Bochenek o podniesieniu progu podatkowego: Tusk mami wyborców kosmetycznymi zmianami
W środę Tusk poinformował, że rząd proponuje podniesienie progu podatkowego ze 120 tys. do 130 tys. zł oraz wprowadzenie nowej, 24-proc. stawki PIT dla osób zarabiających od 130 do 150 tys. zł. Rząd chce także podniesienia CIT-u z 19 do 22 proc. dla podmiotów osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro, czyli 200 mln zł, zwiększenia daniny solidarnościowej - z obecnych 4 proc. do 5 proc. - dla tych, którzy zarabiają ponad 1 mln zł rocznie, a także powrotu do limitu przychodów ograniczającego możliwość opłacania podatku zryczałtowanego.
Propozycje rządu skomentował w środę na platformie X Bochenek.
„Ewidentnie zbliża się kampania wyborcza. Tusk ogłosił szumnie manewr księgowy zgodnie z zasadą: obniżka przez podwyżkę” - czytamy we wpisie. Według Bochenka, na pomyśle rządu nie skorzystają „najbiedniejsi, zarabiający w strefie pensji minimalnej (ok. 3,6 mln pracowników)”. Rzecznik PiS ocenił, że przedsiębiorcy tworzący miejsca pracy i prowadzący działalność w Polsce nowymi podatkami byliby „skutecznie wypychani z Polski”, a poprzez podniesienie CIT-u i daniny solidarnościowej Polska straciłaby na konkurencyjności.
„80 proc. pracujących Polaków będzie musiało obejść się smakiem; Tusk mami wyborców kosmetycznymi zmianami TYLKO DLA CO piątego pracownika (wg. GUS w Polsce pracuje ponad 15 mln pracowników, a zmiany - kosmetyczne - dotyczą ok. 3 mln pracowników)” - podkreślił Bochenek. „Gdyby Tusk rzeczywiście chciał pomóc powinien: wprowadzić kwotę wolną od podatku na poziomie 60 tys. zł; uwzględnić propozycję PiS podnoszącą próg podatkowy z poziomu 120 tys. zł do 180 tys. zł” - zaproponował.
W kolejnym wpisie, zwracając się do Tuska i ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego, Bochenek napisał: „Panowie, tyle słów, a wystarczyło powiedzieć: 300 zł miesięcznie dla co piątego pracownika”.
W komunikacie kancelarii premiera podano, że wprowadzenie nowych parametrów skali podatkowej od 2027 r. sprawi, że odsetek osób płacących stawkę 32 proc. wyraźnie spadnie i wyniesie 7,2 proc., zamiast przewidywanych 14 proc. (PAP)
kl/ ugw/
Polska, Warszawa





