrzyni Polski seniorek i historyczny wyczyn, którego wcześniej nie dokonał nikt. Karina Kozłowska wysłała jasny sygnał całej krajowej konkurencji.

Jeśli utrzyma taką formę, walka o olimpijski powrót może być nie tylko marzeniem, ale bardzo realnym celem.

Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj