Szef MSWiA: nie ma systemu, który potrafi wyeliminować wszystkie skutki gwałtownej burzy
Po poniedziałkowych nawalnych opadach z brzegów wystąpił Potok Bodzanowski na odcinku w Rudawie i Bodzanowie poniżej Głuchołaz (woj. opolskie). Jak wynika z wizji terenowej Wód Polskich, wpływ na gwałtowny wzrost przepływu w potoku miał spływ wód opadowych z przyległych terenów rolniczych. Doszło do lokalnych podtopień i zalania okolicznych dróg, skwerów oraz posesji mieszkalnych położonych w sąsiedztwie cieku.
O komentarz do tej sytuacji pytany był w TVN24 we wtorek rano minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Podkreślił, że po powodzi w 2024 roku do Głuchołaz trafiły gigantyczne pieniądze na odbudowę i zabezpieczenie na przyszłość przed skutkami tego typu kataklizmu. - Głuchołazy są lepiej przygotowane na tego typu problemy. Czy są w stu procentach bezpieczne? Nie, bo nie ma dzisiaj miejsca w stu procentach bezpiecznego - podkreślił.
Zaznaczył, że Głuchołazy to miejsce blisko granicy i wiele wody spływa z gór od strony czeskiej. - Nie jesteśmy w stu procentach zabezpieczeni, ale jesteśmy lepiej zabezpieczeni niż dwa czy trzy lata temu - powtórzył. - Doświadczenie z ostatnich lat pokazuje, że w każdej tego typu sytuacji trzeba być przygotowanym na nadzwyczajne zjawiska - dodał minister.
Wyjaśnił, że superkomórki burzowe potrafią w ciągu minuty zmienić obraz miejscowości, nad którą przechodzą. – Tak, służby są gotowe, natomiast są takie miejsca, gdzie ze względu na skalę zjawiska występują podtopienia – zaznaczył Kierwiński.
Strażacy Państwowej Straży Pożarnej zanotowali w poniedziałek w całym kraju łącznie 1124 interwencje związane z gwałtownymi zjawiskami pogodowymi. Najwięcej ich było w woj. śląskim, dolnośląskim oraz małopolskim. Większość interwencji dotyczyła wiatrołomów. (PAP)
mas/ akar/
Polska, Warszawa





