Przejdź do treści
sobota, 29 sierpnia 2026 · imieniny: Sabiny, Jana wschód 05:40 · zachód 19:32
reklama
29 sierpień 2026

Ekspert: nie ma uniwersalnego plecaka ewakuacyjnego

zdjęcie: Ekspert: nie ma uniwersalnego plecaka ewakuacyjnego / Warszawa, 23.09.2025. Zawartość plecaka ewakuacyjnego zaprezentowana, 23 bm. w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie. Plecak ewakuacyjny, znany też jako plecak ucieczkowy lub BOB (od angielskiego Bug-Out Bag), to specjalnie skompletowany zestaw narzędzi, przedmiotów i zapasów, który pozwala na przeżycie przez co najmniej 72 godziny w przypadku nagłej ewakuacji z domu z powodu katastrofy naturalnej, wojny, awarii lub innego kryzysu. (aldg) PAP/Rafał Guz
Warszawa, 23.09.2025. Zawartość plecaka ewakuacyjnego zaprezentowana, 23 bm. w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie. Plecak ewakuacyjny, znany też jako plecak ucieczkowy lub BOB (od angielskiego Bug-Out Bag), to specjalnie skompletowany zestaw narzędzi, przedmiotów i zapasów, który pozwala na przeżycie przez co najmniej 72 godziny w przypadku nagłej ewakuacji z domu z powodu katastrofy naturalnej, wojny, awarii lub innego kryzysu. (aldg) PAP/Rafał Guz
Nie ma uniwersalnego plecaka ewakuacyjnego. Każdy z nas musi przestudiować listę zalecanego wyposażenia, zastanowić się, co z niej jest niezbędne, co można zredukować, a czego nie ma w wykazie, a bez czego się nie obejdzie – podkreśla Grzegorz Cieślak, ekspert ds. sytuacji kryzysowych.
Udostępnij Post

Jak powiedział PAP Grzegorz Cieślak, ekspert Centrum Badań nad Ryzykami Społecznymi i Gospodarczymi Collegium Civitas i doradca warszawskiego Ratusza ds. sytuacji kryzysowych, gotowe zestawy, oferowane w cenie do tysiąca złotych, de facto nie są plecakami ewakuacyjnymi, tylko survivalowymi zestawami do treningu – można się z nimi wybrać na nocleg do lasu, ale nie mają nic wspólnego z ewakuacją z domu.

– Jeśli weźmiemy najmniejszy z oferowanych plecaków, takich za ok. 100 zł, który ma pojemność ok. 20 l, a sytuacja zmusi nas do wyjścia jesienią z domu, to gdy zapakuje się odzież na październik, nic więcej się nie zmieści – uczulił.

Jak ocenił, jeśli mówimy o zagrożeniach wywołanych sytuacją kryzysową, to w sklepach stacjonarnych nie widział gotowych, sensownych zestawów, a w sklepach internetowych ceny kompletów, które są w miarę zgodne z rekomendacjami, zaczynają się od 2,9–3 tys. złotych. – Niewłaściwym założeniem i nadużyciem reklamowym byłoby jednak twierdzenie, że to zestawy kompletne. One takie będą dopiero po uzupełnieniu ich o własne rzeczy: dokumenty i ich cyfrową kopię, przyjmowane na stałe leki czy zapasowe okulary. W rejonie ewakuacji otrzymamy pomoc medyczną, wodę czy jedzenie, ale okularów o odpowiedniej korekcji z pewnością już nie – zastrzegł.

Cieślak podkreślił, że niezależnie od ceny, nie ma jednego uniwersalnego zestawu – inny będzie miał zastosowanie w razie powodzi, a inny w przypadku ewakuacji spowodowanej dużym pożarem. – To, o czym mówi się dzisiaj najczęściej, to zestaw na wypadek zdarzenia o charakterze militarnym – czyli na przykład ogłoszonej administracyjnie ewakuacji, bo na jakimś terenie toczą się walki powietrzne. Nasze wojsko, zestrzeliwując rosyjskie rakiety, spowoduje, że ich destrukty – a nie są to odłamki wielkości kostki do gry, tylko lodówki – będą niszczyć jakiś obszar. I ten obszar się ewakuuje – wskazał.

W przypadku ewakuacji militarnej – jak kontynuował – krzesiwo może okazać się zbędne. W kolumnie ludzi eskortowanej przez wojsko, policję czy siły paramilitarne, nie będzie się rozpalać ognisk, żeby być widocznym w czasach, gdy wojnę prowadzi się z wykorzystaniem dronów, czy w przypadku zdarzeń o charakterze terrorystycznym.

– Jeśli temperatura spadanie do zera, a my zechcemy skorzystać z figurującego na liście rekomendowanego wyposażenia filtra do wody, to nie pojawi się na nim napis „już nie filtruję”. Natomiast cztery do sześciu godzin później pojawi się biegunka – przestrzegł rozmówca PAP.

Za najlepsze rozwiązanie ekspert uważa samodzielne skompletowanie plecaka ewakuacyjnego, ale tylko pod warunkiem, że zostaniemy w tym zakresie przeszkoleni przez fachowców lub przynajmniej starannie przeanalizujemy rekomendacje i zestawimy je z własnymi potrzebami oraz okolicznościami typu pora roku czy charakter zagrożenia.

– Każda gotowa lista nie jest wykazem spersonalizowanym – ona nie jest „nasza”, tylko jest „czyjaś”. Musimy sami przemyśleć i zdecydować, jakie mamy priorytety i co na pewno będzie potrzebne – zaznaczył Cieślak. To właśnie te unikalne, osobiste rzeczy stanowią o ciężarze i pojemności zestawu. Jak dodał, z przeprowadzonych w 2022 r. w zespole złożonym z ekspertów z Collegium Civitas oraz weteranów służb mundurowych pomagających w misjach humanitarnych wynika, że plecak powinien mieć przynajmniej ok. 40 l pojemności, aby stanowił zwartą całość. To jednak – jak zastrzegł – nie zwalnia nas od przeprowadzenia oceny, czy nasza postura pozwoli nam nieść taki bagaż kilka kilometrów np. w czasie ewakuacji kolumny z centrum dużego miasta.

Jak podsumował ekspert, dobrze przygotowany plecak ewakuacyjny to taki, który zaspokaja potrzeby, które w domu realizujemy rzeczami z szaf czy szuflad, a których nie zabierzemy ze sobą. Zaznaczył przy tym, że nie da się go skompletować ani stworzyć listy zaleceń raz na zawsze, ponieważ zmienia się technologia i charakter zagrożeń. – Kiedyś w wyposażeniu była świeczka, potem jedna latarka. Dzisiaj standardem są minimum dwie latarki, z czego jedna to czołówka posiadająca czerwone światło pozwalające widzieć na krótkim dystansie pozostając niewidocznym z dużej odległości. Coś, co miało zastosowanie pod koniec wojny w Wietnamie, niekoniecznie zachowa je w 2026 r. – podkreślił.

Na pytanie, czy wprowadzenie certyfikacji ograniczyłoby ryzyko, że w razie zakupu gotowego zestawu, staniemy się posiadaczami iluzji, że mamy plecak ewakuacyjny, ekspert wyraził wątpliwość, kto miałby je wydawać. – Nawet Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie ustrzegło się błędów. Na jego stronie dalej jest porada, że należy mieć między innymi multitool i łom. Jak w Polsce słyszy się „łom”, to większość osób rozumie, że chodzi o długi i ciężki stalowy przedmiot. Tymczasem to efekt wadliwego tłumaczenia angielskiego terminu „mini pry bar” – to takie niewielkie narzędzie, którym można na przykład podważyć bagażnik w samochodzie, bo po wypadku często się nie otwiera – wyjaśnił.

Kolejny przywołany przez niego przykład dotyczy zalecanej w „Poradniku bezpieczeństwa” apteczki włożonej do plecaka. – Właśnie to czyni ją nieużyteczną. O ile leki mogą być w środku, o tyle apteczka pierwszej pomocy przy ranach powinna być na pasie. Jeśli zostawimy plecak, żeby uciec i się schronić, a potem nie będzie możliwości, żeby po niego wrócić, to środki do zabezpieczenia ran dobrze mieć przy sobie – podkreślił.

Jak wyjaśnił, kwestia ewentualnej certyfikacji również potwierdza konieczność odpowiedniego przeszkolenia. – Obywatel nie potrzebuje wiedzy, kto certyfikował zestaw, na którym się zawiódł. Potrzebuje zrozumieć, czego potrzebuje. Jestem wrogiem wszelkich nadregulacji, a to byłaby nadregulacja czegoś, co i tak ureguluje życie – przyznał.

Jak podsumował ekspert, funkcję plecaka ewakuacyjnego można rozłożyć na trzy podstawowe zadania. Pierwsze: móc go wziąć i od razu wyjść z nim z domu. A zatem trzeba móc go unieść. Drugie: ma zaspokoić potrzeby, które słabo albo wcale nie zaspokoją nam służby albo zgrupowania humanitarne. Czyli na przykład warto mieć pojemnik na wodę, bo jak ktoś ją będzie rozdzielał, nie zawsze będzie miał butelki. I wreszcie trzecia: trzeba móc bezpiecznie wrócić, czyli ma umożliwić zabezpieczenie funkcji życiowych typu opatrzenie rany oraz zapewnić komunikację z bliskimi.

– Nade wszystko trzeba zacząć od pogodzenia się z myślą, że taki plecak należy mieć. Jeżeli ktoś dojdzie do tego poprzez ścieżkę szkolenia, to prawdopodobnie zdecyduje, że woli skompletować większość wyposażenia samodzielnie. Jeżeli kupił gotowy zestaw i nauczy się, co w nim jest, to go uzupełni o to, czego tam nie ma. A jeśli ktoś go kupi i włoży do szafy, to tak jakby go nie miał – przestrzegł Grzegorz Cieślak. (PAP)

gru/ agz/



Polska, Warszawa

PAP Zamieszczone na stronach internetowych portali działających w grupie Twoje-Miasto materiały sygnowane skrótem „PAP” objęte są ochroną polskiego i międzynarodowego prawa własności intelektualnej. Jakiekolwiek wykorzystanie tych materiałów, w tym w celu eksploracji tekstów i danych, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dotyczącymi dozwolonego użytku osobistego, jest zabronione.
Przeczytaj jeszcze

Komentarze

Dodaj komentarz... Zaloguj i skomentuj