Poznań: skonstruował bombę, która okaleczyła kobietę; Błażej K. skazany na dożywocie
Do zdarzenia doszło 19 grudnia 2022 r. we wsi Siecieborzyce. Przed domem, w którym wraz z dwojgiem dzieci i rodzicami mieszkała wówczas 31-letnia Urszula, ktoś zostawił pakunek wyglądający jak dostarczony przez kuriera. Kobieta zabrała paczkę do domu. Kiedy w kuchni ją otwierała, doszło do silnej eksplozji. W wybuchu ciężko ranna, a ostatecznie poważnie okaleczona została 31-latka, a dwoje jej dzieci doznało poważnych obrażeń.
Sprawcą okazał się partner i ojciec jednego z dzieci kobiety – Błażej K. Został oskarżony o usiłowanie zabójstwa pięciu osób z użyciem materiałów wybuchowych oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu byłej partnerki i jej dwojga dzieci, w tym swojego syna. W marcu tego roku Sąd Okręgowy w Zielonej Górze skazał Błażeja K. na 25 lat więzienia, uznając go za winnego zarzucanych mu czynów. Sąd orzekł ponadto zakaz zbliżania i kontaktowania się z pokrzywdzonymi na 15 lat oraz zapłatę pokrzywdzonym zadośćuczynienia w wysokości 500 tys. zł dla pokrzywdzonej kobiety i po 200 tys. zł dla dwojga jej dzieci. Na poczet kar prokuratura zabezpieczyła hipotekę domu oskarżonego. Sąd zastrzegł także, że Błażej K. będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe po 20 latach.
Apelację od nieprawomocnego wyroku do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu skierowała prokuratura i pełnomocniczka oskarżycielki posiłkowej, domagając się surowszej kary. Apelację skierowali także obrońcy oskarżonego, podważając materiał dowodowy i wnosząc m.in. o uniewinnienie oskarżonego, ewentualnie o łagodniejszy wyrok bądź uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.
Sprawę, jako sąd II instancji, rozpoznał we wtorek Sąd Apelacyjny w Poznaniu i po naradzie wydał prawomocny wyrok. Podwyższył wymiar kary do dożywotniego pozbawienia wolności. Zastrzegł także, że Błażej K. będzie mógł ubiegać się o ewentualne warunkowe przedterminowe zwolnienie z odbywania reszty kary dopiero po co najmniej 35 latach. W pozostałej części sąd utrzymał w mocy orzeczenie sądu I instancji. Oskarżonego nie było we wtorek w sądzie.
Uzasadniając wyrok, sędzia Henryk Komisarski podkreślił, że sąd I instancji „prawidłowo ocenił wyjaśnienia oskarżonego, nie dając im wiary w tym głównym punkcie związanym z tym, że zaprzeczał on konsekwentnie popełnieniu zarzuconego mu i przypisanego ostatecznie przestępstwa”.
Sąd podkreślił, że zebrany w sprawie materiał dowodowy – w tym zeznania świadków, pokrzywdzonych, a także m.in. opinie biegłych – potwierdza, że oskarżony jest sprawcą zarzucanych mu czynów.
– Choć nie ma bezpośrednich dowodów sprawstwa oskarżonego, to zgromadzone poszlaki prowadzą do zamkniętego kręgu logicznego, prowadzącego do wniosku, że sprawcą przestępstwa zarzucanego oskarżonemu był on. I w tym zakresie tak jak i sąd I instancji, tak i sąd apelacyjny nie ma najmniejszych wątpliwości – powiedział sędzia.
Dodał, że oskarżony „jako jedyny miał motyw do takiego postąpienia”.
– Od dłuższego czasu wyrażał swoje głębokie niezadowolenie z działań pokrzywdzonej, a także jej rodziny. Tłem oczywiście było ich rozstanie, ale w szczególności walka o sprawowanie opieki nad małoletnim synem. Oskarżony w efekcie został pozbawiony tej władzy. Ustalono też zasady jego widzeń z małoletnim dzieckiem w obecności kuratora. Te rozstrzygnięcia absolutnie oskarżonego nie zadowalały. Wyrażał on swoje niezadowolenie, ale w szczególności nienawiść; tak do samej pokrzywdzonej, jak i do wszystkich tych, którzy jego zdaniem przyczynili się do takiego właśnie rozstrzygnięcia – podkreślił sędzia.
Sąd przywołał w tym miejscu m.in. treść SMS-ów, a także pism procesowych, które – jak wskazał – „jednoznacznie wskazują na to, że był on wręcz wściekły na pokrzywdzoną i to z nią utożsamiał, przede wszystkim z nią, wszystkie klęski, które go spotkały”.
W uzasadnieniu sędzia wskazał także na przygotowanie oskarżonego do popełnienia przestępstwa. Przypomniał, że gromadził on różnego rodzaju materiały pirotechniczne.
– Licząc co najmniej od końca września 2022 r., (jego zachowanie – PAP) wskazuje na to, że powstał w jego głowie zamysł skonstruowania bomby, która miała posłużyć mu do pozbawienia życia pokrzywdzonej, ale też z zamiarem ewentualnym (…) również innych osób – powiedział.
Odnosząc się do wymiaru kary orzeczonej oskarżonemu, sędzia podkreślił, że wymierzona przez sąd I instancji kara 25 lat więzienia jest w realiach tej sprawy karą zbyt łagodną. Wskazał, że opinie biegłych psychiatrów i psychologów wskazują jednoznacznie, że – mówił sędzia – „jest on osobą, która jest bardzo zapatrzona w siebie, która dominuje, która nie znosi sprzeciwu i która jest osobą bardzo agresywną, skorą do używania przemocy”.
– Wszystko co on zrobił, tak naprawdę, jak przygotował to przestępstwo, zaplanował, zorganizował, to miało doprowadzić do bardzo poważnych skutków. I tylko, można powiedzieć, szczęściu i działaniu stosownych służb zawdzięczamy to, że nikt nie zginął. Ale w polu rażenia było wiele osób, oskarżony zdawał sobie z tego sprawę – mówił sędzia.
Dodał też, że oskarżony „jest człowiekiem bardzo niebezpiecznym, agresywnym, mściwym i sąd apelacyjny podziela poglądy pani prokurator oraz pani pełnomocnik, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że oskarżony po odbyciu kary, gdyby to była kara terminowa, zechciałby dokończyć to, co wcześniej zaczął”.
Wyrok wydany we wtorek przez Sąd Apelacyjny w Poznaniu jest prawomocny. (PAP)
ajw/ joz/
Polska, Poznań





