Przejdź do treści
wtorek, 6 października 2026 · imieniny: Artura, Brunona wschód 06:43 · zachód 18:04
reklama
PAP

10 lat po ogłoszeniu „Amoris laetitia” – jak dokument zmienił duszpasterstwo w Polsce

zdjęcie: 10 lat po ogłoszeniu „Amoris laetitia” – jak dokument zmienił duszpasterstwo w Polsce / Łomża, 10.06.2026. Metropolita szczecińsko-kamieński przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. rodziny abp Wiesław Śmigiel podczas konferencji prasowej po zakończeniu 405. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Łomży, 10 bm. (aldg) PAP/Artur Reszko
Łomża, 10.06.2026. Metropolita szczecińsko-kamieński przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. rodziny abp Wiesław Śmigiel podczas konferencji prasowej po zakończeniu 405. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Łomży, 10 bm. (aldg) PAP/Artur Reszko
Udostępnij Post

Mija 10 lat od publikacji adhortacji „Amoris laetitia”, która wywołała kontrowersje w sprawie dopuszczenia par w związkach po rozwodzie do Komunii św. Jak dokument zmienił duszpasterstwo w Polsce, wyjaśnia przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny abp Wiesław Śmigiel.

Z okazji 10. rocznicy adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” („Radość miłości”) papież Leon XIV spotka się z przedstawicielami episkopatów z całego świata. Zjazd odbędzie się  7-14 października w Watykanie. KEP będzie reprezentował abp Tadeusz Wojda.

PAP: Co było głównym punktem spornym wywołującym kontrowersje po publikacji adhortacji „Amoris laetitia”?

Przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny abp Wiesław Śmigiel: Adhortacja posynodalna „Amoris laetitia” w znacznej mierze ukazuje radość miłości przeżywanej w małżeństwie i rodzinie, czyli ma wymiar pozytywny. Jednak porusza także bolesne i trudne zagadnienia, które w niektórych środowiskach wzbudziły żywe dyskusje, niekiedy spory. Jednak nie dotyczyły one nierozerwalności małżeństwa, ponieważ w adhortacji nie zostało to zakwestionowane. Dyskusję wywołało pytanie, w jaki sposób tę niezmienną prawdę zastosować do bardzo złożonych sytuacji poszczególnych osób.

Chodziło przede wszystkim o relację między normą ogólną a rozeznaniem konkretnej sytuacji. Norma moralna pozostaje obiektywna, jednak odpowiedzialność człowieka może być różna ze względu na stopień świadomości, wolność decyzji, istniejące zobowiązania, dobro dzieci czy konsekwencje ewentualnego rozpadu kolejnego związku.

Najwięcej pytań wzbudziły fragmenty ósmego rozdziału adhortacji. Źródłem sporu była przede wszystkim różnica w rozumieniu zakresu i konsekwencji duszpasterskiego rozeznawania, a także obawa, czy praktyka nie zacznie zastępować doktryny.

Trzeba podkreślić, iż rozeznawanie nie jest automatycznym dopuszczeniem do Komunii świętej, ponieważ może prowadzić do innych sposobów integracji z Kościołem. Nie jest też prywatną zgodą duszpasterza na dowolne rozwiązanie. Jest długim procesem rozeznawania odbywającym się w świetle Ewangelii, nauczania Kościoła i uczciwie uformowanego sumienia.

PAP: Papież Franciszek zachęcał do poszukiwania rozwiązań uwzględniających lokalne uwarunkowania i tradycje. Czy to oznacza, że są one ponad Biblią, wielowiekową tradycją Kościoła i prawem kanonicznym?

Abp W.Ś.: Żadne lokalne uwarunkowanie ani praktyka duszpasterska nie mogą być postawione ponad Słowem Bożym i niezmiennym nauczaniem Kościoła.

Papież nie oddaje poszczególnym Kościołom prawa do zmiany prawdy o małżeństwie. Uwzględnienie lokalnych warunków dotyczy sposobu prowadzenia duszpasterstwa, języka, metod przygotowania do małżeństwa, form towarzyszenia rodzinom i organizacji pomocy pastoralnej.

Prawo kanoniczne również pozostaje ważnym narzędziem ochrony sakramentu i praw wiernych. Nie może być jednak stosowane bezdusznie i bez poznania sytuacji człowieka.

Prawo i duszpasterstwo nie są przeciwstawne. Dobre duszpasterstwo respektuje prawo, a dobre prawo służy zbawieniu człowieka, ponieważ salus animarum suprema lex (zbawienie dusz najwyższym prawem).

PAP: Wielu katolików nie widzi problemu w rozwodzie i życiu w drugim, niesakramentalnym związku. Czy adhortacja nie daje im alibi?

Abp W.Ś.: Żadnego dokumentu kościelnego nie powinniśmy traktować instrumentalnie, odwołując się wyłącznie do jednego fragmentu wyrwanego z kontekstu. „Amoris laetitia” nie mówi, że rozwód jest czymś obojętnym ani że wszystkie formy związku są równoważne. Przeciwnie, bardzo obszernie ukazuje piękno, wymagania i nierozerwalność małżeństwa sakramentalnego.

Adhortacja nie usprawiedliwia porzucenia współmałżonka. Proces rozeznawania wymaga przecież nazwania zła, uznania grzechu i własnej odpowiedzialności, podjęcia próby naprawienia krzywd i zbadania, czy istnieje możliwość pojednania. Miłosierdzie nie oznacza unieważnienia prawdy o małżeństwie i rodzinie oraz przekreślenia odpowiedzialności.

Jednocześnie Kościół nie może sprowadzić całego życia człowieka do jego sytuacji małżeńskiej. Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych pozostają ochrzczonymi, należą do Kościoła i powinny być zapraszane do modlitwy, słuchania słowa Bożego, udziału w liturgii, działalności charytatywnej oraz wychowywania dzieci w wierze. Integracja jednak ma swoje granice i nie oznacza uznania każdej sytuacji za zgodną z Ewangelią.

PAP: Jak zatem wyglądało w Polsce wprowadzanie treści adhortacji?

Abp W.Ś.: W Polsce podstawowym dokumentem stały się przyjęte w 2018 r. przez Konferencję Episkopatu Polski „Wytyczne pastoralne do adhortacji »Amoris laetitia«”. Podkreślono w nich cztery zasadnicze postawy: przyjęcie, towarzyszenie, rozeznawanie i integrowanie.

Zwróciły one uwagę nie tylko na osoby żyjące w sytuacjach nieregularnych, ale na całe duszpasterstwo rodzin: przygotowanie do małżeństwa, towarzyszenie młodym małżonkom, pomoc rodzinom przeżywającym kryzysy, rozwój poradnictwa oraz lepszą formację duchownych i świeckich.

Dokument świadomie nie rozstrzygał szczegółowo kwestii dopuszczania do Komunii świętej osób żyjących w związkach niesakramentalnych.

Wdrażanie adhortacji nie było jednak wszędzie jednakowe. Wiele zależało od diecezji, przygotowania duszpasterzy i dostępności poradni oraz odpowiednio uformowanych małżeństw, które mogły pomóc w drodze rozeznawania.

PAP: Jak w praktyce w ostatniej dekadzie wyglądało towarzyszenie małżeństwom i rodzinom?

Abp W.Ś.: Najważniejszą zmianą było przesunięcie akcentu z duszpasterstwa ograniczonego do przygotowania narzeczonych ku towarzyszeniu małżonkom na różnych etapach życia. Szczególnego wsparcia potrzebują młode małżeństwa, rodzice po narodzinach dziecka, rodziny przeżywające kryzys, małżonkowie po stracie dziecka, rodziny z osobami chorymi i niepełnosprawnymi oraz małżeństwa osób migrujących za pracą.

Rozwinęły się rekolekcje i warsztaty dla małżonków, poradnie rodzinne, mediacja, pomoc psychologiczna oraz duszpasterstwo osób żyjących po rozwodzie. Cennym zjawiskiem jest większe włączanie do tej posługi samych małżonków.

Nadal jednak zbyt wiele propozycji ma charakter okazjonalny i dociera głównie do osób już zaangażowanych. Potrzebujemy duszpasterstwa bardziej dostępnego w parafiach, zwłaszcza dla małżeństw, które nie należą do żadnej wspólnoty lub ruchu.

PAP: Jak zmieniła się zatem formacja alumnów i księży, aby byli zdolni do rozeznawania konkretnych sytuacji?

Abp W.Ś.: W wielu seminariach i diecezjach większą uwagę poświęca się dziś teologii małżeństwa, psychologii relacji, procesowi towarzyszenia rodzinom na różnych etapach ich życia, komunikacji, prawu kanonicznemu i duszpasterstwu małżeństw przeżywających kryzysy.

Alumni mają także okazję spotykać się z małżeństwami i rodzinami. Jest to bardzo ważne, ponieważ coraz częściej klerycy sami nie mają doświadczenia wychowania w pełnej rodzinie.

PAP: Jaki procent świeckich korzysta z formacji małżeńskiej?

Abp W.Ś.: Nie dysponujemy ogólnopolskimi danymi pozwalającymi podać konkretny procent małżeństw uczestniczących w stałej formacji. Możemy jednak powiedzieć, że regularna, pogłębiona formacja obejmuje większość katolickich małżeństw, które tego potrzebują. Korzystają z niej przede wszystkim osoby należące do ruchów, wspólnot i stowarzyszeń.

PAP: Czy Kościół w Polsce zaproponował formację małżonkom poza istniejącymi od kilku dekad ruchami i wspólnotami?

Abp W.Ś.: Jest sporo takich propozycji, np. kursy dla młodych małżeństw, rekolekcje parafialne, warsztaty komunikacji, poradnictwo rodzinne, inicjatywy diecezjalne i internetowe materiały formacyjne. W wielu miejscach rozwinęła się także pomoc specjalistyczna oraz rekolekcje kierowane do małżeństw przeżywających kryzys.

Trudno stworzyć uniwersalny i rozpoznawalny model stałej formacji małżeńskiej, który byłby dostępny w większości parafii. Nadal ogromną rolę odgrywają Ruch Światło-Życie, Domowy Kościół, Equipes Notre-Dame, Spotkania Małżeńskie i inne wspólnoty.

Nie chodzi o zastępowanie tych ruchów, ale o wykorzystanie ich doświadczenia do stworzenia propozycji także dla małżeństw, które nie chcą lub nie mogą należeć do stałej wspólnoty.

PAP: Jak w ciągu dekady zmieniło się zaangażowanie małżeństw nienależących do Ruchu Światło-Życie czy Equipes Notre-Dame w życie lokalnego Kościoła?

Abp W.Ś.: Istnieją parafie, w których małżonkowie są prawdziwymi współtwórcami duszpasterstwa, ale są też takie, gdzie ich rola ogranicza się nadal do pomocy organizacyjnej. Wyzwaniem pozostaje przejście od duszpasterstwa dla rodzin do duszpasterstwa z rodzinami.

PAP: Czy wzrosła liczba osób żyjących w związkach niesakramentalnych, które uczestniczą w życiu parafii?

Abp W.Ś.: Parafie na ogół nie prowadzą takich rejestrów, a jeśli już, to należą one do danych wrażliwych. Można jednak zauważyć większą gotowość takich osób do kontaktu z Kościołem.

Jednocześnie istnieje grupa osób, które po rozwodzie zerwały więź z parafią. Przyczyną bywa poczucie odrzucenia, ale również zobojętnienie religijne albo uznanie nauczania Kościoła za zbyt wymagające. Zadaniem duszpasterstwa jest wyjść do tych ludzi z prawdą i miłością, bez fałszywych obietnic, ale także bez zamykania im drzwi.

PAP: Co jest zatem obecnie największym wyzwaniem w pracy z małżeństwami?

Abp W.Ś.: Nie tylko reagowanie na kryzysy, ale budowanie kultury trwałej miłości i pokazywanie pozytywnego obrazu małżeństwa i rodziny. Młodzi ludzie często pragną bliskości i rodziny, ale boją się decyzji nieodwołalnych. Żyją w kulturze tymczasowości, pod silną presją ekonomiczną, zawodową i emocjonalną.

Poważnym problemem są również samotność, brak czasu, uzależnienia cyfrowe, pornografia, migracja zarobkowa i osłabienie umiejętności prowadzenia dialogu.

Potrzebujemy duszpasterstwa, które łączy formację duchową z kompetentną pomocą psychologiczną, prawną i społeczną.

Najważniejsze jest jednak odkrycie, że małżonkowie są podmiotem życia i misji Kościoła. Sakrament daje im łaskę i powołanie, aby wobec dzieci, innych rodzin i całego społeczeństwa stawali się świadkami wiernej, przebaczającej i odpowiedzialnej miłości.

Rozmawiała Magdalena Gronek (PAP)

mgw/ joz/



Polska, Warszawa

PAP Zamieszczone na stronach internetowych portali działających w grupie Twoje-Miasto materiały sygnowane skrótem „PAP” objęte są ochroną polskiego i międzynarodowego prawa własności intelektualnej. Jakiekolwiek wykorzystanie tych materiałów, w tym w celu eksploracji tekstów i danych, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dotyczącymi dozwolonego użytku osobistego, jest zabronione.
Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj